Home > Aktualności, trening > mój Maj

mój Maj

Maj był czasem wypoczynku i oczekiwania. Wypoczynkiem częściowo zaplanowanym, częściowo wymuszonym. Zaplanowanym, bo jak to przez ostatnie lata po Maratonie mój organizm potrzebuje luzu. Kiedyś po Maratonie startowałem na krótszych dystansach i to nawet z powodzeniem, kiedyś… J

Oczekiwałem długo na ostateczne potwierdzenie mojego udziału w szkoleniu do Mistrzostw Europy. Ostatecznie udało się, jednak kilka tygodni nie było na 100% wiadomo, więc ani nie pisałem o tym, ani nie mówiłem, jednak postępowałem jakbym się zakwalifikował – starałem się odpocząć i zregenerować trudy Mistrzostw Polski.

Tu mam przyjemność opublikować film, który dostałem na pamiątkę od Rafała Grilla z RunFit

Zawsze po Maratonie jest czas, żeby „odrobić” rodzinne zaległości. Dzieci są w cudownym wieku, potrzebujemy się nawzajem, a żona potrzebowała choć trochę odciążenia. 

Niestety jeszcze w kwietniu przyplątała się angina. Przy tak zmęczonym organizmie, wcześniejszym usilnym unikaniu infekcji i stresie przedstartowym, to nic dziwnego. Organizm w końcu musiał się poddać…Pierwsze leczenie nie przyniosło skutku, dopiero druga terapia okazała się skuteczna. Lekarz w zwykłej przychodni przepisał mi antybiotyk na 5 dni, co było błędem, gdyż anginę leczyć się powinno ok 10 dni. Ja jestem tego najlepszym przykładem. Wszystko się przez to mocno przedłużyło, jednak i tak nie miałem w planie trenować. Dawałem sobie miesiąc na odpoczynek. Biegałem w tym czasie średnio 2-3 razy w tygodniu, jeździłem na rowerze, ćwiczyłem bardzo lekko stabilizację mięśniową i rozciąganie. W czasie, kiedy brałem antybiotyki, nie biegałem wcale.

Trudy Maratonu czułem długo – przez pierwsze 3 tygodnie jakiekolwiek lekkie ćwiczenie powodowało skutki, jak wcześniej bardzo intensywny trening, być może nawet większe. Orlen Warsaw Marathon był ciężki ze względu na panujące warunki pogodowe. Rozmawiając z biegaczami na różnym poziomie zaawansowania, każdy zareagował podobnie. Było zbyt ciepło, a do tego wiatr w twarz w drugiej części spowodował podczas samego biegu dużo większe zmęczenie, a zatem i regeneracja postępowała znacznie dłużej.

Co bardzo pozytywne, w tym czasie znalazłem rozwiązanie dla mojego zawodzącego ostatnio biodra i przykurczającej się łydki.

Tak duże zmęczenie pomaratońskie pokazało wyraźnie, gdzie jest najgorzej i znaleźliśmy ze Szczepanem problem w przywodzicielu, bardzo blisko pachwiny. Praca nad tym miejscem zaczęła od razu przynosić świetne efekty. Cieszę się, bo świetnie to wróży w perspektywie letnich Mistrzostw.

W drugiej części maja na szczęście zdrowie zaczęło wracać do normy, samopoczucie poprawiało się, a lekkie rozbiegania zaczęły wychodzić coraz lepiej. Choć szczególnie 4-głowe ud po treningach były jak chwilę po Maratonie – bolesne pod lekkim nawet dotykiem, zwyczajnie mocno zmęczone, jeszcze nie do końca zregenerowane.

Pomagały masaże, kąpiele solankowe i zwyczajny odpoczynek, a tu najważniejszy sen.

W ostatnim tygodniu maja, można powiedzieć, wróciłem do treningu. Zrobiłem bieg zmienny (15 km – po 4 km co kilometr przebieżka o długości 150 m) drugi zakres (2×4 km) i zabawę biegową (10×2 minuty przerwa 2 minuty). Wszystko to brzmi jak trening początkującego, ale nie mogło być inaczej. Nie da się przeskoczyć pewnych etapów, przyspieszyć, pójść na skróty.

