Archiwum

Archiwum autora

Plany startowe

Mam już ustalone plany startowe na wiosnę. Długo zastanawiałem się co wybrać, gdzie biegać. Nie był to łatwy wybór, bo trzeba podejmować decyzję szybko, ponieważ kandydatów w kolejce wielu, a z drugiej strony wcześnie zazwyczaj niewiele wiadomo, jak wyglądać będzie bieg.

Co wybrać?

Duży maraton, gdzie zazwyczaj jest silna stawka i zwykle dobre tempo biegu, jednak za darmo, czy mniejsze zawody, gdzie jest możliwość ułożenia biegu dokładnie pod siebie, gdzie również znaczy się wiele dla organizatora??? Czytaj więcej…

Kategorie:Aktualności

o obozie w Kenii słów kilka

Kategorie:Aktualności

Ostatni dobry tydzień

Był to trudny tydzień, bo po 3-tygodniowej nieobecności w domu, zawsze jest  dużo spraw do nadrobienia. Wróciłem do Warszawy zaraz po niedzielnym biegu, a we wtorek załatwiałem wizę – mało przyjemna wizyta, ale całe szczęście udana.

Niedzielny bieg oceniam pozytywnie, bo wróciłem do gry. Jestem w dobrej dyspozycji, takiej która daje szansę na kolejny rekord życiowy wiosną, oczywiście w Maratonie. Jeszcze miesiąc wcześniej byłem w rozsypce, a teraz sytuacja jest zupełnie inna. W Diekirch wprawdzie byłem dopiero 9-ty, jednak przegrałem z dobrymi zawodnikami. Warunki też nie należały do moich ulubionych. Trasa była bardzo szybka, zmrożona. Oczywiście spowalniał trudny podbieg po leśnych schodach i karkołomny zbieg, gdzie odrabiałem straty z płaskich odcinków każdej z 7 pętli. Najgorsza dla mnie była różnica temperatur, ok. 28 stopni Celsjusza, ale udało się .

Od poniedziałku trenowałem już w Warszawie. Poniedziałek i wtorek to „lizanie ran”. Mocno odbita pięta powodowała, że wszędzie biegałem, nawet do sklepu, bo marsz na całych stopach sprawiał okropny ból, a bieg na śródstopie dawał jako taki komfort. Do tego po biegu w kolcach moje łydki miły się fatalnie, pomógły im jednak lodowe masaże, prysznice zimna-ciepłai i najskuteczniejsza metoda, czyli masaż silnym strumieniem wodny na pływalni.

W środę na hali na AWFie zrobiłem 400-setki. W sumie 18 sztuk na krótkich przerwach i w tempie, o którym w Kenii mogłem tylko pomarzyć, więc było świetnie.

Bardzo ciężko było w piątek, kiedy to wybrałem się na dłuższe wybieganie do zaśnieżonego i rozdeptanego Lasu Kabackiego. Przez pierwsze 10 km było jeszcze ok, ale później już coraz gorzej. Nie jestem przyzwyczajony do takich warunków. Ciągle się ślizgając biegłem spięty, naszarpałem się i umęczyłem strasznie. W sobotę tylko 2 krótkie wybiegania i rytmy po utwardzonych drogach, żeby zachować siły na najważniejsze, czyli niedzielne tempo. Długo zastanawiałem się, kiedy będzie na nie najlepszy czas. Myślę, że wybrałem dobrze, bo plusowa temperatura i pomoc jaką zapewnił mi mój niezawodny serwis w osobie Taty w samochodzie, spowodowały, że udało się zrobić naprawdę dobry trening na średnich i długich odcinkach. Zacząłem od czterech dwójek, później dwie czwórki i na koniec jeszcze 3-kilometrowy odcinek pod wiatr. Uff… dużo tego, bo aż 19 km biegu w tempie niewiele wolniejszym niż maratońskie. Jak na pierwszy taki trening i warunki jakie panowały, to jest naprawdę nieźle. Jestem zadowolony.

