Home > zawody > PB 1:04.19 w Warszawie

PB 1:04.19 w Warszawie

Jestem już po zawodach, ostrym wyścigu, najważniejszym teście, najcieższym wysiłku w treningu do Maratonu.

Jakie dał odpowiedzi?

jestem dobry 🙂

Nie rewelacyjny, nie ma co przesadzać, bo 1:05 muszę mieć „po drodze” w Rotterdamie za 3 tygodnie. Dzisiaj jednak nie myślałem o Maratonie, tylko o walce o jak najlepszy wynik i miejsce w Warszawie. Uwielbiam tak duże imprezy, po dużych ulicach miasta, kiedy na trasie są kibice, kiedy biegnie sie w czołówce i walczy o najwyższe pozycje.

Po ostatnich problemach paradoksalnie dzisiaj mogło biec mi sie lepiej, jednak pewnosci nie było do końca, wczoraj jeszcze sporo leków przeciw męczącemu kaszlowi. Spałem w nocy jakieś 2,5 godziny, bo bardzo cięzko idzie mi przestawienie się na naszą strefę czasową, jednak chłopaki z czołówki mieli podobnie. Góry oddały, zresztą jak zawsze – życióka to życiówka, więc pozostaje się cieszyć i regenerować przed decydujacymi, ostatnimi 3 tygodniami walki o minimum PZLA na Igrzyska Olimpijskie. – 2:10.30, to szybko, ale myślę, że mam szansę powalczyć z tym wynikiem, a dzisiaj zrobiłem te 2 kroki w przód, o których pisął ostatnio na moim blogu jeden z moich wierniejszych kibiców – MMM – jeszcze raz dzięki za wsparcie.

 

Bieg był bardzo fajny, bo i kiedy dobrze sie wypadnie, to wspomnienia zawsze zostają super. Początek bvł trochę nerwowy, nie usłyszałem komendy na miejsca i strzał startera zaskoczył mnie kompletnie, zostałem od razu jakieś 10-15 m za czołówką, cóż gapa jestem. Później biegliśmy mocno pod wiatr do 5 km, na 6 km wyszedłem na prowadzenie na odcinku, gdzie mocno zbiegało się z Cytadeli. Na Wisłostradzie mocno przyspieszył Marcin Chabowski, pusciłem, a mimo to czas mojego kilometra wyszedł ok. 2:52. Później razem z Arturem Kernem i Yaredem Schegumo współpracowaliśmy zmieniając się w naszej grupie pościgowej. Na 3 km straciliśmy spory dystans, bo 15 sekund. Później do 15 jeszcze kika sekund, gdzie na moim ulubionym podbiegu pod Agrykolę wydaje mi się, że odrobiliśmy dystans do Marcina, który odpuścił dobrze dzisiaj dysponowanego Arka Gardzielewskiego. Na zbiegu na ulicy belwederskiej przyspieyliśmy biegnąć ramię w ramię z Yaredem. Artur, który wcześniej najwięcej prowadził, odpuścił. Teraz przyspieszyliśmy, walka weszła w decydujący fragment. Było ciężko, bo zaczeliśmy biec pod wiatr, wracając już w kierunku Stadionu Narodowego. Tu było już ekstremalnie, wentylacja zwiekszyła się zdecydowanie, większość na plecach Yareda, tylko momentami wychodzilem na bok, żebyśmy dalej gonili, bo mieliśmy informacje na bieząco jak topnieje nasza strata. Naszym celem było dojść Marcina, bo mieliśmy go ciągle przed sobą. Miał trudniej, bo sam walczył z wiatrem, a my nakręcaliśmy się wzajemnie. Dogoniliśmy go na końcu podbiegu na most Poniatowskiego, wtedy zostalo tylko 1,1 km, poszedlem więc na calość, wiedziałem, że tylko tak mogę wskoczyć na podium, chwilowo urwałem się na kilka metrów, jednak już za chwilę słyszałem Yareda ponownie, przed zakrętem z mostu miałem już sporą stratę, nie byłem w stanie biec już szybciej. Ostatnie metry to walka z czasem, bo zegar wskazywał, że biegnę na wynik poniżej rekordu życiowego, który wynosił do dzisiaj 1:04.21. Udało się 1:04:19 i trzecie miejsce. Znowu „wracam z dalekiej podróży” i musze jakoś walczyć mimo różnych problemów. Wygląda na to, że wychodzę na prostą, oczywiście zrobię wszystko, żeby za 3 tygodnie było znacznie lepiej, a teraz męczę się z problemami układu trawiennego, żołądek, wątroba, wszystko boli, jednak to normalne przy takim ekstremalnym wysiłku i powinno zaprocentować. Idę spać, teraz dopiero wychodzi zmęczenie – jest dobrze 🙂 🙂 🙂

moja fast Ania – 1:22, rekord życiowy o 2 minuty!

