Dzisiaj zrobiłem kolejny interwał. Po ostatnim – niedzielnym, czekałem aż do dzisiaj, żeby mocno się zmęczyć. W niedzielę 12 lutego zaraz po powrocie z obozu, startuję w Diekirch w Luxemburgu, więc taki trening jak najbardziej się przyda. Trzeba też wykorzystać pobyt w ciepełku
Czytaj więcej…
Mimo, że kontuzja prawego stawu skokowego nie jest jeszcze do końca rozgryziona i wyleczona, to trening udaje się realizować i postępy widać.
Dzisiaj zrobiłem czwarte podbiegi na Agrykoli (trenuję od połowy grudnia), a w Sylwestra 12-stkę II zakresu poniżej 3:30/km, na tętnie poniżej 165 ud./min. To już nieźle i jestem z tego zadowolony. Po południu jeszcze stabilizacja, rozciąganie i lekkie rozbieganie – pierwsze 2 treningi dziennie, teraz będzie tego więcej. Czytaj więcej…
Matemale to miejscowość i zarazem nazwa jeziora położonego 18 km na północny-wschód od Font Romeu. Jest tam dosyć płaska pętla dookoła zbiornika wodnego Matemale, sztucznie stworzonego przez zbudowaną zaporę wodną. Trasa znajduje się na wysokości ok. 1550 m n.p.m. Można robić tu dłuższe wybiegania i treningi wytrzymałości specjalnej. Różnicę 200 m między Font Romeu odczuwa się wyraźnie i naprawdę można biegać szybciej. Pireneje to do treningu cięższe góry niż Alpejskie Sant Moritz – tak twierdzi wielu zawodników. Wysokość nad poziomem morza jest wprawdzie podobna, ale we Francji biega się trudniej. Wniosek z tego, że nie tylko wysokość nad poziomem morza decyduje o warunkach hipoksji wysokościowej, ale również specyficzny dla danego regionu czynnik klimatyczny. Czytaj więcej…
W ostatnim czasie dostałem sporo próśb, o podzielenie się moimi ćwiczeniami stabilizującymi. Miałem spore opory, gdyż nie jest to sprawa prosta i na pewno bardzo odpowiedzialna. Poniżej zamieszczam 3 zestawy, które wykonywane we właściwy sposób, powinny zabezpieczyć przed urazami każdego biegacza. Przepraszam z długi wstęp, jednak jest on w tym miejscu niezbędny.
Czytaj więcej…
Akcent – czyt. bodziec treningowy, który męczy bardziej niż zwykłe rozbieganie. W maratonie obciążenia wyglądają inaczej niż w biegach krótkich, kiedy to trenuje się bardzo intensywnie i później sporo odpoczywa, do kolejnego bardzo mocnego akcentu. Maratończycy na wysokim poziomie mogą trenować mocno praktycznie 5-6 razy w tygodniu. Nogi są zmęczone, ale wydolnościowo daje się rade. Czytaj więcej…
Dzisiaj pogoda nie rozpieszczała, ale to nieważne. Forma przedwczoraj wreszcie zapukała do drzwi, a dzisiaj biegała razem ze mną
Pomagał mi Kuba Wiśniewski na rowerze, za co bardzo dziękuję!
Ostatni interwał przed Wiedniem from Mariusz Gizynski on Vimeo.
Czytaj więcej…
To były 3 ciężkie dni, ale generalnie dosyć udane – najważniejsze, że biegam i małymi krokami zbliżam do celu. + filmik z tempa.
Czytaj więcej…
Piątek i sobota przetrenowane
Czytaj więcej…
Do maratonu w Wiedniu zostało mi zaledwie 18 dni. To już kluczowy etap przygotowań, teraz muszę skupić się maksymalnie, żeby ostatnie momenty wykorzystać jak najlepiej.
co z tego wyjdzie – zobaczymy… Czytaj więcej…
Już powoli wracam do Polski. Jutro lot z Nairobi do Amsterdamu, dalej do Venlo na połówkę i w poniedziałek wieczorem w Warszawie
Moje „Pożegnanie z Afryką” jest w lepszym nastroju niż Karen Blixen – głównej bohaterki znanego filmu o Kenii.
Tak na marginesie – kawoszem nie jestem, ale w Kenii jest mało smaczna.
Czytaj więcej…