Home > Aktualności > Old Mouses z widokiem na Mount Kenya

Old Mouses z widokiem na Mount Kenya

Wrzucanie zdjęć w Kenii to nie prosta sprawa, więc z lekkim opóźnieniem piękne widoki z Old Mouses na Mount Kenya.

Old Mouses jest stacją pośrednią dla wszyskich wspinających się na Mount Kenya. Troszkę mnie to zaskoczyło, ale nie ma możliwości marszu bezpośrednio na najwyższy szczyt Keni bez noclegu w bazie. Przewodnik tłumaczył to dużą zmianą wysokości i odległością. W zasadzie nie da się zdobyć Mt. Kenya bez odpowiedniego sprzętu, a tylko sąsiadujący szczyt Point Lenana (prawie 5 000 m n.p.m.).

Cała długość wejścia od granicy parku na sam szczyt to ok. 30 km. My pokonaliśmy tylko 9 km. W Old Mouses pewien Duńczyk spytał nas, dlaczego nie idziecie na górę? Przecież jesteście „fit”. Poczuliśmy sie trochę jak emeryci :). No cóż, dla biegacza takiego jak ja, wspinaczka na wysokie szczyty może nie tylko grozić kontuzją, ale przede wszystkim szkoleniowo nie jest wskazana. Jak za parę lat skończę profesjonalny trening, to wejdę na tą górę! albo inną o podobnej wysokości…

Już będąc na 3300 m n.p.m. chce się spać. Ja na takiej wysokości mam uczucie, że nic mi się nie chce, a najchętniej bym już wracał. To nic dziwnego, że takie wspinaczki na wyższe szczyty, trzeba dzielić na etapy. Ach ta hipoksja…

i nasza mała galeria zdjęć zrobiona aparatem Nikon D7000 – coraz bardziej go lubię!

Old mouses camp 2012 r.

Drugiego dnia naszej wyprawy do Kenii wybraliśmy się na wycieczkę marszowo-biegową w okolicach najwyższego szczytu w kraju - Mount Kenya 5199m n.p.m. Widoki niezapomniane...

Be Sociable, Share!
Kategorie:Aktualności
  1. adrian
    Luty 3rd, 2012 at 14:26 | #1

    Czesc Wam
    Jak milo popatrzec na trening w takich warunkach:)
    trzymajcie sie cieplo:)

    Pozdrowienia z Oslo (tu mamy -22)
    Adrian

  2. Luty 3rd, 2012 at 18:22 | #2

    @adrian
    Dzięki!
    Tu jest niesamowicie, ale jak będzie bolało wracać do Polski…
    Wy się ciepło trzymajcie(-22 przy nadmorskiej, wysokiej wilgotności – brr), nam to aż czasami za gorąco 🙂

  3. Luty 3rd, 2012 at 19:54 | #3

    No i jeszcze któtki filmik na dole wpisu. Kamil, dzięki za wrzucenie na serwer!

  4. kamilo
    Luty 4th, 2012 at 09:24 | #4

    Witam!

    Nie wiem jakie masz plany na okres po powrocie z Kenii, ale czy nie boisz sie troche warunków zimowych jakie sa tutaj w Polsce? Generalnie chyba lekko „cofniesz” sie w treningu…..

  5. Luty 4th, 2012 at 20:33 | #5

    @kamilo
    Między obozem w Kenii, a w Albuquerque mam zaledwie 2 tygodnie, w tym czasie start na zachodzie Europy, gdzie jest trochę cieplej, więc to niewiele, a do tego wtedy mam w planie zrobić tylko jeden cięższy trening na długich odcinkach, co można przeprowadzić od biedy np. w hali, reszta treningów będzie spokojna, bo wtedy muszę trochę odpocząć.
    Zresztą tyle lat walczyłem z zimą, że mam już na nią sporo sposobów.
    13 lutego będzie już cieplej 🙂

  6. Adam Klein
    Luty 5th, 2012 at 03:04 | #6

    No nieźle nieźle tam macie, pozdro. 🙂

  7. Szymon
    Luty 7th, 2012 at 18:00 | #7

    Hej!
    Czy na zdjęciu dobrze widzę, że prawie przebiegliście po… wężu?

  8. Luty 8th, 2012 at 20:42 | #8

    @Szymon
    Tam gdzieś w pobliżu mają elektrownię słoneczną i wzdłuż części trasy wiszą i leżą takie przewody.
    Ania węża by wypatrzyła, tak się ich boi, że aż jednego spotkała 🙂

  9. Szymon
    Luty 12th, 2012 at 01:30 | #9

    😀

  1. Brak jeszcze trackbacków