Dziękuję za doping na trasie, byliście fantastyczni!!!

Wszystkie fotki są autorstwa Moniki Marciniak – naszego super serwisu – dzięki!

acha i widziałem ten nasz kochany Stadion Narodowy – spokojnie zmieściłaby się bieznia. między trybunami, a linią boczną jest luz na nawet 10 torów bieżni, tylko za bramkami miejsca brak i pewnie po drugiej stronie trybuny są bliżej lini autowej. Nie pogodzę się z tym chyba…

Moje więdzyczasy to:

 5 km – 15:10,

10 km – 30.03,

15 km – 45.38,

Tempo nierówne, ale to przyczyna silnego dzisiaj wiatru, mocno pagórkowatej trasy.

i jeszcze wyniki 20-stki:

1 23 GARDZIELEWSKI ARKADIUSZ RZEŻĘCIN WKS ŚLĄSK M 01:03:30
2 15 YARED SHEGUMO AZS AWF WARSZAWA M 01:04:15
3 20 GIŻYŃSKI MARIUSZ WKS GRUNWALD POZNAŃ M 01:04:19
4 7 CHABOWSKI MARCIN WEJHEROWO FLOTA GDYNIA ASICS TEAM M 01:04:42
5 27 KERN ARTUR HRUBIESZÓW UNIA HRUBIESZÓW M 01:04:50
6 22 VERKHAVODKIN HENADZ GRODNO DINAMO M 01:05:52
7 5 BRZEZIŃSKI BŁAŻEJ BYDGOSZCZ MLUKS BYDGOSZCZ M 01:06:32
8 29 PIETERCZYK DAMIAN KĘTRZYN KS AZS-UWM OLSZTYN/KP PSP KĘTRZYN M 01:06:52
9 24 DOBROWOLSKI EMIL CHOTOMÓW LŁKS PREFBET ŚNIADOWO ŁOMŻA M 01:07:13
10 2823 CHUCHAŁA DANIEL LĘBORK LKB IM. BRACI PETK LĘBORK M 01:08:51
11 30 PAŁKA PIOTR KUSIĘTA KS PIĘTKA KATOWICE M 01:09:20
12 3676 NOGA DAMIAN POŁANIEC UKS ŻACZEK POŁANIEC M 01:10:44
13 6085 MALICH DARIUSZ OLSZTYN AKM OLIMP OLSZTYN M 01:11:15
14 5824 GAJEWSKI WOJCIECH ZABRZE UKS OLIMPIA ZABRZE M 01:11:51
15 4273 ŚLĘZAK PIOTR OBORNIKI ŚLĄSKIE WBIEGU24.PL M 01:12:01
16 5996 OLSZEWSKI BARTOSZ WARSZAWA WARSZAWIAKY ATHLETICS CLUB M 01:12:12
17 3975 GIŻYŃSKI PRZEMYSŁAW PŁOCK TKKF PŁOCK M 01:12:15
18 4229 KALIŚ KAROL SUSZ LKS ZANTYR SZTUM M 01:12:23
19 4815 MATYSIAK MARCIN AUGUSTÓW ACCELERATE M 01:12:54
20 8997 WENDLAND MICHAŁ WĘGLINIEC MKS AURUM KOBUD ZŁOTORYJA M 01:12:59
Be Sociable, Share!
Kategorie:zawody
  1. bartek
    Marzec 25th, 2012 at 14:46 | #1

    Mariusz, wielkie gratulacje!!! Jestem przekonany, ze za 3 tyg polamiesz 2.10:):)
    U mnie dzisiaj tez zyciowka (pomimo lekkiego naderwania dwuglowego 1,5tyg temu) i polamane 1.30:)
    Pozdrawiam i dzieki za zdjecie!;)

  2. MMM
    Marzec 25th, 2012 at 15:25 | #2

    Cieszę się że miałem nosa. Pomyślę co by tu przewidzieć na 15.04 🙂 Gratuluję PB! Szybki bieg i równie szybka relacja. Ful profeska jak zwykle. Tak trzymać! A ja zgodnie z zapowiedzią po spartańsku czyli spokojnie do mety 2:28:40. A cel sportowy już za 5 dni. W środę lecę na Gillette Tel Aviv Marathon. Trzymaj/cie kciuki. Pozdrawiam

  3. Marzec 25th, 2012 at 15:41 | #3

    Gratulacje! Miałem nadzieję, że dojdziecie wspólnie Arka. Pozostaje życzyć owocnych treningów i dobrej pogody na maratonie.

