Archiwum

Archiwum dla ‘zawody’ Kategoria

5 km – Bieg Pamięci w Palmirach

Czerwiec 21st, 2014 6 komentarzy

W idealnych warunkach jeśli chodzi o trasę i pogodę wystartowałem w biegu Pamięci w Palmirach na moje trasie treningowej.

Poniosło mnie – pierwszy kilometr przebiegłem w 2:45, mimo że było lekko z górki to zdecydowanie za szybko. Z każdym kolejnym kilometrem tlenu brakowało coraz bardziej…

Wygrałem i bardzo mnie to cieszy, bo oznacza to, że przynajmniej do przyszłego roku pozostaje to „moja trasa” 😉

Czytaj więcej…

Kategorie:Aktualności, zawody

Warsaw Track Cup 9.05.2014 r.

WTC_2014_banerekJuż po raz 3 na bieżni warszawskiej Agrykoli odbędzie się mityng lekkoatletyczny Warsaw Track Cup. Zawody biegowe dla amatorów biegania i nie tylko…

Tradycyjnie do wyboru są 3 dystanse: 1000 m, 1500 m i 3000 m. dla chętnych również sztafeta 4×400 m. Sumują się czasy z 3 mityngów, a mityngów będzie w sumie 4.

Tym razem nowością będzie elektroniczny pomiar czasu, co pozwoli na bieg większej liczbie biegaczy w jednej serii i wyniki na stronie www.chronosports.pl zaraz po każdym biegu. Będzie muzyka, sztuczne światło i dodatkowe atrakcje jak bezpłatna analiza techniki biegu, w której będę brał udział. Zapisy na www.warsawtrackcup.pl

Ja biegnę w V serii na 3000 m o 20-stej.

Zapraszam!

Kategorie:zawody

Szczecinek

Kwiecień 27th, 2014 1 komentarz

XXXI Memoriał im Winanda Osińskieg. Sam nie wiem czego oczekiwałem po tym starcie. Głównie chodziło o to, żeby w dobrym biegu sprawdzić się na najwyższych obrotach.

W Szczecinku od lat są świetne zawody, tylko takie w 100% mnie motywują. Wiele dobrego o nich słyszałem i absolutnie się nie zawiodłem. Sam Szczecinek bardzo ładny, leży nad dużym jeziorem, ma obwodnicę, piękne wybrzeże. Bieg odróżnia się od wielu innych tym, że łączy w sobie rekreację ze sportem, co niestety jest dzisiaj rzadkością. Czuć w nim to, co lubię najbardziej – dążenie do podniesienia frekwencji i nie zapominanie o wynikach na mecie. Trasa najszybsza z możliwych, dobrze zabezpieczona, miejscami sporo kibiców. Nic tylko się ścigać!

Podszedłem do tematu profesjonalnie. Nocleg dzień przed, rozruch po podróży, dobry pensjonat (Siedem Świerków – polecam), na kolację dobry makaron. Po Maratonie byłem przez tydzień bardzo zmęczony, nic tylko odpoczywałem, nie mogłem dłużej podbiegać do poniedziałku. We wtorek zrobiłem 8 szybkich 400-setek – biegało się bardzo dobrze. W piątek szybkie 800-metrów w biegu Skarpy w Płocku – wszystko książkowo.

Niestety. Dzisiaj energii starczyło mi tylko do 5 kilometra. Ruszyliśmy w 2:57 – tak mniej więcej zamierzałem biec. Zaraz zaatakował Marcin Chabowski, za nim pobiegł Krystian Zalewski, za chwilę dołączyli dwaj Kenijczycy. Ja zostałem razem z Piotrem Drwalem. Drugi kilometr w 2:53, później zwolniliśmy. 5 km – 15:00 i było po biegu. Podobne uczucie do tego z 2 tygodni wstecz. Całe szczęście dzisiaj przemęczyć trzeba było tylko 5 km… Tak słaby energetycznie i mięśniowo nie byłem już kilka lat. Ostatnie 3 kilometry biegłem, żeby tylko dotrzeć do mety. Nie myślałem juz o przetarciu, nie chciałem wydłużać tym regeneracji, która zdecydowanie jest mi teraz potrzebna.

