Home > Aktualności, trening > tydzień w kratkę

tydzień w kratkę

Jest nieźle, choć tydzień zaczął się średnio. Po obozie w Szklarskiej Porębie odezwała się kontuzja stopy, zrobiłem szybko USG, które pokazało niewielki problem ze ścięgnami II i III palca. Zrobiłem w sumie 3 dni przerwy, oklejam stopę tejpem i biegam w podpiętkach, co zredukowało ból, dzięki czemu można skupić się na treningu.

Pierwsze 3 dni po Szklarskiej zawsze mam słabe, więc przerwa powinna wyjść nawet na dobre. Z biegiem czasu zrozumiałem, że czasem przerwy są korzystne, a najgorzej jak jesteśmy zbyt zachłanni.

Poza bieganiem mam w ostatnim okresie dużo pracy przy organizacji imprez biegowych. To zajmujące zajęcie i czasem stresujące, bo nie do końca jest się w stanie wszystko przewidzieć, nie wszystko jest w rękach organizatorów, szczególnie kiedy odpowiada się tylko za część zadań i nie ma wpływu na inne składowe. Jest to mimo wszystko fajne zajęcie. Być może kiedyś zajmie to pierwsze miejsce – ale to mam nadzieję jeszcze nie tak szybko.

Podczas ostatniego biegu Lotnika było bardzo sympatycznie, biegi przełajowe to jest coś co zawsze bardzo lubiłem. Od szkolnych biegów przełajowych zazwyczaj zaczyna się przygoda z zawodniczym ściganiem. Jest to świetny trening w okresie przygotowania ogólnego i ukierunkowanego.

Nie obyło się bez śmiesznych sytuacji, tym razem byłem pilotem biegu. Ruszyłem na rowerze przed wszystkimi, problem w tym, ze miałem słabo napompowane koła, była dosyć wysoka trawa i wiało w twarz. Po 600 metrach tak sie zakwasiłem, że porzuciłem rower i biegłem przed wszystkimi w mojej jaskrawej żółtej bluzie. Biegło sie 3 razy lżej niż jechało rowerem 🙂

Za tydzień czeka mnie jeszcze jedno wyzwanie organizacyjne, bo już w niedzielę I Półmaraton Dwóch Mostów w Płocku, gdzie odpowiadam za kika zadań. Będzie to dla mojego rodzinnego miasta niesamowite wydarzenie – 570 osób pobiegnie ulicami miasta, piekną trasą miedzy dwoma mostami. Chciałbym również wystartować, jednak z uwagi na moją stopę może to być pewne ryzyko, na które w tym momencie mnie nie stać. Celem przecież jest dobra dyspozycja 14 października.

W czwartek zrobiłem bardzo ciekawy trening, który zawsze lubiłem – bieg zmienny 1 km w tempie około startowym i 1 km w prędkości w którym biegam zazwyczaj spokojny drugi zakres. Co ciekawe przy prędkości 3:30 /km udawało mi sie wypoczywać między znacznie szybszymi odcinkami. To wyraźny sygnał, że po 1,5 miesiąca wprowadzenia organizm zaczyna „trybić”.

Dzisiaj po 7 dniach po niskich górach tradycyjnie biega się świetnie. Zrobiłem tempo w lesie, żeby oszczędzić nogę. Szło nadspodziewanie dobrze. Na rozgrzewce pobiegłem 1000 m w 2:53, a miało być tylko lekko poniżej 3:00, później 5, 3 i 2 km trochę powyżej 3:00 – w lesie i butach treningowych to bardzo obiecujący prognostyk na ostatnie 5 tygodni treningu. Jestem na dobrym poziomie, żeby zacząć specjalistyczny trening. Potwierdziło to piątkowe badanie krwi, które wyszło na niezłym poziomie. Jak układ ruchu wytrzyma, to wierzę, że w Paryżu powalczę…

Be Sociable, Share!
Kategorie:Aktualności, trening
  1. Wrzesień 10th, 2012 at 18:51 | #1

    Hej,
    Dobrze słyszeć, że wszystko idzie w dobrą stronę. Zaciekawiło mnie zdanie na temat badań krwi, czy możesz zdradzić jakieś dokładniejsze dane?? Hemoglobinę, hematokryt czy żelazo??

