jak na hyśtawce
raz lepiej, raz gorzej, ale do przodu… Czytaj więcej…
raz lepiej, raz gorzej, ale do przodu… Czytaj więcej…
Na długi weekend udało się wyjechać na Mazury. Wspaniale miejsce nie tylko na żagle, wędkowanie i wypoczynek, ale przede wszystkim na bieganie. Codziennie nowa trasa i nowa przygoda. W tej chwili biegam maksymalnie 12 km rozbiegania, a od poniedziałku zaczynam siłę biegowa i trochę szybsze bieganie
Łódka to znakomite miejsce na wykonywanie stabilizacji mięśniowej. Kołysanie na pokładzie wykorzystałem na ćwiczenie – „biegacza”, które to wcześniej robiłem na pompowanych krążkach. Z kolei na obijaczach wspierałem ramiona, do stabilizacji obręczy biodrowej. W takim krajobrazie wytrzymywałem dwa razy dłużej…
Wczoraj przebiegłem 6 km. Niby nic, a jaka radość
Biegałem w dużej grupie, która świętowała zaliczenie 10 000 km z Nike+ jednego z uczestników. Dzisiaj ćwiczenia i rower, a już jutro znowu bieganie. Nie spieszę się z powrotem do pełnego treningu, żeby czasem kontuzja się nie odnowiła. Mam sporo czasu, pierwszy start w zawodach planuję na koniec lipca.
Nie biegam już prawie 4 tygodnie. W poniedziałek 15 minut na batucie i materacach. To było niby nic, ale ucieszyło mnie niesamowicie.
Niedługo będę najsilniejszym i najbardziej stabilnym biegaczem na długich dystansach. Moim ostatnim polem walki są materace, dmuchane piłki i inne przyrządy i przybory rehabilitacyjne.
Codzienni wykonuję niezliczoną liczbę ćwiczeń wzmacniających korpus. Wszystko to zajmuje więcej niż zwykły trening maratończyka. Ćwiczenia mają ochronić mnie przed nawrotem kontuzji.
Od tygodnia już nic nie boli i rokowania specjalistów są pozytywne. Ja nie widzę innej możliwości – będę biegał i poprawiał wyniki!
Sporo jeżdżę na rowerze i pływam, co po powrocie do treningu zostanie jego częścią, aby zmniejszyć przeciążenia związane z duża ilością biegania.
Dzisiaj wielki dzień – idę wieczorem potruchtać
Zamiast biegania jeżdżę na rowerze i pływam.
Na przejażdżki wybiera sobie ciekawe kierunki. Ostatnio byłem na wycieczce na Wisłą w okolicach Powsina. Tylko jeździłem na rowerze, pływanie praktykuję w basenie
Już niedługo spróbuję pobiegać, formy zastępcze nie powalają tracić wydolności i wzmacniają partie mięśniowe niezaangażowane podczas biegu.
Na rowerze można wprawdzie więcej zobaczyć, ale to nie to…
Doszło do tego, że plany treningowo-startowe zweryfikowała kontuzja.
W tej chwili nie myślę o bieganiu, o tym jak budować formę, jaki trening mnie czeka i kto poda mi picie na trasie. Myślę o tym , żeby jak najszybciej powrócić do pełni zdrowia. Czytaj więcej…
Niestety kontuzja to nieodzowny element treningu sportowego. Moja, która dopadła mnie pod koniec obozu w Szklarskiej Porębie bardzo mnie polubiła i mimo starań fizjoterapii nie chce sobie odejść. Czytaj więcej…
We wtorek 24 maja o 18:30 prowadzę zajęcia na Ścieżce Biegowej Las Kabacki. Informacja jak dotrzeć (kliknij tutaj).
Zapraszam serdecznie!
Jestem już w Warszawie. Ostatni trening w Szklarskiej Porębie musiałem odpuścić przez ból stawu biodrowo-krzyżowego, ale za to w sobotę udało się bardzo dobrze zrobić tempo na dwu-kilometrówkach. Jestem z tego treningu, jak i całego obozu bardzo zadowolony. Potrenowałem solidnie, zrobiłem dużo siły, dużo odpoczywałem po treningach, a pogoda dopisała idealnie. Czytaj więcej…
Być w Szklarskiej i nie dobiec na Chojnik, to tak jak być w Rzymie i nie widzieć Papieża. Czytaj więcej…