Archiwum

Archiwum dla ‘zawody’ Kategoria

nie wiem jaki dać tytuł…

Kwiecień 12th, 2015 46 komentarzy

viena MarathonNie ukończyłem biegu. To najgorsze co może być! Nie było jednak sensu walczyć do końca, kiedy już po 10 km było źle, ledwie trzymałem grupę biegnącą średnio po 3:08 / km. Jedyne rozsądne wyjście przy najważniejszym argumencie – szkoda zdrowia.

Dziękuję Wam wszystkim, którzy interesujecie się moim bieganiem, mimo, że od 3 lat (minie to za tydzień) Maraton biegam bardzo słabo. Nie jest to blog sukcesu, zresztą nigdy taki nie był – bardziej ciągłych nadziei…

Za wcześnie jeszcze na ostateczne wnioski, bo krew nie ostygła. Czytaj więcej…

Kategorie:Aktualności, zawody

z dalekiej podróży

Marzec 22nd, 2015 9 komentarzy

Nie chodzi o długi lot z obozu w Stanach, skąd przyleciałem prosto na start, tylko o 2 lata niebytu i czasem gasnącą nadzieję, że mogę się jeszcze poprawiać…

Dzisiaj w holenderskim Venlo uzyskałem swój nowy rekord  życiowy – znowu trochę po aptekarsku, ale co tam 🙂

Venloop_2015Wyścig ułożył się dla mnie blisko doskonałości. Jeszcze wczoraj lało i wiało, dzisiaj kilka minut przed startem wyszło słońce i zrobiła się pogoda na wyniki 🙂 Biegłem od początku w dużej grupie Europejczyków, głównie Holendrów. Tempo było początkowo poniżej 3:00 na km, więc szybko. 5 km w 15:04, 10 w 30:02. Wystarczyło tylko trzymać, choć nie było to dla mnie specjalnie komfortowe, dawałem radę. Dopingu i atmosfery jaka panowała na tresie nie da się opisać. To szalenie zawsze pomaga! Co 3-4 km zespoły muzyczne, momentami setki ludzi szczelnie okalający trasę, balony konfetti, trąbki itd. rekord pobił dźwig, którego kosz wisiał nad głowami biegaczy, w nim jakiś człowiek energicznie komentujący i kierujący dopingiem. Po niebie krążył śmigłowiec lokalnej telewizji. Czytaj więcej…

Kategorie:zawody

20 lat jak jeden dzień…

Gi¬a003 (Medium)

Właśnie mija 20 lat odkąd zacząłem regularne treningi. Podczas jakiejś akademii w Szkole Podstawowej nr. 18 w Płocku podszedł do mnie Nauczyciel WF Marek Zarychta z propozycją wspólnego treningu i od razu wyjazdu na zawody do Łodzi. Hm… dotąd biegałem tylko w Płocku w zawodach szkolnych i w Biegu Tumskim. Wyjazd do Łodzi z klubem lekkoatletycznym Mazowsze – pamiętam, że była to dla mnie od razu wielka nobilitacja. Czytaj więcej…

Diekirch cross 8.02.2015 r.

05~23

Nie mogę się doliczyć po raz który biegałem w Diekirch… pierwszy raz byłem zdaje się w 2002 roku, zająłem wtedy 16-ste lub 17-ste miejsce. W 2006 i 2007 byłem 5-ty, a w moim najlepszym sezonie 2012 roku przybiegłem na 9-tym miejscu.

Dzisiaj byłem 4-ty J Trochę szkoda, że tak blisko podium, a jednak poza nim, jednak i tak jestem zadowolony. Czytaj więcej…

Kategorie:Aktualności, zawody

VII Praska Dycha

Październik 18th, 2014 Brak komentarzy

baner2

Minął blisko tydzień od Maratonu w Eindhoven, 4 dni nawet nogą nie ruszyłem. Było jakuzi, suchy masaż, w piątek 30 minut truchtu. Dużo odpoczynku. Nogi niestety bolą jak nigdy. We wtorek nie mogłem spać, bo jak się przekręcałem, to się budziłem…

Cały stan rzeczy nie jest jednak taki zły, bo wszystko boli po trochu. Nie przebija się przez to żadna kontuzja. Czytaj więcej…

Kategorie:Aktualności, zawody

Eindhoven Marathon

Październik 12th, 2014 8 komentarzy

Jestem już po biegu. Dobiegłem 10-ty, wynik bardzo słaby, bo w granicach 2:18. Na Wojskowych Mistrzostwach Świata zająłem jednak 3 miejsce. Drużynowo wygraliśmy! Marcin Chabowski zdobył złoto z wynikiem ok 2:15, Heniu Szost był drugi z 2:16.