  4. Krzysiek
    Marzec 25th, 2012 at 18:24 | #4

    Gratulacje, dobry prognostyk przed Ostateczna Batalia.:) A trasa i warunki nie byly najlatwiejsze z mozliwych wiec moze byc tylko lepiej!

  5. Master Piernik
    Marzec 25th, 2012 at 19:09 | #5

    Bardzo miło jest patrzeć jak „rozkwitasz” i z życiówki trzeba się cieszyć tym bardziej ze od razu po obozie… wielki szacunek ze tak szybko relacja pojawiła się na blogu-mimo zmęczenia po starcie.

    Taki wynik w tym czasie i w tych warunkach no to już jest moc 🙂

  6. Marzec 25th, 2012 at 19:45 | #6

    Jest moc Mariusz-będzie super! Gratuluję! Słyszałeś doping „z góry” w okolicach pierwszego kilometra 😉 ?

  7. funyruner
    Marzec 25th, 2012 at 19:57 | #7

    Brawo Mariusz będzie 2:10:00-jesteśmy z Tobą!!

  8. Outsider991
    Marzec 25th, 2012 at 20:21 | #8

    Gratulację z powodu zrobienia PB :]
    W takich warunkach to naprawdę musi o czymś świadczyć :]

  9. Mikołaj
    Marzec 25th, 2012 at 21:24 | #9

    brawo Mariusz! to bardzo dobry rezultat, jak na ten okres, za 3 tygodnie będzie minimum. Trzymam kciuki. Cieszy też, to że można było oglądać obszerną relację (wejście co ok 5min) na Polsat News.

    Powodzenia! 🙂

  10. wróblik
    Marzec 25th, 2012 at 21:37 | #10

    Brawo,brawo i jeszcze raz brawo!!!! Piękny bieg w Twoim wykonaniu,piękny wynik,życiówka…Mario jak Ty dzisiaj zaśniesz?:)

    Czekam na decydujące starcie i walkę o minimum na IO. Wierzę,że się uda:p

  11. Marzec 26th, 2012 at 08:24 | #11

    GRATY! Już szykuje sobie miejsce przed tv żeby oglądać Ciebie na IO. Ja dziś miałem w końcu swój debiut w połmaratonie i też mam zyciowke 🙂

  12. krzysztof
    Marzec 26th, 2012 at 08:29 | #12

    Gratulacje Mariusz
    Trzymam kciuki za 3 tygodnie, dasz radę.

  13. krzysztof
    Marzec 26th, 2012 at 08:33 | #13

    A Twoja życiówka to 1.04.17 Bo taki podali Twój czas netto

  14. Marzec 26th, 2012 at 09:02 | #14

    Dziękuję za Wasze wsparcie!!!
    Również gratuluję rekordów życiowych lub dobrych występów – wszyscy dobrze zimą trenowali!
    a moja życiówka to rzeczywiście 1:04.17, już zmieniam w tabelce – ulubione zajęcie 🙂

  15. PawełN
    Marzec 26th, 2012 at 09:15 | #15

    Wielkie gratulacje i powodzenia za 3 tygodnie!

  16. Krzysiek B.
    Marzec 26th, 2012 at 11:08 | #16

    nawet nie zwróciłem uwagę że to życiówka:) i to w takich warunkach. Na odpowiedniej trasie może ze 40 sekund byś urwał. Byłeś razem z Heniem Szostem na obozie, widziałeś jak trenował, teraz powinna był plaga wyników poniżej 2:10 w wykonmaniu naszych zawodników:)

  17. mala_jedna
    Marzec 26th, 2012 at 12:58 | #17

    Wielkie gratulacje!

  18. Marzec 26th, 2012 at 14:41 | #18

    @Krzysiek B.
    Niestety rozminęliśmy się z Heniem. My przyjechaliśmy, a Heniu wcześniej wyjechał. To jak trenował usłyszeć można było tylko w postaci legend opowiadanymi przez przerażonych miejscowych biegaczy 😉
    a tak poważnie, to nowy Rekord Polski dał wiarę, że również możemy szybko biegać

  19. Marzec 26th, 2012 at 15:34 | #19

    Gratulacje i pozdrowienia od wolontariuszy z punktu odżywiania między 9 a 10km. Powodzenia!

