Home > Aktualności, trening > dzisiaj już 5-ty dzień

dzisiaj już 5-ty dzień

tejpyJeśli ktoś myśli, że sport, to tylko to, co dzieje się na stadionie, czy na ulicznej trasie Maratonu, a nawet podczas tych 3-4 godzin dziennie spędzonych na treningu, to się myli.

Czasem uświadamiam sobie jak dużo czasu trzeba poświęcić, ile starań, żeby móc trenować i startować, co tak naprawdę jest sama przyjemnością – przynajmniej dla mnie.

Nie chodzi o nawet zapewnienie spokoju przygotowań – to, choć nie łatwe, można ułożyć i szczegółowo zaplanować. Niestety najgorsze są nieprzewidziane sytuacje, a wśród nich jako główne – kontuzje, czyli absolutna zmora każdego sportowca.

Moich wszystkich urazów, które ostatnio mnie trapią, można było uniknąć. Tak samo jak każdego błędu – mądrym się jest niestety dopiero po szkodzie (może poczytacie i coś się przyda).

W profesjonalnym sporcie, kiedy chcesz gonić czołówkę, nie ma czasu i miejsca na sentymenty, oszczędzanie się, zachowawczość itd. Ciągle balansuje się na granicy, która zazwyczaj jest pod naszymi nogami. Nie będziesz ryzykować, nie będziesz trenować na tej właśnie granicy, to już przegrałeś.

Mój ostatni uraz, z którym się wzmagam, jest jedną z najtrudniejszych prób mojej kariery, ale nie pierwszą i z pewnością nie ostatnią. Tak to jest, a Maraton jest chyba najmniej wdzięczną konkurencją, bo nie dość, że piekielnie męczącą, to jeszcze urazy ze strony przeciążeń są rzeczą naturalną.

W tej chwili wygląda na to, że udaje się wychodzić z problemu. Dzisiaj 5-ty dzień biegania – takiego krótkiego, ale tak to musi wyglądać. Cieszy każdy przebiegnięty metr, każdy haust świeżego powietrza.

rowerTrening robię w inny sposób, bo przecież bieganie 6-8 kilometrów na moim etapie wytrenowania, nie jest żadnym bodźcem. Codziennie jeżdżę na rowerze, ostatnio nawet z maską do sztucznej hipoksji. Trening jest skrupulatnie rozpisany. Mleczany jakie osiągam z maską są 2 krotnie wyższe niż bez niej.

W wychodzeniu z problemu stopy pomaga mi Szczepan z Fizjoperfekt wraz z Doktorem Fickiem. Ufam, że damy sobie radę i wrócę niebawem do pełnego treningu biegowego. Znacznie pomogła metoda zmiany toru ruchu w stawach śródstopno-paliczkowych, pomiędzy którymi występował mocny ból. W tej chwili z pomocą tejpów i klawiterapii bólu odchodzi, jednak do pełnej sprawności jeszcze daleko.

Kiedyś ktoś powiedział, że droga bez przeszkód najprawdopodobniej prowadzi donikąd. W związku z tym pewnie gdzieś tam dobiegnę… 🙂

Be Sociable, Share!
Kategorie:Aktualności, trening
  1. Martyna
    Luty 5th, 2013 at 18:47 | #1

    Mariusz,pamiętam,że kiedyś wspominałeś coś i kombinowaniu z wkładkami do butów. Wiem,że na podobne problemy dobrym rozwiązaniem są wkładki projektowane specjalnie pod stopę,indywidualnie.
    Może coś by pomogło?
    Szybkiego powrotu do zdrowia życzę!

  2. Michu87
    Luty 5th, 2013 at 18:51 | #2

    Mariusz trzymaj się, wiem przez co przechodzisz , też się męczę z kontuzjami od 4 lat ale jak TY wierzę że dam jeszcze radę i nie raz sie pokaże w czasie biegu co się potrafi 🙂

    trzymaj się

    pozdrawiam

  3. kuba
    Luty 5th, 2013 at 19:01 | #3

    Giżofon, dasz radę!

  4. Luty 5th, 2013 at 21:21 | #4

    @Martyna
    wkładki już trzecie testuję 🙂

  5. KRZYSIEKBIEGA
    Luty 5th, 2013 at 22:21 | #5

    Mariusz czym się stresujesz? Bierz przykład z Japończyka Yuki Kawauchi który w minioną niedzielę pobił rekord życiowy z wynikiem 2:08.15. i jest to czwarty jego maraton w ciągu dwóch miesięcy (odpowiednio 2:10, 2:10, 2:12, i 2:08). Tak więc wszystko można osiągnąć wystarczy w siebie uwierzyć o odpowiednio siebie zmotywować:)

  6. Luty 5th, 2013 at 22:35 | #6

    @KRZYSIEKBIEGA
    Nie stresuję się.
    Jestem spokojny, tylko jak mam kontuzję, to głowa pracuje na obrotach dzień i noc, ale to po to, żeby wykombinować sposób na wyjście z opresji.

    Generalnie wielu zarzuca mi ciągły optymizm, to czasem i o tych trudnych rzeczach piszę.

    Japończyk raczej swojego maksa nie osiąga tak często startując. Chociaż, jak widać, wszystko jest możliwe.