  2. Wrzesień 10th, 2012 at 19:14 | #2

    To są bardzo indywidualne sprawy. Wielu sądzi, że w tym przypadku im więcej tym lepiej, a jak się wgłębić i dowiedzieć o szczegóły, to nie zawsze mistrzowie mają wysokie parametry. Z wiekiem i wytrenowaniem wartości hemoglobiny, czy hematokrytu lekko spadają, co jest oczywiście powiązane. Ważne, żeby trzymać wszystko w normie i nie doprowadzać organizmu w kierunku spadków średnich indywidualnych wartości. Żelazo na poziomie 100 ug/dL to podstawa, Ferrytyna – czyli tzw. magazyn żelaza najlepiej w środku normy.
    Mój hematokryt to ok. 14,5-15 przy hematokrycie ok. 42-44 i tak jest od 4 lat. Po górach rośnie minimalnie, a kiedy jestem przemęczony – spada. Miałem okres, kiedy słabiej się odżywiałem (kiepska stołówka na dwóch obozach z rzędu), wtedy wyniki poleciały w dół. Dietą w tym przypadku to podstawa.

  3. Mikołaj
    Wrzesień 10th, 2012 at 21:03 | #3

    Kurcze to życie sportowca naszpikowane jest urazami cięższymi i lżejszymi, oby Cię to omijało.
    Mam kilka pytań odnośnie Twojego treningu: kiedy zacząłeś stosować 2 treningi dziennie, jak duża różnica jest między twoim treningiem teraz a jak biegałeś przeszkody (kilometraż, akcenty?) i jak wyglądał okres przejściowy między przeszkodami a bieganiem po ulicy?

    Oczywiście zrozumiem jeżeli nie odpowiesz na jakieś pytanie, każdy ma prawo do tajemnic w swoim treningu.

    Tak czy tak z góry dziękuję i powodzenia! Miło czyta się o treningu zawodowca, aż wzrasta chęć do pracy, jest kogo naśladować.

  4. pawel
    Wrzesień 11th, 2012 at 22:05 | #4

    Mariusz, oby już kontuzje się nie odzywały, a w Paryżu będzie super, bo będziesz miał co najmniej 1 kibica na miejscu;)
    trzymam kciuki!:))

  5. outsider991
    Wrzesień 13th, 2012 at 14:56 | #5

    Panie Mariuszu, czy tejpem ma Pan oklejona stopę przez cały czas czy tylko na treningi Pan ją okleja?

  6. Wrzesień 13th, 2012 at 20:58 | #6

    @outsider991
    Witam Pana,

    Oklejam stopę tylko na trening.

    Pozdrawiam
    Mariusz

  7. kamilo
    Wrzesień 18th, 2012 at 16:32 | #7

    Hej Mariusz!
    Czesto piszesz,iz polujesz na dobry maraton, w ktorym moglbys niezle zarobic na kolejne przygotowania,jest to dla mnie calkowicie zrozumiale.Mam pytanie-dlaczego nie wystartowales we wroclawiu?10000 za zwyciestwo plus 20000!!!za rekord trasy-2.13,26. Poza tym jestes- nazwijmy to- zolnierzem, wiec bylby to tez start w wojskowych mistrzostwach polski. Start w Paryzu jest dopiero w polowie pazdziernika, mysle, ze do tego czasu zdazylbys spokojnie odpoczac;-)
    Pozdrawiam i zycze zdrowia!