Teraz pakuję już torbę na ponowny wyjazd w góry. Tam czeka mnie najtrudniejszy okres treningowy. Jestem nieźle przygotowany, teraz tylko dobrze to wszystko rozegrać…

Kategorie:Aktualności

Diekirch cross – już dzisiaj

Kategorie:zawody

Dynamicznie Dopasowani, czyli RUNdka w ciemno

Jeśli chcecie przeżyć niekonwencjonalną przygodę na biegowo, to zapraszam Was do startu w imprezie Dynamicznie Dopasowani, czyli RUNdka w ciemno. Zabawa polega na tym, aby w parze najlepiej pokonać bieg na orientację w pięknym warszawskim Parku na Agrykoli i okolicach, żeby zapisać się do rywalizacji wystarczy przejść do aplikacji.

Tam też dowiecie sie szczegółów

Wszystkiego najfajniejszego z okazji Walentynek!

 

Kategorie:Bez kategorii

już niedługo do Europy :(

Tak, wszystko co dobre szybko się kończy…

Już niedługo uciekam z powrotem na niziny. Trochę szkoda, bo życie w Kenii płynie bardzo spokojnie. Zawsze jest tak, że będąc na obozie, gdzieś daleko od domu, nie myśli się o zmartwieniach – trochę jak na wakacjach, a do tego robi się to, co się lubi najbardziej. Przez 2 tygodnie była ze mną żona, więc to nie tylko obóz, ale i prawdziwe wakacje! Czytaj więcej…

Kategorie:Aktualności

ach te góry…

Dzisiaj zrobiłem kolejny interwał. Po ostatnim – niedzielnym, czekałem aż do dzisiaj, żeby mocno się zmęczyć. W niedzielę 12 lutego zaraz po powrocie z obozu, startuję w Diekirch w Luxemburgu, więc taki trening jak najbardziej się przyda. Trzeba też wykorzystać pobyt w ciepełku 🙂 Czytaj więcej…

Kategorie:trening

Old Mouses z widokiem na Mount Kenya

Wrzucanie zdjęć w Kenii to nie prosta sprawa, więc z lekkim opóźnieniem piękne widoki z Old Mouses na Mount Kenya.

Old Mouses jest stacją pośrednią dla wszyskich wspinających się na Mount Kenya. Troszkę mnie to zaskoczyło, ale nie ma możliwości marszu bezpośrednio na najwyższy szczyt Keni bez noclegu w bazie. Przewodnik tłumaczył to dużą zmianą wysokości i odległością. W zasadzie nie da się zdobyć Mt. Kenya bez odpowiedniego sprzętu, a tylko sąsiadujący szczyt Point Lenana (prawie 5 000 m n.p.m.). Czytaj więcej…

Kategorie:Aktualności

tydzień dobrej roboty

Styczeń 30th, 2012 4 komentarze

Zeszły tydzień był wreszcie udany – w samą porę 🙂 Przebiegłem kawał drogi, bo 180 kilometrów po trudnych terenach doliny Keiro.

Oczywiście nie szalałem zbytnio, bo nauczony doświadczeniami poprzednich lat i niedawną jeszcze kontuzją, wiem, że trzeba się teraz wprowadzić do biegania, że w w tak wysokich górach najlepiej skutkuje zachowawczy trening. Na intensywne bodźce będzie czas w marcu i kwietniu.

Zdecydowaną większość środków treningowych stanowiły zwykłe wybiegania i to w dosyć wolnym tempie, ale mimo tego na wysokim i nierównym tętnie, co powodują liczne podbiegi i zbiegi oraz oczywiście wysokość nad poziomem morza w granicach 2350m. Z szybszych treningów zrobiłem zabawę biegową na 300-setkach, podbiegi i pierwsze wprowadzające tempo – na zmianę 800-setki i 600-setki. Niedługo wrzucę filmik – ale się wymęczyłem, mimo, że biegałem niezbyt szybko. Tu nie ma jak oddychać…

Wiem, że to niektórych może zdenerwować, ale słońce świeci bez przerwy. Pogoda jest idealna. Nie szkoda tych zainwestowanych pieniędzy, wiedząc, że w Ojczyźnie straszne mrozy. Trzymajcie się już za 12 dni do Was dołączam.

Kategorie:Bez kategorii

w drodze do Iten

Styczeń 27th, 2012 6 komentarzy

W drodze do Iten przez 2 dni zobaczyliśmy kilka pięknych miejsc.

Czytaj więcej…

Kategorie:Aktualności