Archiwum

Archiwum dla ‘zawody’ Kategoria

Diekirch cross 8.02.2015 r.

05~23

Nie mogę się doliczyć po raz który biegałem w Diekirch… pierwszy raz byłem zdaje się w 2002 roku, zająłem wtedy 16-ste lub 17-ste miejsce. W 2006 i 2007 byłem 5-ty, a w moim najlepszym sezonie 2012 roku przybiegłem na 9-tym miejscu.

Dzisiaj byłem 4-ty J Trochę szkoda, że tak blisko podium, a jednak poza nim, jednak i tak jestem zadowolony. Czytaj więcej…

Kategorie:Aktualności, zawody

VII Praska Dycha

Październik 18th, 2014 Brak komentarzy

baner2

Minął blisko tydzień od Maratonu w Eindhoven, 4 dni nawet nogą nie ruszyłem. Było jakuzi, suchy masaż, w piątek 30 minut truchtu. Dużo odpoczynku. Nogi niestety bolą jak nigdy. We wtorek nie mogłem spać, bo jak się przekręcałem, to się budziłem…

Cały stan rzeczy nie jest jednak taki zły, bo wszystko boli po trochu. Nie przebija się przez to żadna kontuzja. Czytaj więcej…

Kategorie:Aktualności, zawody

Eindhoven Marathon

Październik 12th, 2014 8 komentarzy

Jestem już po biegu. Dobiegłem 10-ty, wynik bardzo słaby, bo w granicach 2:18. Na Wojskowych Mistrzostwach Świata zająłem jednak 3 miejsce. Drużynowo wygraliśmy! Marcin Chabowski zdobył złoto z wynikiem ok 2:15, Heniu Szost był drugi z 2:16.

Fantastycznie pobiegły dziewczyny. Iwona Lewandowska wygrała cały Maraton w wynikiem ok. 2:28:30, trzecia była Olga Kalendarova-Ochal z 2:32 z mały, a po wielu latach przerwy Monika Stefanowicz (Drybulska) 2:32.2? – to pokazuje, że po latach przerwy i różnych problemów można wrócić na wysoki poziom – wszyscy szczególnie się z tego cieszą!

Za wcześnie jeszcze na wnioski, ale zawiodło przygotowanie mięśniowe. Znowu oszukiwałem się, że mimo przerw, małego objętościowo treningu dam radę się przygotować. Starczyło do 25 kilometra, później odcięło łydki i było po biegu. Z każdym kilometrem biegłem coraz wolniej. Biegłem jak na szczudłach, trochę jak podczas debiutu maratońskiego w Dębnie w 2009 roku.

Początek trasy prowadziłem w żołnierzach, biegłem swoim równym tempem w granicy 3:10, po 17 km dogonili mnie Heniu z Marcinem. Do 28 trzymałem chłopaków, dalej walczyłem sam. Tempo spadło do 3:25-3:30. Na nic więcej nie było mnie stać. Na 2 kilometry do mety trenerzy krzyczeli, że mam przewagę. Za licznymi zakrętami nie było widać goniących. Przez cały Maraton biegłem albo pierwszy albo trzeci i nikogo za sobą nie widziałem, jakie było moje zdziwienie, kiedy na 400 metrów do mety dogonił mnie Francuz, klasyfikowany również w kategorii wojskowych. Jakby poraził mnie prąd. Zaczął się ostry finisz. Nie wiem jak szybko biegłem, ale to było dosłownie w trupa.

Nigdy nie byłem mocny na finiszu, tym razem walczyłem na maksa, nie było nawet chwili zawahania – walka jakby o wszystko. Ruszyłem nie na 100%, bo byłby to samobój, ale na przynajmniej 98. Na ostatnich 100 metrach był już absolutny maks. Wygrałem 3-4 metry.

Ten cały rok jest dla mnie fatalny, biegam dużo wolniej niż niegdyś. Czuję bezsilność, ciągle trapią mnie kontuzje. Przebłyski formy pojawiają się od czasu, nic z tego jednak nie wynika…

Mam 33 lata, jeszcze powinienem biegać na wyższym poziomie. Nie poddaję się, będę jeszcze próbował, choć przychodzi mi to coraz ciężej.

Kategorie:zawody

Warsaw Track Cup – Finał 2.X.2014 r.

Wrzesień 26th, 2014 Brak komentarzy

2014_05_09_WTCJa tym razem nie biegam, ale za to kibicuję wszystkim Uczestnikom, szczególnie tym stałym, którzy są z nami od pierwszej edycji!

Kto nie poczuł jeszcze naszej atmosfery, śmiało zapraszam na finał – pogoda ma być lekkoatletyczna!