  8. Wrzesień 18th, 2012 at 21:07 | #8

    To prawda. W tej chwili wygrać w Polsce Maraton z rekordem trasy to opłacalna rzecz. Myślałem o Wrocławiu, jednak kontuzje pokrzyżowały plany. Druga sprawa, to fakt, że do tej pory zawodnicy z 2:12-2:13 spokonie dostawali ok. 5-8 tys. dolarów za sam start np. na dalekim wschodzie. Do tego szukam Maratonu, na którym można pobiec poniżej 2:10.30, bo to „prawdopodobnie” będzie minimum na Mistrzostwa Świata, a to z kolei zapewnione szkolenie z PZLA.

  9. toro
    Wrzesień 19th, 2012 at 00:55 | #9

    @Mariusz Giżyński
    Odnoszę wrażenie, że szuka Pan maratonu, na którym zapłacą Panu kupę kasy za to, że łaskawie Pan wystartuje i jeszcze dadzą zająca, który poprowadzi 40km i zejdzie, żeby znalazł się Pan na podium. Z mojej perspektywy „wystarczy” pobiec w dobrze płatnym maratoni i go wygrać – będzie miał Pan i kasę i dobry czas. A na czas < 2:10 to teraz czarni w prawie w każdym sensownym maratonie biegają, więc się da. I nie sądzę, żeby dostawali 8 tys. dolarów za start. Sporo też rywali panu odpadło, bo startowali na IO, więc nie ma co się rozczulać, tylko startować, bo lepszej okazji to może już nie być. A czy szkolenie z PZLA jest takie ważne, skoro ma Pan szkolenie z wojska? No i w tym momencie wątpię, żeby w Pana zainwestowali – jest kilku mładszych, z lepszymi wynikami.