Fantastycznie pobiegły dziewczyny. Iwona Lewandowska wygrała cały Maraton w wynikiem ok. 2:28:30, trzecia była Olga Kalendarova-Ochal z 2:32 z mały, a po wielu latach przerwy Monika Stefanowicz (Drybulska) 2:32.2? – to pokazuje, że po latach przerwy i różnych problemów można wrócić na wysoki poziom – wszyscy szczególnie się z tego cieszą!

Za wcześnie jeszcze na wnioski, ale zawiodło przygotowanie mięśniowe. Znowu oszukiwałem się, że mimo przerw, małego objętościowo treningu dam radę się przygotować. Starczyło do 25 kilometra, później odcięło łydki i było po biegu. Z każdym kilometrem biegłem coraz wolniej. Biegłem jak na szczudłach, trochę jak podczas debiutu maratońskiego w Dębnie w 2009 roku.

Początek trasy prowadziłem w żołnierzach, biegłem swoim równym tempem w granicy 3:10, po 17 km dogonili mnie Heniu z Marcinem. Do 28 trzymałem chłopaków, dalej walczyłem sam. Tempo spadło do 3:25-3:30. Na nic więcej nie było mnie stać. Na 2 kilometry do mety trenerzy krzyczeli, że mam przewagę. Za licznymi zakrętami nie było widać goniących. Przez cały Maraton biegłem albo pierwszy albo trzeci i nikogo za sobą nie widziałem, jakie było moje zdziwienie, kiedy na 400 metrów do mety dogonił mnie Francuz, klasyfikowany również w kategorii wojskowych. Jakby poraził mnie prąd. Zaczął się ostry finisz. Nie wiem jak szybko biegłem, ale to było dosłownie w trupa.

Nigdy nie byłem mocny na finiszu, tym razem walczyłem na maksa, nie było nawet chwili zawahania – walka jakby o wszystko. Ruszyłem nie na 100%, bo byłby to samobój, ale na przynajmniej 98. Na ostatnich 100 metrach był już absolutny maks. Wygrałem 3-4 metry.

Ten cały rok jest dla mnie fatalny, biegam dużo wolniej niż niegdyś. Czuję bezsilność, ciągle trapią mnie kontuzje. Przebłyski formy pojawiają się od czasu, nic z tego jednak nie wynika…

Mam 33 lata, jeszcze powinienem biegać na wyższym poziomie. Nie poddaję się, będę jeszcze próbował, choć przychodzi mi to coraz ciężej.

Kategorie:zawody

Warsaw Track Cup – Finał 2.X.2014 r.

Wrzesień 26th, 2014 Brak komentarzy

2014_05_09_WTCJa tym razem nie biegam, ale za to kibicuję wszystkim Uczestnikom, szczególnie tym stałym, którzy są z nami od pierwszej edycji!

Kto nie poczuł jeszcze naszej atmosfery, śmiało zapraszam na finał – pogoda ma być lekkoatletyczna!

Bieganie na bieżni w Warszawie nie cieszy się dużym powodzeniem. Być może kojarzy się z katorgą na wf-ach, być może błędnie zakłada się, że nie warto przyjeżdżać do centrum Warszawy, żeby przebiec 3000 m, czy tym bardziej na 1000 m.

Biegi na bieżni różnią się od biegów ulicznych przede wszystkim dynamiką, mityngom na Agrykoli  towarzyszy niecodzienna atmosfera – sztuczne światło, muzyka słyszalna na całym okrążeniu, doping innych biegaczy oczekujących na swoje serie. Ja spędziłem „na bieżni” 14 lat mojego biegania i z ręką na sercu, takiej atmosfery doświadczyłem zaledwie kilka razy…

Przyjdźcie, pobiegnijcie, a przekonacie się, że wrócicie za rok!

