Home > Aktualności > Nowy rekord Polski

Nowy rekord Polski

Od wczoraj Rekodr Polski wynosi 2:07.39 za Sprawą Henia Szosta, który fantastycznie podbiegł w Japońskim Maratonie Lake Biwa. To niesamowity postęp dla polskiego Maratonu i cieszą się z tego razem z Heniem. Jak widać każdy Polak może się poprawiać i przesuwać swoje granice. W tej chwili 2:10.30 nie jest czymś wyjątkowym i dlatego jeszcze bardziej wierzę, że mogę tego dokonać. Mam również nadzieję, że wczorajszy wynik poprawi sytuację biegów długich w naszym kraju – polepszą się warunki treningowe i zaangażowanie sponsorów. Oby jeszcze lepszy wynik padł w Londynie.

Zaraz idę na trening naładowany nową energią, w końcu wiele razy trenowałem i rywalizowałem z Heniem.

Rewelacja!

Be Sociable, Share!
Kategorie:Aktualności
  1. Jacekb84
    Marzec 4th, 2012 at 16:37 | #1

    Super wynik 😉 gratulacje dla Henia 😉 Mariusz teraz czekamy na Twoje minimum na IO 😉

  2. łukasz
    Marzec 4th, 2012 at 22:17 | #2

    To się nazywa zdrowa rywalizacja!

  3. Marzec 5th, 2012 at 10:58 | #3

    Wynik Henryka niejednego zmotywuje do treningu! 🙂 Trzymam kciuki za Twoje minimum olimpijskie i start w Londynie!

  4. wertek
    Marzec 5th, 2012 at 17:05 | #4

    Minimum na IO w maratonie nie jest de facto bardzo wyśrubowane, stąd realne jest, iż oprócz Henryka Szosta zrobi je jeszcze kilku zawodników (Chabowski, Gardzielewski, Kozłowski, itd.). Czy wiadomo jakie będą zasady kwalifikacji w przypadku kiedy więcej niż trzy osoby zrobią minimum? Jakieś wewnętrzne eliminacje np. na 10km? Niestety porównując życiówki na dystansach poza maratonem, w takiej sytuacji Twoje szanse (jeśli zrobisz minimum) byłyby niewielkie. Czy rozważałeś taką sytuację?

  5. Marzec 5th, 2012 at 20:24 | #5

    @wertek
    Decydować będzie wynik w Maratonie, pojedzie 3 najszybszych, jeśli zrobią minimum.

    Przy okazji postaram się Panu wyjaśnić na czym polega różnica jeśli chodzi o biegi krótsze, a dystans Maratonu.

    Dobre wyniki na 10 km, czy nawet półmaraton nie dają pewności, że również Maraton będzie na wysokim poziomie. Jest mnóstwo takich przykładów, że doskonali maratończycy mają przeciętne wynik na 10-21,1 km. Z kilku powodów: treningowych, polityki startowej, czy zwyczajnie predyspozycji.

    Z fizjologicznego punktu widzenia 10 km i 42,2 km są to zupełnie inne wysiłki, zachodzą inne przemiany energetyczne. Do Maratonu trzeba specjalnie trenować.

    Często zwyczajnie Maratończyk nie ma czasu na szlifowanie formy na krótszych dystansach, a Ci którzy to robią, czynią to kosztem wyników w Maratonie. Dlatego nie ma co porównywać krótszych dystansów, w kontekście możliwości wynikowych w Maratonie. To tylko jeden z elementów.

    Są też różne typy zawodników. Niektórzy dużo startują w krótszych biegach, bo to podnosi ich poziom Maratoński. Ja startuję bardzo mało, skupiając się na najważniejszym, czyli Maratonie, a starty na krótszych dystansach są dla mnie najczęściej elementem treningowym lub zwyczajnie zarobkowym o ile wiem, że to mi nie zaszkodzi.

    Nie mam też kompleksów jeśli chodzi o moje prędkości na asfalcie (nikt od 10 lat nie pobiegł tak szybko 5 km na asfalcie – 13:59 Armagh 2009 r.), czy w biegach przełajowych np.: Mistrzostwa Polski Olszyna 2009, gdzie przybiegłem ponad pół minuty przed całą Polską czołówką.
    Kiedy byłem w formie wygrywałem wiele biegów krótkich np. 15 km w Jarosławcu w 2010 r. gdzie przybiegłem ponad minutę przed rywalami w bardzo dobrze obsadzonym biegu, Wygrałem też Mistrzostwa Polski w Półmaratonie w Pile, gdzie otworzyłem pierwsze 10 km w 29:38.
    Wtedy byłem w formie i jak trafię kiedyś 10 km w podobnej dyspozycji, to wiem, że mój wynik będzie w ścisłej czołówce Polski.