  10. Wrzesień 19th, 2012 at 10:12 | #10

    Odnosi Pan wrażenie osoby, która nie zna sytuacji z ostatnich lat. Ja taką wiedzę posiadam i postaram się Panu wytłumaczyć.
    Odpowiem na początek na Pana pytania:
    1. Czy łaskawie będę chciał startować za mniej? – nie, bo trzeba się szanować i są Maratony w których za mój wynik można dostać tyle ile pisałem.
    2. Poprowadzą do 40-tego i zejdą – Tak, zdarzają się takie Maratony, że zawodnicy trafiają w bieg i są holowani do samej mety, ścigają się do końca, chowają przed wiatrem. Mam nadzieję, że też kiedyś na taki trafię, chociaż raz w karierze.
    3. Wystarczy pobiec <2:10 – otóż absolutnie nie. Możesz pobiec 2:09 i nie zarobić nic. Jest mnóstwo takich Maratonów. Japonia jest trochę inna, bo biega tam po 2-3 Kenijczyków/Etiopczyków, nie jak we Frankfurcie 50-ciu.
    4. Nie sądzi Pan, że dostawali po 8 tys. dolców - Oni to nie ja – mi nie zależy wyłącznie na kasie, więc za małą biegać nie będę, poczekam na lepszą.
    5. Startujący w Igrzyskach mają pierwszeństwo w jesiennych Maratonach, Managerowie czekają na ich decyzje, zawodnicy którzy zachowali zdrowie będą jesienią startować.
    6. Wojsko zapewnia mniej niż połowę środków na przygotowania(to oczywiście olbrzymia pomoc, bez której w Polsce nie byłoby w tej chwili takiego poziomu jaki jest, nowego Rekordu Polski itd.), jeżeli pobiegłbym jesienią szybciej niż 2:10:30 to PZLA łaski by nie zrobi, bo to minimum na Mistrzowską Imprezę i wtedy szkolenie dostaje się obligatoryjnie.
    7. Nie wiem o jakim rozczulaniu Pan mówi … pisze jak jest – są pytania – odpowiadam.
    Ja trenuję wyczynowo, a wyczynowiec aby się rozwijać powinien zarabiać, później dużo inwestować, żeby dalej się rozwijać - trzeba zainwestować olbrzymie pieniądze, żeby był wynik. Słuchał Pan pewnie informacji ile kosztował angielski medal, a ile Polski...
    Im więcej się zainwestuje, tym większa szansa na lepszy wynik – to chyba jasne. Proszę też pamiętać, że sportowcy bardzo wiele poświęcają trenując. Poświęcamy cały wolny czas, kariery w innych dziedzinach życia, cierpi na tym rodzina. Nie jesteśmy w stanie rywalizować na rynku pracy po zakończeniu kariery, bo w wieku 35-ciu lat bez doświadczenia jest wiadomo jak…, dlatego zawodnik powinien odłożyć sobie przynajmniej trochę, żeby radzić sobie jakoś później w życiu.
    Ja w tej chwili, żeby się wyszkolić dodatkowo pracuję, zamiast poświęcać całą energię na bieganie. To mnie przyznam czasem trochę boli. Poza tym zawodnik też jest człowiekiem, ma rodzinę i chce żyć na jakimś przyzwoitym poziomie.
    Proszę zdać sobie sprawę, że w Krakowie w tym roku za 2:13 wygrać można było nagrodę wartą ok. 70-tys złotych, w Łodzi ok. 35-40, we Wrocławiu 30. Czy z moim 2:11.20 mam biegać za mniej niż napisałem???
    Do tej pory biegałem wyłącznie dla wyniku, choć raz przydałoby się coś zarobić – to chyba też jest racjonalne...
    Proszę też wziąć pod uwagę, że mam w tej chwili 10-ty wynik w Europie, klasę Mistrzowską Międzynarodową i wykazać choć odrobinę szacunku. W Polsce jest w tej chwili absolutnie najwyższy poziom w historii Maratonu i tak się złożyło, że mam 4-ty wynik, do tego proszę pamiętać, że rok się jeszcze nie skończył. Proszę sobie sprawdzić ilu rocznie szkolonych jest w PZLA np. 400-metrowców - wg. mojej wiedzy to 15 chłopaków i może jeden jest w 10-tce w Europie, czy nie są wyżej w rankingu olimpijskim, czy tabelach węgierskich, co brane jest pod uwagę przy ustalaniu kadr.
    PZLA rozumuje tak jak Pan - "mamy 3 Maratończyków, to nam wystarczy" niezależnie od poziomu następnych, a później kontuzja, sraczka i na imprezie kończy dwóch lub jeden.
    Nie czuje się staro i stary na sportowca jeszcze nie jestem. Wchodzę w najlepsze lata, mam jeszcze przed sobą przynajmniej 4-5 lata biegania, kiedy spokojnie mogę się jeszcze poprawiać, z pewnością nie jestem wyeksploatowany. Proszę też pamiętać, że młodzi nie koniecznie muszą się rozwijać lepiej niż ja, to jest sport, nigdy nie da się wszystkiego przewidzieć i wszystkiego zaplanować. Czasem wielkie talenty nie osiągają nic, a konsekwentnie pracujący i zdeterminowani wygrywają, szczególnie w konkurencjach wytrzymałościowych. Niektórzy piszą mi, że mam słaby wynik na 10 km i to jest jakiś wyznacznik, a kto ma 13:59 z ulicy na 5 km??? Tylko Heniu z tego roku!

    Młodzi wystrzelili w tym roku z wynikami z 2:14 na 2:10, u mnie było to od 2:15.59 i co roku przez 2:13.30, 2:12.34 i 2:11.20 - to raczej świadczy o regularności, a dalej pewności, że to jest już poziom ugruntowany - potwierdzony - to jest też ważna rzecz w sporcie, kolejny atut to doświadczenie.
    Idę na trening.

  11. Mikołaj
    Wrzesień 19th, 2012 at 12:04 | #11

    Mariusz szacunek za odpowiedź, wiele osób pewnie usunęło by to pytanie i po sprawie. Uważam, że masz racje – trzeba się szanować i znać swoją wartość.