ZAPISY – http://www.warsawtrackcup.pl/final-wtc-czwartek-2-10-2014/

Początek mityngu 18:30 – Stadion Agrykola Warszawa ul. Myśliwiecka

Kategorie:Aktualności, zawody

Liban i ostatnie tygodnie

Wrzesień 7th, 2014 4 komentarze

Po przyjeździe ze Szklarskiej Poręby miałem blisko 2 tygodnie do startu w Mistrzostwach Świata CISM w biegach przełajowych. Zrobiłem w tym czasie 2 ważne treningi. Pierwszy to interwał 12 x 1 km z przerwą 500 m w 2 minuty. Prędkości były lepsze niż na wcześniejszym identycznym o 4 sekundy na kilometrze. Był to już trening, po którym śmiało można było myśleć o celowaniu w nawet rekord życiowy. Po 3 dniach przebiegłem kluczowy trening cyklu Maratońskiego, a mianowicie najdłuższy trening w przygotowaniach tzw. czterdziestkę. Pobiegłem ją zbyt szybko w końcówce i to był błąd. Początek był rozsądny – idealnie wstrzelałem się w planowane tempa, szło nadspodziewanie łatwo, pogoda była wymarzona. Ostatnie 3 kilometry przyspieszyłem zbyt mocno. Już nie daleko było do prędkości startowych. Niestety na drugi dzień pojawił się ból w prawej goleni. Początkowo byłem pewien, że to okostna – klasyczne przeciążenie. Niestety okazało się, że to głębszy problem na poziomie stawu skokowego. Po 5 dniach przerwy wystartowałem w biegu przełajowym. Po rozgrzewce czułem się świetnie, pobiegłem szybko pierwszy kilometr, później kontrolowałem bieg z uwagi na przydatność do drużyny. Nie było sensu biegać mocno, mieliśmy dobrą sytuację – chłopaki z reprezentacji wywalczyli potrzebne do medalu punkty, moje 4 miejsce nic nie zmieniało. Mamy brązowy medal Mistrzostw Świata i spokojną sytuację…

Po biegu nie było źle, niestety 2 dni po starcie pojawiła się opuchlizna. Od poniedziałku trzeba mocno trenować, bo 12 października tuż, tuż. Tymczasem mam umówioną wizytę lekarską. Oby diagnoza była obiecująca…

Kategorie:Aktualności, zawody

Bieg Świętego Dominika

Sierpień 2nd, 2014 6 komentarzy

Start w biegu Świętego Dominika wypadł poniżej oczekiwań, osiągnąłem wynik 31:20 – najsłabszy od lat, Byłem też daleko w stawce, zajmując 13 miejsce. Wynik można wytłumaczyć piekielnym upałem(gdyby start zamiast godziny 17:30 odbył się choćby 2h później…), niestety przegraną z wieloma rywalami już mniej… Czytaj więcej…

Kategorie:zawody

XXIV Bieg Powstania Warszawskiego

Lipiec 27th, 2014 6 komentarzy

W sobotni gorący wieczór ścigaliśmy się z okazji uczczenia rocznicy 70-lecia wybuchu Powstania Warszawskiego.

Moje przygotowanie wskazywało, że mogę uzyskać dobry rezultat i powalczyć o zwycięstwo w wyścigu. Do 4-tego kilometra wszystko wyglądało bardzo dobrze (biegliśmy w granicach 2:54-2:55/km na zbiegu 2:47), jednak na ostatnim, decydującym odcinku zabrakło sił, znacznie zwolniłem i przegrałem rywalizację z Arturem Kozłowskim. Mój wynik to 14:45, spodziewałem się lepszego, jednak biorąc pod uwagę panującą aurę (bezwietrzne 26-27 stopni Celsjusza), nie ma co marudzić…

Gratuluję stworzenia wyjątkowej atmosfery, która panuję podczas Biegu Powstania. Cieszę się, że byłem jego małą częścią.

Za tydzień jeszcze jeden start w Gdańsku na 10 km, później już typowy trening maratoński w Szklarskiej Porębie.

Kategorie:zawody