    Wcześniej przed 2009 rokiem, kiedy zadebiutowałem w Maratonie, trenowałem do dystansu 3000 m z przeszkodami, co również różni się od 10 km.

    Do biegu na 5-10 km trzeba mieć też odpowiednią technikę, biegać wysoko na śródstopi. Ja nigdy tego nie miałem i dlatego biegałem dobrze przełaje i przeszkody, a teraz coraz lepiej Maraton.

    Proszę pamiętać, że nie wolno patrzeć na suche fakty, jak wiek, rekord życiowy na krótszym dystansie, VO2max itp. Tu jest wiele składowych, w które trzeba się szczegółowo wgłębić, bo inaczej ocena może być nie tylko kulą w płot, ale też niesprawiedliwa.

  6. runnerka
    Marzec 6th, 2012 at 20:30 | #6

    Wielu dyskuntantów na forach biegowych wskazuje,że najlepsze wyniki Henia nastąpiły po rozstaniu z trenerem Gajdusem? Jak się na to zapatrujesz w kontekscie tego,że jeteś jego zawodnikiem? Jakie masz doświadczenia ze zmianami trenerów? A może teraz Szwetsow jest „modny” – Chabowski,Szost

    Odnośnie minimum – jeśli pobiegniesz np : 2:11:20 to nie wystartujesz w Londynie,czy wezmą pod uwagę,że jestes „drugim najlepszym”? pozdrowienia!

  7. Marzec 6th, 2012 at 22:30 | #7

    @runnerka
    Jeżeli chodzi o zmiany trenerów, to czasem jest to konieczne z wielu powodów. Np.: brakuje postępu, zwyczajnie ludzie nie potrafią się ze sobą dogadać, a trener nie jest już dla zawodnika motorem napędowym. Czasem trzeba zmienić metody treningowe, środowisko, odpocząć od siebie. Na obozach zawodnik z trenerem spędza często więcej czasu niż z żoną, czy dziewczyną. To naprawdę często trudne tematy!

    Ja nie chcę oceniać współpracy między chłopakami trenującymi teraz z rosyjskim trenerem, a ich poprzednimi trenerami. To jest ich sprawa i ich nowa próba walki o to, żeby być lepszymi biegaczami.

    Ja miałem w swojej karierze trzech trenerów (w tym obecnie pomaga mi Grzegorz Gajdus). Od każdego wiele się nauczyłem i wyniki, które osiągam oraz stały postęp zawdzięczam wszystkim.

    Jeżeli chodzi o minima do Londynu, to wiem tylko tyle, że muszę pobiec poniżej 2:10.30, jeżeli zabraknie niewiele, to decydować będzie Zarząd PZLA, który opiniuje zawodników i proponuje Polskiemu Komitetowi Olimpijskiemu kandydatów do reprezentacji na Igrzyska.

  8. Michu87
    Marzec 7th, 2012 at 06:22 | #8

    A ja powiem tak, jeszcze Mariusz wszystkich zaskoczy i pobiegnie poniżej 2h 😀

    Z wielką radością czytam Twoje wpisy treningi , dajesz mi mocne go kopa do bycia lepszym 🙂

    sam jestem po wielu kontuzjach ale teraz powoli z tego wychodzę i moja motywacja jest razy 100000 🙂

    Wiele się nauczyłem od tego co opisujesz żeby ciężko pracowac ale zwracać na każdy szczegół organizmu na każdy lekki ból.

    Teraz gdy kontroluje swoje ciało widze postępy i jaki jeszcze sa we mnie rezerwy 🙂

    MARIUSZ!!!!!!!!! wielkie dzięki !!!!!!!!

    Niech MOC bedzie w Twoich NOGACH !!!!!!!!!!!

    Powodzenia i Pozdrawiam

  9. Marzec 7th, 2012 at 20:03 | #9

    @Michu87
    Miło przeczytać
    Tobie również życzę zdrowia i duuużej progresji!

  10. Marzec 8th, 2012 at 19:52 | #10

    Wynik Heńka kosmiczny – teraz jest kogo gonić. Wierzę, że minimum jest w Twoim zasięgu.

  1. Brak jeszcze trackbacków