Bieganie na bieżni w Warszawie nie cieszy się dużym powodzeniem. Być może kojarzy się z katorgą na wf-ach, być może błędnie zakłada się, że nie warto przyjeżdżać do centrum Warszawy, żeby przebiec 3000 m, czy tym bardziej na 1000 m.

Biegi na bieżni różnią się od biegów ulicznych przede wszystkim dynamiką, mityngom na Agrykoli  towarzyszy niecodzienna atmosfera – sztuczne światło, muzyka słyszalna na całym okrążeniu, doping innych biegaczy oczekujących na swoje serie. Ja spędziłem „na bieżni” 14 lat mojego biegania i z ręką na sercu, takiej atmosfery doświadczyłem zaledwie kilka razy…

Przyjdźcie, pobiegnijcie, a przekonacie się, że wrócicie za rok!

ZAPISY – http://www.warsawtrackcup.pl/final-wtc-czwartek-2-10-2014/

Początek mityngu 18:30 – Stadion Agrykola Warszawa ul. Myśliwiecka

Kategorie:Aktualności, zawody

Liban i ostatnie tygodnie

Wrzesień 7th, 2014 4 komentarze

Po przyjeździe ze Szklarskiej Poręby miałem blisko 2 tygodnie do startu w Mistrzostwach Świata CISM w biegach przełajowych. Zrobiłem w tym czasie 2 ważne treningi. Pierwszy to interwał 12 x 1 km z przerwą 500 m w 2 minuty. Prędkości były lepsze niż na wcześniejszym identycznym o 4 sekundy na kilometrze. Był to już trening, po którym śmiało można było myśleć o celowaniu w nawet rekord życiowy. Po 3 dniach przebiegłem kluczowy trening cyklu Maratońskiego, a mianowicie najdłuższy trening w przygotowaniach tzw. czterdziestkę. Pobiegłem ją zbyt szybko w końcówce i to był błąd. Początek był rozsądny – idealnie wstrzelałem się w planowane tempa, szło nadspodziewanie łatwo, pogoda była wymarzona. Ostatnie 3 kilometry przyspieszyłem zbyt mocno. Już nie daleko było do prędkości startowych. Niestety na drugi dzień pojawił się ból w prawej goleni. Początkowo byłem pewien, że to okostna – klasyczne przeciążenie. Niestety okazało się, że to głębszy problem na poziomie stawu skokowego. Po 5 dniach przerwy wystartowałem w biegu przełajowym. Po rozgrzewce czułem się świetnie, pobiegłem szybko pierwszy kilometr, później kontrolowałem bieg z uwagi na przydatność do drużyny. Nie było sensu biegać mocno, mieliśmy dobrą sytuację – chłopaki z reprezentacji wywalczyli potrzebne do medalu punkty, moje 4 miejsce nic nie zmieniało. Mamy brązowy medal Mistrzostw Świata i spokojną sytuację…

Po biegu nie było źle, niestety 2 dni po starcie pojawiła się opuchlizna. Od poniedziałku trzeba mocno trenować, bo 12 października tuż, tuż. Tymczasem mam umówioną wizytę lekarską. Oby diagnoza była obiecująca…

Kategorie:Aktualności, zawody

Bieg Świętego Dominika

Sierpień 2nd, 2014 6 komentarzy

Start w biegu Świętego Dominika wypadł poniżej oczekiwań, osiągnąłem wynik 31:20 – najsłabszy od lat, Byłem też daleko w stawce, zajmując 13 miejsce. Wynik można wytłumaczyć piekielnym upałem(gdyby start zamiast godziny 17:30 odbył się choćby 2h później…), niestety przegraną z wieloma rywalami już mniej… Czytaj więcej…

Kategorie:zawody

XXIV Bieg Powstania Warszawskiego

Lipiec 27th, 2014 6 komentarzy

W sobotni gorący wieczór ścigaliśmy się z okazji uczczenia rocznicy 70-lecia wybuchu Powstania Warszawskiego.

Moje przygotowanie wskazywało, że mogę uzyskać dobry rezultat i powalczyć o zwycięstwo w wyścigu. Do 4-tego kilometra wszystko wyglądało bardzo dobrze (biegliśmy w granicach 2:54-2:55/km na zbiegu 2:47), jednak na ostatnim, decydującym odcinku zabrakło sił, znacznie zwolniłem i przegrałem rywalizację z Arturem Kozłowskim. Mój wynik to 14:45, spodziewałem się lepszego, jednak biorąc pod uwagę panującą aurę (bezwietrzne 26-27 stopni Celsjusza), nie ma co marudzić…

Gratuluję stworzenia wyjątkowej atmosfery, która panuję podczas Biegu Powstania. Cieszę się, że byłem jego małą częścią.

