Archiwum

Archiwum dla Luty, 2012

Albuquerque – trening w górach

Od niedzieli trenuję w Albuquerque w stanie Nowy Meksyk. Warunki są bardzo korzystne, 15 stopni Celsjusza i słońce. Wczoraj wprwadzie mocno wiało i było spore zachmurzenie, ale natet teraz jest już bardzo przyjemnie. Ośrodek u Pana Antoniego Niemczaka jest idealny do treningu. Największy atut, to spokój. Wszystkie problemy zostały gdzieś parę tysięcy kilometrów stąd. Po południu byłem w siłowni, aż trochę zrobiłomi się smutno, że za takie małe pieniądze można tu korzystać z tak dobrego obiektu. U nas płaci się 2 x tyle, a baza jest nieporównywalnie słabsza (przynajmniej dla biegacza).

Teraz skupiam się, żeby przygotować sie optymalnie, wykorzystać każdą chwilę jak najlepiej. Cel realizuje się przecież już w tej chwili, już w tej chwili walczę, żeby przesunąć się w poziomie sportowym o kolejne sekundy. Biegam dwa razy dziennie. Do dyspozycji mamy kilka różnych tras – najdłuższa to aleja wzdłóż rzeki Rio Grande, gdzie równolegle biegną trzy rodzaje nawierzchni – asfalt, droga ziemna i szutrowa. Nieopodal są stepy, czyli pustynne, piaszczyste drogi. Najbliżej hotelu mamy pole golfowe, którego obwód wynosi dokładnie 7 kilometrów. Zaraz obok pól golfowych jest też asfaltowa droga osiedlowa o długości 1940 m, zaznaczona co 500m. Jest naprawdę komfortowo!

Kategorie:Aktualności, trening

bieg podwójnie zmienny

W piątek tuż przed wyjazdem na obóz podłoże wreszcie było super, jednak wiało. Dlatego też bieg zmienny kilometr na kilometr dodatkowo przez wiatr był trudniejszy. Z wiatrem miałem nawet 2:54, a pod wiatr 3:08. Przy takim treningu problemem nie są szybsze odcinki, ale te odpoczynkowe, pokonywane w tempie zwykłego rozbiegania.

Na trasie Powsin-Wilanów, tam gdzie zazwyczaj robię treningi specjalistyczne na 2,5km trasy stoi sobie automat z napojami izotonicznymi Powerade. Wystarczy zabrać do kieszeni piątkę i sprawa załatwiona 🙂

Dzisiaj nocka będzie już na 1700 m n.p.m. w Albuquerque, powrót prosto na Półmaraton Warszawski. Okres pobytu w Stanach będzie tym najważniejszym, gdzie próbować będziemy zrobić najlepsza pracę w karierze biegacza Maratończyka, oby wszystko poszło po myśli…

Kategorie:Aktualności

Plany startowe

Mam już ustalone plany startowe na wiosnę. Długo zastanawiałem się co wybrać, gdzie biegać. Nie był to łatwy wybór, bo trzeba podejmować decyzję szybko, ponieważ kandydatów w kolejce wielu, a z drugiej strony wcześnie zazwyczaj niewiele wiadomo, jak wyglądać będzie bieg.

Co wybrać?

Duży maraton, gdzie zazwyczaj jest silna stawka i zwykle dobre tempo biegu, jednak za darmo, czy mniejsze zawody, gdzie jest możliwość ułożenia biegu dokładnie pod siebie, gdzie również znaczy się wiele dla organizatora??? Czytaj więcej…

Kategorie:Aktualności

o obozie w Kenii słów kilka

Kategorie:Aktualności

Ostatni dobry tydzień

Był to trudny tydzień, bo po 3-tygodniowej nieobecności w domu, zawsze jest  dużo spraw do nadrobienia. Wróciłem do Warszawy zaraz po niedzielnym biegu, a we wtorek załatwiałem wizę – mało przyjemna wizyta, ale całe szczęście udana.

Niedzielny bieg oceniam pozytywnie, bo wróciłem do gry. Jestem w dobrej dyspozycji, takiej która daje szansę na kolejny rekord życiowy wiosną, oczywiście w Maratonie. Jeszcze miesiąc wcześniej byłem w rozsypce, a teraz sytuacja jest zupełnie inna. W Diekirch wprawdzie byłem dopiero 9-ty, jednak przegrałem z dobrymi zawodnikami. Warunki też nie należały do moich ulubionych. Trasa była bardzo szybka, zmrożona. Oczywiście spowalniał trudny podbieg po leśnych schodach i karkołomny zbieg, gdzie odrabiałem straty z płaskich odcinków każdej z 7 pętli. Najgorsza dla mnie była różnica temperatur, ok. 28 stopni Celsjusza, ale udało się .