    Obojętnie kiedy i gdzie wystartujesz trzymam kciuki!

  12. Wrzesień 20th, 2012 at 07:51 | #12

    Mikołaj :
    Kurcze to życie sportowca naszpikowane jest urazami cięższymi i lżejszymi, oby Cię to omijało.
    Mam kilka pytań odnośnie Twojego treningu: kiedy zacząłeś stosować 2 treningi dziennie, jak duża różnica jest między twoim treningiem teraz a jak biegałeś przeszkody (kilometraż, akcenty?) i jak wyglądał okres przejściowy między przeszkodami a bieganiem po ulicy?
    Oczywiście zrozumiem jeżeli nie odpowiesz na jakieś pytanie, każdy ma prawo do tajemnic w swoim treningu.
    Tak czy tak z góry dziękuję i powodzenia! Miło czyta się o treningu zawodowca, aż wzrasta chęć do pracy, jest kogo naśladować.

    Witaj,

    Przepraszam, że dopiero teraz:

    Pierwsze treningi 2 razy dziennie miały miejsce już w wieku młodzika(14-15 lat), ale tylko na obozach (2-3 obozy 10-cio dniowe rocznie).
    W domu to dopiero w wieku juniora drugi rok, czyli 20 lat, jednak było to np. rozbieganie rano, a po południu sala (2 razy w tygodniu).

    Tak na dobre treningi 2 razy dziennie ruszył dopiero w wieku młodzieżowca.

    Różnica między tym, co było kiedy biegałem przeszkody, a tym co jest teraz jest spora. Biegam więcej treningów tlenowych – długich wybiegań, więcej siły biegowej, więcej dłuższych odcinków w 3 zakresie intensywności, generalnie objętość jest większa, jednak spadła intensywność. Mniej też startuję.

    Mój trening teraz jest teraz podzielony na 2 odrębne sezony w roku ze względu na 2 Maratony rocznie. W przypadku przeszkód był to jeden ciąg, a przerwa była tylko jesienią, teraz jest też w czerwcu.

    Generalnie trening do Maratonu jest w moim przekonaniu przyjemniejszy, można wykonać więcej akcentów, ale nie są one tak intensywne, szybciej się po nich regenerujesz, choć czasem nie jest lekko.
    Przeszkody były bardzo kontuzyjne, teraz czasem odnawiają mi się stare kontuzje z bieżni..
    Generalnie zrobiłem błąd, że tak długo biegałem na bieżni, powinienem był zacząć przygodę z Maratonem jakieś 2 lata wcześniej, głównie ze względu na zdrowie.
    Jeżeli chodzi o okres przejściowy między przeszkodami, a ulicą, to przeszło to dosyć płynnie. W 2008 roku kiedy przeszkody znowu nie poszły tak jak planowałem, postanowiłem dać sobie spokój. Od czerwca do jesieni trenowałem tylko w lesie i na asfalcie, kilka razy wystartowałem w biegach ulicznych. Od listopada trenowałem już pod katem Maratonu, dużo w crossie, w Szklarskiej Porębie, dodałem objętości i długich odcinków, po drodze wygrałem przełaje w Olszynie. Ten trening był przygotowaniem do pracy maratońskiej, było w nim dużo treningu specjalnego, jednak to się zwiększało stopniowo do 2010 r, teraz ten poziom tylko staram się utrzymać, jak tylko mam zdrowie.
    Taki trening do Maratonu mi służy, organizm lepiej go akceptuje.

  13. outsider991
    Wrzesień 20th, 2012 at 08:57 | #13

    Panie Mariuszu czy to znaczy że trening do przełajów to trening oparty na większej intensywności treningowej (więcej drugich, trzecich zakresów?) a jak sprawa wygląda w treningu na 3000m czy też 5000m?

