Home > zawody > z dalekiej podróży

z dalekiej podróży

Nie chodzi o długi lot z obozu w Stanach, skąd przyleciałem prosto na start, tylko o 2 lata niebytu i czasem gasnącą nadzieję, że mogę się jeszcze poprawiać…

Dzisiaj w holenderskim Venlo uzyskałem swój nowy rekord  życiowy – znowu trochę po aptekarsku, ale co tam 🙂

Venloop_2015Wyścig ułożył się dla mnie blisko doskonałości. Jeszcze wczoraj lało i wiało, dzisiaj kilka minut przed startem wyszło słońce i zrobiła się pogoda na wyniki 🙂 Biegłem od początku w dużej grupie Europejczyków, głównie Holendrów. Tempo było początkowo poniżej 3:00 na km, więc szybko. 5 km w 15:04, 10 w 30:02. Wystarczyło tylko trzymać, choć nie było to dla mnie specjalnie komfortowe, dawałem radę. Dopingu i atmosfery jaka panowała na tresie nie da się opisać. To szalenie zawsze pomaga! Co 3-4 km zespoły muzyczne, momentami setki ludzi szczelnie okalający trasę, balony konfetti, trąbki itd. rekord pobił dźwig, którego kosz wisiał nad głowami biegaczy, w nim jakiś człowiek energicznie komentujący i kierujący dopingiem. Po niebie krążył śmigłowiec lokalnej telewizji.

Po 10-tym kilometrze poczułem swobodę, początkowo wydawało mi się, że złapałem „maratoński rytm”(tak sobie tłumaczyłem), jednak nie było jeszcze tak kolorowo… Grupa zwolniła do ok. 3:04/km, więc moje prędkości treningowe. Nie byłem w ogóle aktywny, trzymałem tylko i chowałem się przed podmuchami wiatru. Na 13-tym km na podbiegu na most oderwało się 2 zawodników, miałem ochotę za nimi ruszyć, jednak minimalnie odstałem z grupką 3-4 zawodników w tym Michael Butter i Koen Reimakers (PB odpowiednio 2:09.58 i 2:10.35), trochę tego prze chwilę żałowałem, bo czułem się dobrze, jednak już ok. 17-18tego kilometra nogi zaczęły się przysłowiowo uginać. Wiedziałem, że biegnę na rekord życiowy, a to było dla mnie założeniem i marzeniem. Drugim założeniem przemaratońskich startów jest zawsze to, że nie można przeholować. To Maraton jest przecież celem.

20 km wypadł na zbiegu z mostu i tu zaczęło się ściganie na całego. Ruszyłem z długiego finiszu, po 300 metrach ktoś mnie zmienił, za chwilę następny próbował się oderwać, za chwilę jeszcze jeden – to był jakiś obłęd. Ostatnie 800 m na miejskim deptaku po obu stronach szczelnie obstawione wariującymi kibicami – jeden tumult. Biegacze z Holandii w charakterystycznych strojach, pewnie to głównie dla nich, ale sądzę, że to ściganie też mogło się podobać.

Wynik 1:04:15 nie jest rewelacyjnym rezultatem. Generalnie życiówki z 10 km i półmaratonu zawsze nijak się miały do mojego 2:12-2:11 w Maratonie. Wewnętrznie czuję się jednak doskonale. Do prawie 2,5 roku nie miałem takiego sportowego szczęścia. Coś przez ten czas zgasło, a teraz odżywa.

Oczywiście nie popadam w hura optymizm. Półmaraton to tylko mała przystawka. Teraz najważniejsze dobrze odpocząć, następnie 10-11 dni perfekcyjnie potrenować i później już tylko łapać świeżość, bo we Wiedniu półmaraton ma być otwarty niewiele wolniej (tylko ok. 2 sekundy na kilometrze słabiej). W 2012 roku przed moim rekordowym Rotterdamem pobiegłem półmaraton w Warszawie w 1:04:19, podczas Maratonu było 1:04:35. Mam cichą nadzieję, że we Wiedniu będzie ok 1:05:10. Po dzisiejszym dniu znowu wiele jest możliwe…

venloop_baner2acha

Przepraszam, że „wpuściłem na minę” z tą relacją internetową live – nie miałem pojęcia, że tak to słabo będzie wyglądało…

Be Sociable, Share!
Kategorie:zawody
  1. FilipO
    Marzec 22nd, 2015 at 19:24 | #1

    Świetny wynik! Czapki z głów Mariusz :).

  2. Radosław Selke
    Marzec 22nd, 2015 at 19:37 | #2

    a ja cieszę się jak dziecko! 🙂

    trzymałem, trzymam i będę trzymać kciuki bardzo mocno zaciśnięte, bo bardzo mocno wierzę w najlepszego polskiego maratończyka – to moje bardzo subiektywne zdanie, które nie zmienię! 🙂

  3. milosz
    Marzec 22nd, 2015 at 19:47 | #3

    Super wynik. Gratuluję !

  4. Mariusz
    Marzec 22nd, 2015 at 21:23 | #4

    Gratulacje, świetny wynik!

  5. Marzec 22nd, 2015 at 22:40 | #5

    Maraton jest Twój. BRAWO!!!

  6. Zbyszek
    Marzec 22nd, 2015 at 23:30 | #6

    Szkoda, że ten stream nie działał.
    Dziś dla mnie bardzo szczęśliwy dzień, najpierw Mo potem Ty. Bardzo się cieszę, że możesz biegać, nic Ci nie przeszkadza i w dodatku notujesz życiówkę. Teraz już musi być tylko lepiej. Gratuluję i życzę powodzenia we Wiedniu 🙂

  7. Andrzej z lasu
    Marzec 23rd, 2015 at 10:15 | #7

    Gratuluję. Dopiero się rozkręcasz. Będzie coraz lepiej. Trzymam kciuki za kolejne starty.

  8. k
    Marzec 23rd, 2015 at 20:52 | #8

    No w końcu dobre wieści. Tak trzymaj.

  9. Artur
    Marzec 23rd, 2015 at 22:52 | #9

    Super! wielkie gratulacje!

  1. Brak jeszcze trackbacków