Bieg AGH i Zakopane
W drodze na obóz korzystając z resztek formy, wystartowałem dzisiaj w I Biegu Akademii Górniczo-Hutniczej na 12 km. Czytaj więcej…
W drodze na obóz korzystając z resztek formy, wystartowałem dzisiaj w I Biegu Akademii Górniczo-Hutniczej na 12 km. Czytaj więcej…
Zachęcem do udziału w imprezie Cała Polska Biega z Mapą. Mój bezpośredni przełożony w Zespole Sportowym jest orientalistą, więc musze promować tą imprezę
a tak na poważnie to świetna zabawa. Nie tylko polega na kasycznym biegu, ale także uruchamiamy zmysł orientacji w terenie. Brałem kilka razy udział w podobym wydarzeniu i pamiętam, że zawsze było niezwykle interesująco. Polecam serdecznie i życzę powodzenia!
więcej na www.biegajzmapa.pl
Polska to piękny kraj! Dopiąłem swego i wreszcie popłynąłem kajakiem przez Wisłę. Wychowałem się w Płocku, czyli również nad naszą najwiekszą rzeką, która zawsze mnie ciekawiła, później potwierdził mnie słynny podróżnik Marek Kamiński, a jedyne co stopowało to skojarzenie z zanieczyszczeniami. Przekonalismy się, że naprawdę nie jest źle – rzeka się czyści, w tej chwili na wysokości Kazimierza Dolnego i Puław można się śmiało kąpać.
Tego samego dnia wieczorem byłem też na rybach , ale ja lubię taki odpoczynek! Mogą nawet nie brać, wystarczy sama atmosfera.
Nie byłbym sobą, gdybym pojechał na wczasy w fajne miejsce i nie pobiegał. Miszkaliśmy w gospodarstwie agroturystycznym obok pięknego lasu, więc każdego dnia była wycieczka biegowa w nieznane. Ostatniego dnia zaliczyliśmy bieg w Puławach. Trasa dokładnie dla mnie, bo pół-przełajowa, trochę po piasku – taka jaką lubię. Czytaj więcej…
Dzisiaj Marcin Chabowski uzyskał znakomity wynik w Dusseldorfie, tym samym spadłem na 4 miejsce w sezonie. Na Igrzyska może jechać tylko 3 reprezentantów, więc moja iskierka nadziei zgasła.
Przyszła z tym też jakaś ulga, bo porażka w takiej sportowej walce jest dużo łatwiejsza niż walka z jakimiś przepisami i systemem, z którym się nie zgadzałem i nie zgadzam nadal.
Teraz czas na odpoczynek, przede wszystkim psychiczny, bo emocji było ostatnio tak wiele.
Nie mam sobie nic do zarzucenia. Myślę, że zrobiłem wszystko jak mogłem najlepiej, chyba niczego nie zaniedbałem. Kilka błędów oczywiście było, ale w końcu kto ich nie robi.
Dzisiaj wygrałem bony do Decathlonu w bieg Raszyńskim. Kupię sobi jutro namiot i jedziemy odpocząć gdzieś w ciszy, bez komputera, telefonu i zmartwień.
Życzę wszystkim miłej Majówki!
Przepraszam, że dopiero teraz, ale w związku z ostatnim zamieszaniem wokół minimów olimpijskich i organizowanej przez nas imprezy Warsaw Track Cup i jeszcze kolejnego dnia uczestniczyłem w Biegu Skarpy pamięci mojego Trenera Marka Zarychty - po prostu czas ucieka przez palce.
DZIĘKUJĘ! Czytaj więcej…
Fajnie, że startuję w tak popularnej konkurencji. Super, że można liczyć na wsparcie kibiców. Rewelacyjnie wiedzieć, że tylu osobom zależy na rozwoju Maratonu w Polsce!
Między innymi kliknięcie w Lubię to na Facebooku pomaga, zwraca uwagę na problem, pokazuje zapotrzebowanie widzów Igryzsk Olimpijskich. My wymienieni w nagłówku zawodnicy, bardzo chcemy jechać do Londynu i reprezentować nasz kraj. Jeśli dostaniemy szansę, to będziemy walczyć i z pewnością Was nie zawiedziemy!