  20. jb
    Marzec 26th, 2012 at 19:19 | #20

    Mariusz twoja życiówka to śmiech na sali, wszyscy zawodowcy to potwierdzą. Henryk Szost w jednym roku nabiegał 1.03.15 i za trzy tygodnie nabiegał – 2.10.23 a rok temu nabiegał 1.02 i pobiegł w maratonie prawie 2,13 więc ty jako zawodnik według mnie ośmieszasz się podniecajac się swoim nowym rekordem życiowym.
    Ja uważam ze bez mydlenia oczu stać cię na wynik 2.11=30 = 2.12 -30 nic szybciej i wolniej.
    Ale do minimum dla mnie jesteś bez potencjału.

  21. Marzec 26th, 2012 at 19:58 | #21

    @jb
    Nie podniecam się, tylko się zwyczajnie cieszę, poza tym to mój blog, a marzyć każdy może 🙂

    W 2010 roku pobiegłem w Warszawie na lepszej trasie 1:05.50, później za 3 tygodnie 2:13.30 we Wiedniu. Przeliczając 2 x 1:05:50 = 2:11.40, dawało mi to 1:50 zapasu, teraz do mojego założenia mam nawet sekundę więcej :). Do tego trasa w Warszawie była w tym roku trudna, natomiast w Rotterdami jest lepsza niż we Wiedniu, ma być też odpowiednia duża grupa i formę mam nadzieję przygotować jeszcze lepiej.

  22. Marzec 26th, 2012 at 20:15 | #22

    @jb
    tak, wszyscy zawodnicy to potwierdzają i śmieją się na sali gimnastyczne. jb, z onetu się urwałeś? Każdy na forum może mieć swoje zdanie, ale przeczytaj sobie na spokojnie swój wpis i zastanów, co miał na celu i czym był podszyty.

  23. Krzysiek
    Marzec 26th, 2012 at 21:57 | #23

    Mariusz, szkoda czasu i psychiki na tlumaczenie, jb na pewno robi lepsze czasy (na Nocnej Sciemie w Koszalinie) i juz szykuje kapcie na igrzyska. Rob swoje, bo internetowe smutasy na pewno swoich obowiazkow nie zaniedbaja.;)

  24. weteran35[3-miasto]
    Marzec 27th, 2012 at 07:57 | #24

    Nie przejmuj siee gŁupimi teorretycznemi komentarzami,[wazny jest czlowiek i jego
    charakter, aoraz przxygotowanie treningowe,a nie teoretyczne zalozenia], tylko rób swoje na co Ci organizm i wytrenowanie pozwalla.Moim zdaniem termin biegu w Roterdamie, dobry po treningu w górach, obyś tylko nie przedobrzyl teraz w treningu , nic już nie poprawiaj, co masz to masz- tylko staraj sie to podtrzymac. Mysle tez ze obecnie grupa maratonczyków w Polsce po ostatnich perrypertiach nawiąże do osiągniec najlepszych biegaczy-dlugasów lat 60-tych -Wundertim.-[J.Chromik, Zdz..Krzyszkowiak , oraz K.Z imny],,którzy największym slawom na swiecie zabierali tytuly irekordy z przed nosa[Anglikom ,Rosjanom,i Afrykanom,bo tacy tez już biegali ,reprezentujac Francje]-nawiązyujac do pięknych tradycji najhleposzych biegaczy w Europie, i na Swiecie, Kusocinsnki, -mistrz olimpijski, Petkiewicz oraz Noji

  25. mariuszp
    Marzec 27th, 2012 at 08:52 | #25

    Wielkie gratulacje, taki wynik w trudnych warunkach daje swobodnie wiarę w minimum !

    Co prawda „umawialiśmy się” :-), że Ty złamiesz 1:04 a ja 1:24, ale w tych warunkach na trasie 50% realizacji planu należy uznać za sukces ;-). I jeszcze jedna kwestia, już dwa razy przepuściłeś Yareda (BN i teraz), więc skoro „do trzech razy sztuka” to mam nadzieję, że następnym razem już mu nie podarujesz…

  26. Marzec 27th, 2012 at 10:38 | #26

    Gratulacje. mi ten bieg tez wyszedl (na moim poziomie 1:45:32). Trzymam kciuki za minimum olimpijskie! Musze miec choc jednego zawodnika na tej imprezie, ktoremu bede dopingowal.