  7. nestork
    Luty 5th, 2013 at 23:45 | #7

    Odkąd zacząłem biegać bardziej z palców i zwiększyłem objętość tygodniową do 70 km – w tym więcej interwałów – zaczęły się pojawiać odciski oraz niektóre buty okazały się nie wytrzymywać obciążeń, tzn. szkodzić stopom. Może z czasem stopy się przyzwyczają, ale buty i tak muszę kupić inne :-/

    Mogę sobie tylko wyobrazić, jakie obciążenia wchodzą w Twoim przypadku. Fajnie, że znajdujesz tyle alternatyw treningowych, choć to tylko zamienniki. Trzymam kciuki! Zobaczysz, jak się będziesz super czuł po powrocie do trzycyfrowych objętości 🙂

  8. Luty 6th, 2013 at 09:31 | #8

    @nestork
    Bardzo czekam na to, żeby zrobić np. 6×2 km w tempie maratońskim – ach marzenie… Tymczasem dzisiaj coś podobnego będzie na rowerze – zawsze coś.

    Z przyzwyczajaniem układu ruchu do coraz to większych obciążeń, to jest długa droga, należy uzbroić się w cierpliwość i stopniowo dodawać objętości oraz zwiększać intensywność. Ja zaczynałem w wieku 14 lat i wszystko rozwijało się stopniowo. Budowa wytrzymałości przychodzi z czasem, który swoją drogą bardzo szybko leci. Moim zdaniem nie ma tu dróg na skróty.
    Ludzkie ciało generalnie bardzo dobrze znosi dużą ilość biegania – to dla nas naturalne. Mój uraz powstał podczas skoku do rowu z wodą, kiedy biegałem przeszkody – cóż, wypadek przy pracy. Jednak wiem, że nie ma kontuzji, których nie da się wyleczyć, czasem potrzeba jednak czasu i wielu niekonwencjonalnych rozwiązań. Czas pokaże, kiedy uda mi się wybrnąć.
    dzisiaj jestem już po 6-tym bieganiu z rzędu:)

  9. Martyna
    Luty 6th, 2013 at 18:29 | #9

    Mariusz,takie pytanko-piszesz,że stało Ci się to podczas przeszkód. Startuję niedługo w przełajach w Bydgoszczy i tak się zastanawiam,czy przygotowując się do nich i biorąc pod uwagę crossowy charakter wyścigu, trzeba jakoś specjalnie przygotowywać kolana i stopy? Jakieś szczególne ćwiczenia na wzmocnienie,czy wystarczy bieganie samo w sobie?

  10. Luty 6th, 2013 at 18:53 | #10

    Martyna,

    Moja kontuzja niestety wyklucza mnie ze startu w biegach przełajowych.
    Nie poddaję się jednak i walczę o Maraton w kwietniu. Tu jeszcze jest szansa.
    Przełaje rzeczywiście wymagają specjalnego przygotowania. Przede wszystkim dużo biegania w kolcach i w trudnym terenie. Również sporo siły ogólnej i biegowej, ale to jest akurat bardzo podobne do przygotowań maratońskich.

  11. Damian
    Luty 6th, 2013 at 20:33 | #11

    Trzymam kciuki za szybki powrót do pełnego zdrowia oraz na ulubione ścieżki biegowe!!! Mam nadzieje, że na wiosnę już Cię ujrzymy na Maratońskich trasach finiszującego w czołówce. Powodzenia!

  12. KRZYSIEKBIEGA
    Luty 7th, 2013 at 11:23 | #12

    Mariusz wnioskuję że wkładki na wymiar nic nie dają, bo mi też je proponowano,. ale skoro Ty testujesz już trzecie, to w takim razie są to pieniądze rzucone w błoto…Jedna z firm reklamowanych robi takie za ok 300PLN, a to przecież nie jest mało….

  13. Luty 7th, 2013 at 22:29 | #13

    @KRZYSIEKBIEGA
    Wkładki dużo dają, ale muszą być odpowiednie, co jest trudnym zadaniem. Trzeba dużo prób, żeby trafić. Natomiast kiedy następuje poprawa, też trzeba zmieniać układ wkładki na mniej odciążające – proces skomplikowany, ale coś się dzieje 🙂

  14. Martyna
    Luty 8th, 2013 at 15:12 | #14

    Panowie, ciiiiicho! Bo jeszcze ktoś zajrzy,przeczyta i stwierdzi,że nie warto biegać,tyle z tym zachodu… 😀

  15. Szymon
    Luty 9th, 2013 at 21:21 | #15

    Rok temu dokładnie rok temu doznałem kontuzji achillesa w wyniku niedbałości o swoje ciało i pewnych złych decyzji, do dnia dzisiejszego zmagam się z kontuzją próbująć przeciwstawić się wszystkim tym którzy skreślili mnie . Każda chwila mojego dnia od urazu już nie jest taka sama , przestałem odczuwać jakikolwiek bodziec który dawało mi bieganie, moja głowa w każdej chwili jest tylko skierowana ku problemowi i jak mogę go rozwiązać . Niestety życie bywa cięzkie i nieprzewidywalne ale mam nadzieję że jeszcze kiedyś spotkamy się na biegowych ścieżkach .

  16. krzysiek
    Luty 14th, 2013 at 16:27 | #16

    Hej,

    Jak tam zdrowie? Widziałem Pana w elicie MARATONU Orlen. Będzie na co popatrzeć.

    pozdrawiam

    krzysiek

  1. Brak jeszcze trackbacków