Od poniedziałku trenowałem już w Warszawie. Poniedziałek i wtorek to „lizanie ran”. Mocno odbita pięta powodowała, że wszędzie biegałem, nawet do sklepu, bo marsz na całych stopach sprawiał okropny ból, a bieg na śródstopie dawał jako taki komfort. Do tego po biegu w kolcach moje łydki miły się fatalnie, pomógły im jednak lodowe masaże, prysznice zimna-ciepłai i najskuteczniejsza metoda, czyli masaż silnym strumieniem wodny na pływalni.

W środę na hali na AWFie zrobiłem 400-setki. W sumie 18 sztuk na krótkich przerwach i w tempie, o którym w Kenii mogłem tylko pomarzyć, więc było świetnie.

Bardzo ciężko było w piątek, kiedy to wybrałem się na dłuższe wybieganie do zaśnieżonego i rozdeptanego Lasu Kabackiego. Przez pierwsze 10 km było jeszcze ok, ale później już coraz gorzej. Nie jestem przyzwyczajony do takich warunków. Ciągle się ślizgając biegłem spięty, naszarpałem się i umęczyłem strasznie. W sobotę tylko 2 krótkie wybiegania i rytmy po utwardzonych drogach, żeby zachować siły na najważniejsze, czyli niedzielne tempo. Długo zastanawiałem się, kiedy będzie na nie najlepszy czas. Myślę, że wybrałem dobrze, bo plusowa temperatura i pomoc jaką zapewnił mi mój niezawodny serwis w osobie Taty w samochodzie, spowodowały, że udało się zrobić naprawdę dobry trening na średnich i długich odcinkach. Zacząłem od czterech dwójek, później dwie czwórki i na koniec jeszcze 3-kilometrowy odcinek pod wiatr. Uff… dużo tego, bo aż 19 km biegu w tempie niewiele wolniejszym niż maratońskie. Jak na pierwszy taki trening i warunki jakie panowały, to jest naprawdę nieźle. Jestem zadowolony.

Teraz pakuję już torbę na ponowny wyjazd w góry. Tam czeka mnie najtrudniejszy okres treningowy. Jestem nieźle przygotowany, teraz tylko dobrze to wszystko rozegrać…

Kategorie:Aktualności

Diekirch cross – już dzisiaj

Kategorie:zawody

Dynamicznie Dopasowani, czyli RUNdka w ciemno

Jeśli chcecie przeżyć niekonwencjonalną przygodę na biegowo, to zapraszam Was do startu w imprezie Dynamicznie Dopasowani, czyli RUNdka w ciemno. Zabawa polega na tym, aby w parze najlepiej pokonać bieg na orientację w pięknym warszawskim Parku na Agrykoli i okolicach, żeby zapisać się do rywalizacji wystarczy przejść do aplikacji.

Tam też dowiecie sie szczegółów

Wszystkiego najfajniejszego z okazji Walentynek!

 

Kategorie:Bez kategorii

już niedługo do Europy :(

Tak, wszystko co dobre szybko się kończy…

Już niedługo uciekam z powrotem na niziny. Trochę szkoda, bo życie w Kenii płynie bardzo spokojnie. Zawsze jest tak, że będąc na obozie, gdzieś daleko od domu, nie myśli się o zmartwieniach – trochę jak na wakacjach, a do tego robi się to, co się lubi najbardziej. Przez 2 tygodnie była ze mną żona, więc to nie tylko obóz, ale i prawdziwe wakacje! Czytaj więcej…

Kategorie:Aktualności

ach te góry…

Dzisiaj zrobiłem kolejny interwał. Po ostatnim – niedzielnym, czekałem aż do dzisiaj, żeby mocno się zmęczyć. W niedzielę 12 lutego zaraz po powrocie z obozu, startuję w Diekirch w Luxemburgu, więc taki trening jak najbardziej się przyda. Trzeba też wykorzystać pobyt w ciepełku 🙂 Czytaj więcej…

Kategorie:trening

Old Mouses z widokiem na Mount Kenya

Wrzucanie zdjęć w Kenii to nie prosta sprawa, więc z lekkim opóźnieniem piękne widoki z Old Mouses na Mount Kenya.

Old Mouses jest stacją pośrednią dla wszyskich wspinających się na Mount Kenya. Troszkę mnie to zaskoczyło, ale nie ma możliwości marszu bezpośrednio na najwyższy szczyt Keni bez noclegu w bazie. Przewodnik tłumaczył to dużą zmianą wysokości i odległością. W zasadzie nie da się zdobyć Mt. Kenya bez odpowiedniego sprzętu, a tylko sąsiadujący szczyt Point Lenana (prawie 5 000 m n.p.m.). Czytaj więcej…

Kategorie:Aktualności