Home > Aktualności, trening > wreszcie idzie!

wreszcie idzie!

Dzisiaj udało się zrobić normalny trening inny niż rozbieganie. Pierwszy od trzech tygodni. Jakie to szczęście…

Na Matemale wokół jeziora dwie szóstki w drugim zakresie – ach!

Od tygodnia były same rozbiegania, bo ból się jeszcze odzywał. Sam jak to piszę to zastanawiam się co jest grane? Męczą mnie te kontuzje przez ostatnie dwa lata. Ból gdzieś tam krąży. Czuję w sobie dużą moc, ciężko to jednak przełożyć na maksymalny wynik, bo ciągle przerwy.

Trochę to frustujące, jednak jak obserwuję światową czołówkę to wydaje się, że to rzecz normalna – nawet dużo lepsi zawodnicy z bardziej rozwiniętych krajów mają podobne problemy z operacjami włącznie. Ja całe szczęście nigdy tak ostrych stanów nie miewałem. Ostatnia kontuzja kręgosłupa piersiowego nie jest spowodowana typowo przeciążeniem biegowym. Małą skoliozę mam od dziecka, a niewielkiego uszkodzenia nabawiłem się na AWFie przy salcie przez skrzynię. Wszystko niewielkie, ale jak się dołoży do tego obciążenia maratońskie, to problem jest. Kontuzja co jakiś czas się odnawia, jednak z każdym kolejnym nawrotem wiem o niej coraz więcej – być może tym razem ją wyeliminuję – są teraz na to nawet dwie strategie, zobaczymy…

Wczoraj widziałem Ruppa z czterema tejpami na łopatkach, więc być może ma podobny problem, a biega coraz szybciej i mam nadzieję, że powalczy w Londynie. Generalnie po serii dyskwalifikacji Afrykan jego szanse rosną – będę mu kibicował.

Wczoraj nawet zrobiłem płotki, a od kilku dni dziennie ponad 20 km, więc robi się super. Miałem startować w Biegu Św. Dominika w Gdańsku, są to nie tylko Mistrzostwa Polski w biegu na 10 km, ale również świetna okazja na uzupełnienie portfela. Niestety nie ma co teraz startować w tak mocno obsadzonych zawodach. Mam nadzieję, że uda mi się przetrzeć sie w drugiej części sierpnia przed obozem w Szklarskiej Porębie (20.08-3.09).

 Może Praska Dycha…

Be Sociable, Share!
Kategorie:Aktualności, trening
  1. Mathias
    Lipiec 28th, 2012 at 22:41 | #1

    Wierze, ze bedzie dobrze, pamietasz jakie problemy zdrowotne mial Chabowski? I jaki czas nabiegal? Przecież on sie scigal na lekach przeciwbólowych, a nie przeszkodziło mu to w osiągnięciu świetnego czasu, nie poddawaj sie i walcz, czekam na Twoje starty.

  2. bartek
    Lipiec 29th, 2012 at 00:07 | #2

    Ja dzisiaj ponioslem kleske na biegu powstania. Mialem w planach zyciowke na dyche a zjechalem po piatce. Malym pocieszeniem jest wicezyciowka na 5 km i fakt, ze cala czolowka zrobila to samo…. Pogoda totalnie nie na bieganie rekordow… Mariusz trzymam za Ciebie i Twoje przygotowania mocno kciuki i jestem przekonany, ze mozesz biegac szybciej od Marcina Ch.

  3. piotrek
    Lipiec 29th, 2012 at 17:59 | #3

    Rupp, Farah… czy to znaczy, że chłopaki od Salazara zamiast na igrzyskach – obijają się 😉 w Font Romeu?

    oby trening szedł!

  4. Lipiec 29th, 2012 at 18:08 | #4

    Trenują „aż wiór idzie”. Prędkości niezłe rozwiają, choć odcinki krótkie. Trenują zazwyczaj raz dziennie – w końcu to ostatni szlif. Co ciekawe do samego startu tu będą i nie dbają o dołki po zjeździe. Jutro na bieganie.pl będzie wywiad z Alberto Salazarem – nie tylko ja ich podglądam

  1. Brak jeszcze trackbacków