Było kilka planów na zawody. Główny to mocno się przetrzeć i zobaczyć, czy nieudany Maraton był rzeczywiście spowodowany wyłącznie słabą formą – jednak taki właśnie był powód. Teraz pozostaje tylko odpocząć i później brać się za spokojne przygotowania do drugiej części sezonu. Dzisiejsze 30:59 będzie tym, co będzie mnie motywować do treningu na kolejne miesiące -nie ma nic lepszego jak kubeł zimnej wody…

Kategorie:Aktualności, zawody

X Bieg Skarpy im Marka Zarychty

Kwiecień 27th, 2014 Brak komentarzy

Gratulacje dla Organizatorów płockiego Biegu Skarpy im Marka Zarychty za bardzo fajną imprezę i pamięć o Trenerze!

1512348_850516161631115_115013265145694283_n

Fajnie, że można pościgać się z ekipą jak za dawnych lat 🙂

Do zobaczenia za rok – jak zawsze 25 kwietnia o 11:30 przy jaskini!

 

Kategorie:Aktualności, zawody

Orlen Warsaw Marathon 2014 – relacja z przygotowań i startu

Kwiecień 17th, 2014 27 komentarzy

Orlen_Marathon_2014 (13)Już jesienią wiedziałem, że celem przygotowań będzie Orlen Warsaw Marathon – Mistrzostwa Polski w Maratonie mężczyzn, skąd można się będzie zakwalifikować na wymarzone, wyśnione Mistrzostwa Europy. 4 lata temu w Barcelonie postanowiłem, że będę lepszy niż 12-sty na mecie, że nawet powalczę o medal – tak sobie to w głowie układałem…

Do 2012 roku wszystko szło świetnie. Przed Barceloną 2010 r. miałem 2:13:30, w kolejnym roku poprawiłem się na 2:12:34, a za rok urwałem jeszcze ponad minutę do 2:11.20. Wszystko się poprawiało – czasy na mecie, wydolność, wiedza o Maratonie, rosło doświadczenie. Wszystko wskazywało na to, że realnie można marzyć o czołówce Europy, tym bardziej w drużynie… Czytaj więcej…

Kategorie:Aktualności, zawody

Majówka w Grudziądzu

polmaraton2Jeśli śledzicie moje biegowe poczynania, to pewnie wiecie, że zajmuję się również organizacją imprez biegowy, no może współorganizacją. Robię to już od 8 lat. Fajnie, że udaje się godzić wyczynowe bieganie, które jest zdecydowanie priorytetowe z pracą na ćwierć etatu przy fajnych biegach, jakim między innymi jest 3-cio majowy Półmaraton Śladami Bronka Malinowskiego Grudziądz – Rulewo. Czytaj więcej…

Kategorie:Aktualności, zawody

Surinam fotorelacja

Grudzień 3rd, 2013 2 komentarze

O Surinamie, przygotowaniach, samym Maratonie i co nieco o samym kraju już wspominałem. Będąc na miejscu udało się zrobić kilka zdjęć, kilka zrobili koledzy z ekipy lub pożyczyłem sobie ze strony organizatora biegu.

team surinam

Czytaj więcej…

Kategorie:zawody

Maraton Surinam – pierwsze wyniki

Listopad 23rd, 2013 16 komentarzy

Było ciężko…, ale wygraliśmy drużynowo Wojskowe Mistrzostwa Świata w Maratonie!