Za tydzień jeszcze jeden start w Gdańsku na 10 km, później już typowy trening maratoński w Szklarskiej Porębie.

Kategorie:zawody

5 km – Bieg Pamięci w Palmirach

Czerwiec 21st, 2014 6 komentarzy

W idealnych warunkach jeśli chodzi o trasę i pogodę wystartowałem w biegu Pamięci w Palmirach na moje trasie treningowej.

Poniosło mnie – pierwszy kilometr przebiegłem w 2:45, mimo że było lekko z górki to zdecydowanie za szybko. Z każdym kolejnym kilometrem tlenu brakowało coraz bardziej…

Wygrałem i bardzo mnie to cieszy, bo oznacza to, że przynajmniej do przyszłego roku pozostaje to „moja trasa” 😉

Czytaj więcej…

Kategorie:Aktualności, zawody

Warsaw Track Cup 9.05.2014 r.

WTC_2014_banerekJuż po raz 3 na bieżni warszawskiej Agrykoli odbędzie się mityng lekkoatletyczny Warsaw Track Cup. Zawody biegowe dla amatorów biegania i nie tylko…

Tradycyjnie do wyboru są 3 dystanse: 1000 m, 1500 m i 3000 m. dla chętnych również sztafeta 4×400 m. Sumują się czasy z 3 mityngów, a mityngów będzie w sumie 4.

Tym razem nowością będzie elektroniczny pomiar czasu, co pozwoli na bieg większej liczbie biegaczy w jednej serii i wyniki na stronie www.chronosports.pl zaraz po każdym biegu. Będzie muzyka, sztuczne światło i dodatkowe atrakcje jak bezpłatna analiza techniki biegu, w której będę brał udział. Zapisy na www.warsawtrackcup.pl

Ja biegnę w V serii na 3000 m o 20-stej.

Zapraszam!

Kategorie:zawody

Szczecinek

Kwiecień 27th, 2014 1 komentarz

XXXI Memoriał im Winanda Osińskieg. Sam nie wiem czego oczekiwałem po tym starcie. Głównie chodziło o to, żeby w dobrym biegu sprawdzić się na najwyższych obrotach.

W Szczecinku od lat są świetne zawody, tylko takie w 100% mnie motywują. Wiele dobrego o nich słyszałem i absolutnie się nie zawiodłem. Sam Szczecinek bardzo ładny, leży nad dużym jeziorem, ma obwodnicę, piękne wybrzeże. Bieg odróżnia się od wielu innych tym, że łączy w sobie rekreację ze sportem, co niestety jest dzisiaj rzadkością. Czuć w nim to, co lubię najbardziej – dążenie do podniesienia frekwencji i nie zapominanie o wynikach na mecie. Trasa najszybsza z możliwych, dobrze zabezpieczona, miejscami sporo kibiców. Nic tylko się ścigać!

Podszedłem do tematu profesjonalnie. Nocleg dzień przed, rozruch po podróży, dobry pensjonat (Siedem Świerków – polecam), na kolację dobry makaron. Po Maratonie byłem przez tydzień bardzo zmęczony, nic tylko odpoczywałem, nie mogłem dłużej podbiegać do poniedziałku. We wtorek zrobiłem 8 szybkich 400-setek – biegało się bardzo dobrze. W piątek szybkie 800-metrów w biegu Skarpy w Płocku – wszystko książkowo.

Niestety. Dzisiaj energii starczyło mi tylko do 5 kilometra. Ruszyliśmy w 2:57 – tak mniej więcej zamierzałem biec. Zaraz zaatakował Marcin Chabowski, za nim pobiegł Krystian Zalewski, za chwilę dołączyli dwaj Kenijczycy. Ja zostałem razem z Piotrem Drwalem. Drugi kilometr w 2:53, później zwolniliśmy. 5 km – 15:00 i było po biegu. Podobne uczucie do tego z 2 tygodni wstecz. Całe szczęście dzisiaj przemęczyć trzeba było tylko 5 km… Tak słaby energetycznie i mięśniowo nie byłem już kilka lat. Ostatnie 3 kilometry biegłem, żeby tylko dotrzeć do mety. Nie myślałem juz o przetarciu, nie chciałem wydłużać tym regeneracji, która zdecydowanie jest mi teraz potrzebna.

Było kilka planów na zawody. Główny to mocno się przetrzeć i zobaczyć, czy nieudany Maraton był rzeczywiście spowodowany wyłącznie słabą formą – jednak taki właśnie był powód. Teraz pozostaje tylko odpocząć i później brać się za spokojne przygotowania do drugiej części sezonu. Dzisiejsze 30:59 będzie tym, co będzie mnie motywować do treningu na kolejne miesiące -nie ma nic lepszego jak kubeł zimnej wody…

Kategorie:Aktualności, zawody