Rotterdam to piękne miasto z malowniczym portem rzecznym, podobno największym w Europie. Starsza część to muzeum dźwigów, statków i budynków w przeciekawym stylu, oczywiście gdzieniegdzie widać także tradycyjne holenderskie wiatraki i kolorowe tulipany, z których przecież Holendrzy słyną najbardziej. Jednak dla mnie najwyraźniejszym wspomnieniem będzie Rotterdam Maraton – doskonale zorganizowana impreza, żywiołowo dopingujący kibice, trochę niespełniona nadzieja…
Pisząc relację z niedzielnego biegu, nie sposób nie spojrzeć na to w dłuższej perspektywie, w końcu ostatnio wszystko „kręciło się” wokół jednego celu, a mianowicie uzyskaniu kwalifikacji na Igrzyska Olimpijskie w Londynie – na najbardziej prestiżową i pożądana przez większość sportowców imprezę świata.
Zawsze marzyłem, by zostać Olimpijczykiem, od kiedy tylko zacząłem trenować. Doskonale pamiętam Barcelone 92’, a nawet jakieś przebłyski z Seulu. Tak chyba zostałem nauczony, trenując od najmłodszych lat w duchu olimpizmu, kończąc Akademię Wychowania Fizycznego i generalnie przebywając stale w środowisku sportowców wyczynowych. Igrzyska są raz na 4 lata i nie jest to tylko czas samej walki o miejsca, ale też odzwierciedlenie pięknej dla mnie idei olimpijskiej. Igrzyska wciąż oddają dycha sportu, nie ograniczają się tylko do jego komercyjnego wymiaru, który zaczyna w tej chwili przeważać. Czytaj więcej…
Jeszcze na Igrzyska jestem za słaby
, ale spróbowałem, poprawiłem życiówkę i przez chwilę miałem uczucie, że dam rzeczywiście radę. Do połowki było bardzo dobrze, do 33 km dobrze, później przyszło zmęczenie, nogi zaczęły odmawiać posłuszeństwa i zacząłem tracić cały zapas, który wcześniej wypracowałem. Ostatecznie skończyłem z czasem 2:11.19.
Dziękuję bardzo za Wasze wsparcie i wiarę przed biegiem!
Jestem już od wczoraj na miejscu, wszystko w ostatnich dniach przebiegło pomyślnie. Widziałem dzisiaj fragment trasy między 31, a 38 km -płaska jak na stole i dosyć dobrze osłonięta. To jest podobno najtrudniejszy odcinek, bo będzie mniej kibiców, biegnie się przez las i wokół jeziora. Reszta Maratonu ma być szczelnie obstawiona dopingujacymi. Pogoda jest dzisiaj bardzo dobra, na jutro zapowiadają trochę silniejszy wiatr, mimo to każdy mówi tu o rekordzie świata, który ma pobiec Kenijczyk Moses Mosop. Ja ustawiam się w drugiej grupie z Holendrem Reymakersem, a biegniemy pólmaraton w ok. 65 min. Czekam na ten dzień już pół roku, jutro będzie walka na całego.
Relacja Live będzie na kaneale http://universalsports.com/watch-live/#. Niestey kosztuje 4,99 $.
W ostatnim okresie ok. 10 dniu przed Maratonem zawsze mam podobne uczucie – oczekiwanie, niepewność, organizm już sam podświadomnie sie przygotowuje. Jest to też okres troszkę nerwowy, szczególnie kiedy jesteśmy na diecie. W te ostatnie dni szczególnie się w siebie wsłuchuję, szukam luzu, oczekuję na formę, dopiszaczam ostatnie szczegóły, wszędzie szukam odpoczynku. Rozmawiając z kolegami, okazuje się, że wyszycy mają podobnie. Ja w tym okresie próbuję znaleźć sobie sporo mało męczacych zajęć, które odciągną umysł od ciągłej pracy. Nie można zbyt wiele „myśleć”, żeby nie przesadzić. Owszem trzeba się mobilizować, zbierać energię, wizualizować każdy odcinek trasy i końcowy sukces, ale raczej z umiarem. Fajnie, że tydzień przed zawodami wypadły Święta i pobyt z rodziną, bo te kilka dni minęło szybko, dzięki nim dodatkowo naładowałem się energią – zawsze tak jest, kiedy wracam w rodzinne strony. Czytaj więcej…