Archiwum

Archiwum autora

trening w Albuquerque

Marzec 14th, 2012 4 komentarze

Flaga przed domem, to częsty obrazek. Amerykanie z dumą pokazują swoje przywiązanie do ojczyzny i do symbolu swojego narodu – jakoś im się nie dziwię, żyją tu sobie bardzo spokojnie.

A ja powoli wychodzę z cienia(jak symbolicznie pokazuje zdjęcie), bo i treningi idą coraz lepiej. Czytaj więcej…

Kategorie:Aktualności

kilka zdjęć i filmik

Marzec 14th, 2012 2 komentarze

Ostatnio znalazłem troszkę więcej czasu i zebrałem się do przebrania zdjęć i dokończenia filmiku z Diekirch. Biorąc pod uwagę jaki trudny był ubiegły roku, wszystko wspominam bardzo miło, a szczególniea obóz w Font Romeu, który był swego rodzaju powrotem do biegania, trudnym, ale skutecznym – może to wszystko dlatego, że był jednocześnie świetnymi wakacjami…

 

Font Romeu 2011 r.

Był to obóz wprowadzający do biegania po kontuzji. Nie mogłem ciężko trenować, a efekty jakie miałem jesienią były zadziwiające. Jadąc w góry odwiedziliśmy m.in. Costa Brava i zamki Katarów. To były fantastyczne wakacje!

dodałem też kilka zdjęć do Galerii m.in. Venlo, Pasłęk, czy Bieg Konstytucji i Niepodległości.

a tu już o wakacjach mowy nie ma – tu była przede wszystkim walka!

Maraton w przygotowaniach

Marzec 11th, 2012 7 komentarzy

W sobotę przyszedł czas na jeden z najważniejszych i najtrudniejszych treningów w przygotowaniach do Maratonu. Mowa o „czterdziestce”, czyli klasycznym dłuuuugim wybieganiu z rosnącą intensywnością. Głównym celem tej jednostki treningowej jest przemęczyć mocno układ ruchu, aby ten element lepiej funkcjonował podczas walki na zawodach w jej newralgicznym momencie.

Bardzo lubię tego typu treningi, gdzie długa, ciężka praca w dużej mierze zależy od woli walki. Kiedy przychodzą moment kryzysów, kiedy naprawdę trzeba sięgać po głębokie rezerwy.

Jest to też trudny trening, ponieważ jest dosyć niebezpieczny. Źle wykonany i później źle zregenerowany, może doprowadzić do problemów w dalszej części przygotowań i w konsekwencji słabego wyniku w Maratonie. To była moja 4-ta czterdziestka, więc wiem już więcej jak i ile mogę dać z siebie na takim biegu. Myślę, że zrobiłem ją najlepiej z dotychczasowych, choć okaże się to dopiero w przyszłości.

Najtrudniejszy był początek i koniec treningu. Początek przez kolkę, a koniec przez duże zmęczenie. Czytaj więcej…

Kategorie:Aktualności, trening

zaczęło się…

Marzec 7th, 2012 3 komentarze

Jestem już dzisiaj w 11-stym dniu treningowym, więc obóz się zaczyna na dobre. Pierwszy tydzień był aklimatyzacyjny z długim 35-cio kilometrowym rozbieganiem na jego koniec. W tygodniu wyszło blisko 200 km, więc biegania było sporo, w tym krótki interwał, podbiegi pod górkę i przebieżki. Nie zapominałem też o sprawności i odnowie biologicznej. Generalnie wszystko zaliczone na +

Dzisiaj przyszegł czas na pierwszy trening specjalny, czyli to co naprawdę ma największy wpływ. Czytaj więcej…

Kategorie:Aktualności, trening

Nowy rekord Polski

Od wczoraj Rekodr Polski wynosi 2:07.39 za Sprawą Henia Szosta, który fantastycznie podbiegł w Japońskim Maratonie Lake Biwa. To niesamowity postęp dla polskiego Maratonu i cieszą się z tego razem z Heniem. Jak widać każdy Polak może się poprawiać i przesuwać swoje granice. W tej chwili 2:10.30 nie jest czymś wyjątkowym i dlatego jeszcze bardziej wierzę, że mogę tego dokonać. Mam również nadzieję, że wczorajszy wynik poprawi sytuację biegów długich w naszym kraju – polepszą się warunki treningowe i zaangażowanie sponsorów. Oby jeszcze lepszy wynik padł w Londynie.

Zaraz idę na trening naładowany nową energią, w końcu wiele razy trenowałem i rywalizowałem z Heniem.

Rewelacja!

Kategorie:Aktualności

Albuquerque – trening w górach

Od niedzieli trenuję w Albuquerque w stanie Nowy Meksyk. Warunki są bardzo korzystne, 15 stopni Celsjusza i słońce. Wczoraj wprwadzie mocno wiało i było spore zachmurzenie, ale natet teraz jest już bardzo przyjemnie. Ośrodek u Pana Antoniego Niemczaka jest idealny do treningu. Największy atut, to spokój. Wszystkie problemy zostały gdzieś parę tysięcy kilometrów stąd. Po południu byłem w siłowni, aż trochę zrobiłomi się smutno, że za takie małe pieniądze można tu korzystać z tak dobrego obiektu. U nas płaci się 2 x tyle, a baza jest nieporównywalnie słabsza (przynajmniej dla biegacza).