  27. Marzec 27th, 2012 at 11:45 | #27

    Czasem tak się zastanawiam – piszę bloga, sporo temu poświęcam. Później trafia się presja, którą sam niejako tworzę. Trafiają się też negatywne wpisy, na które też należy odpowiedzieć. Krytyka przecież jest potrzebna. Wiadomo jak ciężko w tej chwili przebić się do czołówki, ale nie starać się, nie wierzyć – co, poddać się???
    Trenuję już 17 lat, zostało mi 4-5 lat wyczynowej kariery i do tego czasu mam zamiar ciągle się poprawiać, a ile z tego wyjdzie, chyba nie wie nikt, to wszystko teraz się tworzy w każdej chwili i przy każdej nawet drobnej decyzji. Całe szczęście trenuje konkurencję, w której najważniejsza jest praca, a nie tylko czysty talent.

    To miejsce, w którym sobie czasem popiszemy, daje mi bardzo wiele dobrego i dlatego myślę, że warto to robić dalej. To daje mi przede wszystkim świadomość, że mam wsparcie, które działa szczególnie na tych ostatnich kilometrach, kiedy jest cholernie ciężko.

    przepraszam, trochę wyszło patetycznie 🙂

    idę na trening, bo już późno się zrobiło…

  28. bartek
    Marzec 27th, 2012 at 20:45 | #28

    Mariusz krytyka jest potrzebna ale tylko konstruktywna. Bredniami zyciowych frustratow nie nalezy sie przejmowac, badz ponad tym. W zyciu zeby osiagac sukcesy trzeba myslec pozytywnie-dokladnie tak jak Ty. Ludzie tacy jak jb sa skazani na porazki, stad ich frustracje, z ktorymi sobie nie radza

  29. Szymon
    Marzec 27th, 2012 at 22:15 | #29

    Super wynik. Fajnie jak pozytywni i uśmiechnięci ludzie prą naprzód, zostawiać za plecami gburów i smutasów. W Rotterdamie będzie z Tobą myślami masa kibiców. powodzenia!

  30. Karoshi
    Marzec 27th, 2012 at 22:37 | #30

    Bardzo skromny facet z Ciebie 🙂 miło się czyta wszystkie wpisy na blogu 🙂
    Powodzenia w zdobyciu minimum 🙂

  31. Krzysiek
    Marzec 27th, 2012 at 23:08 | #31

    Krytyka czy jakies sugestie i watpliwosci jak najbardziej – bywaja tu np. komentarze z watpliwosciami co do miejsc startowych albo niektorych form treningowych i te sa bardzo ciekawe i pewnie warto im chwile zastanowienia poswiecic bo czlowiek uczy sie przez cale zycie ale takie wystepy jak jb powyzej to proponuje spuscic w toalecie i zapomniec. A w Holandii walka na 110% hr max na ostatnich metrach!;)

  32. grzechu
    Marzec 28th, 2012 at 14:10 | #32

    Kto nie ma odwagi do marzeń, nie będzie miał siły do walki.
    — Paul Zulehner

    to tyle w temacie minimum olimpijskiego. Trzymam kciuki.

  33. Marzec 28th, 2012 at 15:17 | #33

    Gratulacje! Trzymam kciuki za Rotterdam 🙂

  34. Tomasz
    Marzec 29th, 2012 at 13:44 | #34

    Gratulację Mariuszu i nie daj się wyprowadzić z równowagi wpisami, tak na prawdę nie wiesz od kogo i w jakim celu. Dość powszechne jest pod płaszczem internetu wyrzucanie swoich frustracji…. Powodzenia w Rotterdamie, szczególnie życzę pary w nogach, żeby to był ten dzień.

  35. Kwiecień 2nd, 2012 at 20:40 | #35

    Mariusz, pozytywny mindset jest niezbędny do osiągnięcia sukcesu.
    Nie spinaj się czyjąś krytyką. Rób swoje, bo to robisz bardzo dobrze!

    Niech moc będzie z Tobą!

  36. jb
    Kwiecień 5th, 2012 at 05:44 | #36

    @kuba wisniewski
    ja mam prawo myslec jak chce, a nie ja ty bys chcial.
    Zapewne nie zgadzasz sie ze mna wiec to twoj problem.
    Wszyscy tutaj slodza Mariuszowi i pisza o wyniku 2,10 i szybciej
    wiec ja robie zupelnie odwrotnie. A jak masz z tym problem to idz na swoja sale
    gimnastyczna i tam sie spelniaj 🙂

  1. Brak jeszcze trackbacków