  14. Mikołaj
    Wrzesień 20th, 2012 at 09:27 | #14

    Dziękuję bardzo za odpowiedź! Z każdą Twoją wypowiedzią stajesz się dla mnie większym autorytetem. Super, że jesteś tak otwarty na pytania!

  15. Wrzesień 20th, 2012 at 12:16 | #15

    @outsider991
    Intensywność zależy od czasu trwania wysiłku, ale też od prędkości biegu. W biegach przełajowych prędkość nie jest wysoka – najczęściej, o ile nie biega się na twardej i szybkiej nawierzchni.

    Drugie zakresy to umiarkowana intensywność, 3 zakres już wyższa, ale niższa niż tempo.

    Biegi na bieżni 3000 m – 5000 m, to przedłużone biegi średnie, tu liczący się zawodnicy bardzo szybko biegają 1500 m. Tu tempo to podstawa i intensywność siłą rzeczy w treningu jest wysoka lub bardzo wysoka.

    Biegi przełajowe są bardzo zbliżone do pracy maratońskiej – siłowa praca, konieczność budowania dużej bazy tlenowej i średniej / umiarkowanej intensywności.

    Proszę też nie mylić biegów przełajowych z przeszkodami 😉

  16. Krzysiekbiega
    Wrzesień 20th, 2012 at 22:16 | #16

    Może i ja swoje grosze dorzucę: Mianowicie nie którzy mają managerów którzy mają stare kontakty i nie wchodzą w nowe maratony. Dążę do tego że maratonów przybywa i można poprzez nowy maratoński start sobie mocno pomóc finansowo. Czy żeby złamać 2:10.30 trzeba startować we Frankfurcie nad Menem? gdzie nic z tego nie masz, czy nie lepiej pobiec wówczas inny, nowy maraton gdzie jest za wygranie powiedzmy 25.000 euro czy nawet auto wyższej wartości i wtedy masz możliwość dobrego zarobku który starczy Tobie na cały następny sezon i dodatkowo masz możliwość uzyskania dobrego wyniku.

    Czasami się dziwię że zawodnik woli dostać powiedzmy 2.000 euro za start i biec w maratonie za 10.000 euro wówczas w takich maratonach z wynikiem powyżej 2:10-nie ma co liczyć na szczęście że znajdzie się na podium, niżeli wystartować za wyższe pieniądze, gdzie organizator niewiele daje za start, ale też z wynikiem 2:10 można być na podium…

  17. Wrzesień 21st, 2012 at 11:39 | #17

    Jest zawsze jeden dodatkowy aspekt – stary, sprawdzony Maraton daje gwarancję.
    Teraz szukamy Maratonu, gdzie można coś zarobić (już pisałem dlaczego), ale fajnie byłoby przy okazji nabiegać wynik. Są takie Maratony.
    Nie bardzo chcę pchać się na słabsze biegi, ciężkie trasy itd. Nie mam ciśnienia, że muszę biegać w tym roku Maraton. Dla mnie liczy się też wynik i progresja. W 2014 roku są Mistrzostwa Europy, tam chcę być w optymalnej formie i zdrowiu. Tam mam szansę na wysokie miejsce – to jest mój cel!
    Ta cała dyskusja o kasie wywiązała sie, bo to ważna sprawa dla każdego sportowca, ale to nie jest rzecz numer jeden. Biegając na siłę można się wyeksploatować, czy nabawić kontuzji. Ważniejsze są marzenia – marzenia o szybkim bieganiu i wysokich lokatach na imprezach Mistrzowskich jak Mistrzostwa Świata, Europy, czy Igrzyska – to mnie kreci najbardziej!
    Całą tą kasa jest w tym świetle niczym
    Wiadomo, że poprzeczkę sobie wieszam wysoko, bo to bardzo bardzo ciężka sprawa, ale piszę szczerze jak jest. Nie uda sie to trudno, ale będę próbować na ile będą możliwości…

  1. Brak jeszcze trackbacków