Międzyczasie odbyłem szereg badać lekarskich w tym szczegółowo badanie serca – EKG + echo serca + badanie Holter EKG. Mimo, że moje „wyczynowe” serce nie dawało żadnych niepokojących sygnałów, to trzeba było je sprawdzić, szczególnie po przebytej infekcji. Trzeba mieć 100% pewności, wtedy nie ma w głowie ograniczeń i można w pełni oddać się pracy.

Jestem już w Jakuszycach k/o Szklarskiej Poręby. Zaczynam pierwsze zgrupowanie Kadry Narodowej – jestem szczęśliwy – spełniło się moje marzenie o udziale w Mistrzostwach Europy, czuję się mocno podekscytowany, gdzieś głęboko wierzę, że stać nas jako drużynę na duży sukces. Chciałbym już mocno trenować, jednak najważniejszy jest efekt końcowy, czyli start 12 sierpnia. Doświadczenie podpowiada mi, że aby przygotować optymalnie, czerwiec musi być łagodny, a intensyfikacja przez tylko lipiec. Nie jestem jeszcze gotów na pełen trening. Pierwszy obóz będzie wprowadzeniem.

W maju realizowałem się również jako organizator/współorganizator imprez biegowych – jest to chyba moje przyszłe powołanie – czuję się wtedy świetnie, kiedy mogę dzielić się doświadczeniem zdobytym jako biegacz.

3 maja już po raz 6-sty odbył się Pómaraton Grudziądz – Rulewo śladami Bronka Malinowskiego. Nie startowałem, ale zarówno dzień przed, kiedy to wraz z Panią Grażyną Rabsztyn, Panem Wiesławem Perszke, Henrykiem Szostem, Łukaszem Panfilem, a także licznie zebraną publicznością wspominaliśmy Bronka Malinowskiego oraz miedzy innymi przeszkodową specjalizację Mistrza, jak w dniu zawodów, kiedy pomagałem przy trasie, punktach nawodnienia i wszystkiego, co wspiera biegaczy.

Dostałem na pamiątkę piękny obraz, który przypominać mi będzie ten wspaniały czas.

23 maja już 8-smy rok z rzędu biegamy podczas Warsaw Track Cup. Impreza już mocno zakorzeniła się w warszawskim kalendarzu biegowym. Jest niepowtarzalnym wydarzeniem i nieliczną okazją pościgania się na bieżni lekkoatletycznej na średnich i sprinterskich dystansach.

W tym roku mieliśmy szczęście gościć Jacka MEZO Mejera, który poprawiał swoją prędkość na dystansach 3000 i 800 m. Wyszedł z tego krótki film, pokazujący klimat mityngu.

Dostałem od Mezo płytę, umówiliśmy się, że kiedyś zrobimy taki mityng w Poznaniu 🙂
Zapisy do kolejnego mitygnu 20.06.2018 [link]  

 

Kategorie:Aktualności, trening
  1. korp
    Czerwiec 4th, 2018 at 07:23 | #1

    Gratulacje powołania Mariusz!
    Mam dwa pytania:
    1) Czy startujesz również w wojskowych mistrzostwach w Libanie?
    2) Czy powołany został również Arek Gardzielewski – chyba powinien skoro można zgłosić nawet 6-cio osobową reprezentację, a podobnie jak Ty pobiegł 2.15

    Zdrowia z przygotowaniach

  2. Czerwiec 4th, 2018 at 19:22 | #2

    Dziękuję!
    już odpowiadam:
    1. Decyzja o składzie na Mistrzostwa Świata w Libanie będzie dopiero po Mistrzostwach Europy. Wiele zależeć będzie od zdrowia zawodników. Zarówno Trenerzy, jak każdy z nas ocenimy, kto będzie mógł pomóc drużynie. Całe szczęście, że jest nas wielu i będzie z kogo wybierać. Niedługo będą też posiłki.
    2. Arek również trenuje do Mistrzostw Europy 🙂
    Również życzę zdrowia!

  1. Brak jeszcze trackbacków