Teraz skupiam się, żeby przygotować sie optymalnie, wykorzystać każdą chwilę jak najlepiej. Cel realizuje się przecież już w tej chwili, już w tej chwili walczę, żeby przesunąć się w poziomie sportowym o kolejne sekundy. Biegam dwa razy dziennie. Do dyspozycji mamy kilka różnych tras – najdłuższa to aleja wzdłóż rzeki Rio Grande, gdzie równolegle biegną trzy rodzaje nawierzchni – asfalt, droga ziemna i szutrowa. Nieopodal są stepy, czyli pustynne, piaszczyste drogi. Najbliżej hotelu mamy pole golfowe, którego obwód wynosi dokładnie 7 kilometrów. Zaraz obok pól golfowych jest też asfaltowa droga osiedlowa o długości 1940 m, zaznaczona co 500m. Jest naprawdę komfortowo!

Kategorie:Aktualności, trening

bieg podwójnie zmienny

W piątek tuż przed wyjazdem na obóz podłoże wreszcie było super, jednak wiało. Dlatego też bieg zmienny kilometr na kilometr dodatkowo przez wiatr był trudniejszy. Z wiatrem miałem nawet 2:54, a pod wiatr 3:08. Przy takim treningu problemem nie są szybsze odcinki, ale te odpoczynkowe, pokonywane w tempie zwykłego rozbiegania.

Na trasie Powsin-Wilanów, tam gdzie zazwyczaj robię treningi specjalistyczne na 2,5km trasy stoi sobie automat z napojami izotonicznymi Powerade. Wystarczy zabrać do kieszeni piątkę i sprawa załatwiona 🙂

Dzisiaj nocka będzie już na 1700 m n.p.m. w Albuquerque, powrót prosto na Półmaraton Warszawski. Okres pobytu w Stanach będzie tym najważniejszym, gdzie próbować będziemy zrobić najlepsza pracę w karierze biegacza Maratończyka, oby wszystko poszło po myśli…

Kategorie:Aktualności

Plany startowe

Mam już ustalone plany startowe na wiosnę. Długo zastanawiałem się co wybrać, gdzie biegać. Nie był to łatwy wybór, bo trzeba podejmować decyzję szybko, ponieważ kandydatów w kolejce wielu, a z drugiej strony wcześnie zazwyczaj niewiele wiadomo, jak wyglądać będzie bieg.

Co wybrać?

Duży maraton, gdzie zazwyczaj jest silna stawka i zwykle dobre tempo biegu, jednak za darmo, czy mniejsze zawody, gdzie jest możliwość ułożenia biegu dokładnie pod siebie, gdzie również znaczy się wiele dla organizatora??? Czytaj więcej…

Kategorie:Aktualności

o obozie w Kenii słów kilka

Kategorie:Aktualności

Ostatni dobry tydzień

Był to trudny tydzień, bo po 3-tygodniowej nieobecności w domu, zawsze jest  dużo spraw do nadrobienia. Wróciłem do Warszawy zaraz po niedzielnym biegu, a we wtorek załatwiałem wizę – mało przyjemna wizyta, ale całe szczęście udana.

Niedzielny bieg oceniam pozytywnie, bo wróciłem do gry. Jestem w dobrej dyspozycji, takiej która daje szansę na kolejny rekord życiowy wiosną, oczywiście w Maratonie. Jeszcze miesiąc wcześniej byłem w rozsypce, a teraz sytuacja jest zupełnie inna. W Diekirch wprawdzie byłem dopiero 9-ty, jednak przegrałem z dobrymi zawodnikami. Warunki też nie należały do moich ulubionych. Trasa była bardzo szybka, zmrożona. Oczywiście spowalniał trudny podbieg po leśnych schodach i karkołomny zbieg, gdzie odrabiałem straty z płaskich odcinków każdej z 7 pętli. Najgorsza dla mnie była różnica temperatur, ok. 28 stopni Celsjusza, ale udało się .

Od poniedziałku trenowałem już w Warszawie. Poniedziałek i wtorek to „lizanie ran”. Mocno odbita pięta powodowała, że wszędzie biegałem, nawet do sklepu, bo marsz na całych stopach sprawiał okropny ból, a bieg na śródstopie dawał jako taki komfort. Do tego po biegu w kolcach moje łydki miły się fatalnie, pomógły im jednak lodowe masaże, prysznice zimna-ciepłai i najskuteczniejsza metoda, czyli masaż silnym strumieniem wodny na pływalni.

W środę na hali na AWFie zrobiłem 400-setki. W sumie 18 sztuk na krótkich przerwach i w tempie, o którym w Kenii mogłem tylko pomarzyć, więc było świetnie.

Bardzo ciężko było w piątek, kiedy to wybrałem się na dłuższe wybieganie do zaśnieżonego i rozdeptanego Lasu Kabackiego. Przez pierwsze 10 km było jeszcze ok, ale później już coraz gorzej. Nie jestem przyzwyczajony do takich warunków. Ciągle się ślizgając biegłem spięty, naszarpałem się i umęczyłem strasznie. W sobotę tylko 2 krótkie wybiegania i rytmy po utwardzonych drogach, żeby zachować siły na najważniejsze, czyli niedzielne tempo. Długo zastanawiałem się, kiedy będzie na nie najlepszy czas. Myślę, że wybrałem dobrze, bo plusowa temperatura i pomoc jaką zapewnił mi mój niezawodny serwis w osobie Taty w samochodzie, spowodowały, że udało się zrobić naprawdę dobry trening na średnich i długich odcinkach. Zacząłem od czterech dwójek, później dwie czwórki i na koniec jeszcze 3-kilometrowy odcinek pod wiatr. Uff… dużo tego, bo aż 19 km biegu w tempie niewiele wolniejszym niż maratońskie. Jak na pierwszy taki trening i warunki jakie panowały, to jest naprawdę nieźle. Jestem zadowolony.

Teraz pakuję już torbę na ponowny wyjazd w góry. Tam czeka mnie najtrudniejszy okres treningowy. Jestem nieźle przygotowany, teraz tylko dobrze to wszystko rozegrać…

Kategorie:Aktualności