Wyniki (te które zapamiętałem, tak na szybko):

1. Brazylijczyk 2:24…

2. Błażej Brzeziński 2:25.18

3. Namibijczyk

4. Namibijczyk

5. Arek Gardzielewski 2:26.3…

6. ja 2:27.18

7.  Michał Kaczmarek

Nasza jedynaczka Olga Ochal była druga lub trzecia z wynikiem 2:43 Czytaj więcej…

Kategorie:zawody

Bieg Soczewki

Październik 23rd, 2013 3 komentarze

Po 11 miesiącach wystartowałem w zawodach. Nie najważniejszy był wynik sportowy, a sam powrót do rywalizacji. Trasa wokół jeziora jest dosyć trudna, w blisko 80% po naturalnym podłożu, czyli tak jak lubię, okoliczności idealne do swojego rodzaju debiutu. Po tak długiej przerwie był to trudny bieg. Czytaj więcej…

Kategorie:Aktualności, zawody

Tilburg 2012 r.

Listopad 25th, 2012 1 komentarz

Cross w Tilburgu to solidna marka w Holandii i całej Europie. Chciałbym, żebyś mieli kiedyś podobne zawody w kraju. Biega tu zawsze wielu mocnych, przygotowujących się do Mistrzostw Europy w przełajach zawodników. Stawka jest raczej europejska, dlatego jest się z kim pościgać na zbliżonym poziomie. W zeszłym roku zwyciężył Vitali Szafar, kolega z Ukrainy często biegający w Polsce. Był wtedy w świetnej formie i pokazał, że można powalczyć. W tym roku obsada była mocniejsza, bo na liście startowej między innymi kilku niezłych Afrykan.

link do strony biegu

To mój drugi start na tej trasie. Pierwszy był 2 lata temu – pechowy, bo inny zawodnik nastąpił mi na piętę i ściągnął buta. Miałem więc w tym roku dodatkową motywację, żeby dobrze wypaść, ale i lekką obawę, o to żeby sytuacja się nie powtórzyła.

Niestety pobiegłem dosyć przeciętnie. Od startu nie czułem luzu. Być może za mocno potrenowałem w Portugalii, dlatego być może trzeba by jeszcze poczekać na lepszą formę.

Start dzisiejszego wyścigu był bardzo szybki, biegłem początkowo na ok. 20-25 pozycji. Po 2 km przesunąłem się do pierwszej 10-tki, co starałem się utrzymywać, jednak od początku sprawiało mi to nie małą trudność. Nadrabiałem na fragmentach, gdzie było błoto, muldy i 3 przewrócone drzewa, jednak traciłem na płaskim i twardym odcinku, który stanowił zdecydowaną większość. Wieczorny deszcz nie rozmiękczył gruntu prawie w ogóle.

Czas płynął wolno, ale to normalka, kiedy nie ma w biegu swobody. Kiedy zostały do mety 2 okrążenia, czyli niecałe 4 km grupa przyspieszyła, a ja nie byłem już w stanie tego tempa utrzymać. Biegłem wtedy na ok. 10-12 pozycji starając się utrzymać swoje miejsce. Liczyłem na swoją wytrzymałość Maratończyka, że mimo trudu utrzymam to tempo i nóż kogoś jeszcze na końcu wyprzedzę. Pogodziłem się już z tym, że nie odegram kluczowej roli w tym biegu. Na koło do mety dogonił mnie Michael Butter – Holender, który niedawno w Amsterdamie pobiegł 2:09.50. Starałem się ze wszystkich sił go trzymać. Praktycznie to był mój długi finisz. Biegliśmy razem ponad kilometr, znaczy ja za nim. Minęliśmy dwóch biegaczy z Holandii. Cierpiałem, ale nie było mowy o odpuszczaniu, to przecież już tylko 2 km. Jeden mijany przeciwnik niestety przyczepił mi się do pleców i przez kilometr biegł krok w krok za mną. Nie byłem w stanie urwać mu się na metr, choć próbowałem dwukrotnie na trudniejszych częściach trasy. Michael uciekł nam na 10-15 metrów. To już był mój maks, a zostało ostatnie decydujące 500 m. Na ok. 300 do mety kątem oka zauważyłem Łukasza Oślizłę, który zaczął piękny finisz – z ok. 8 pozycji przesunął się ostatecznie na trzecią. Generalnie w pierwszej 20-stce było bardzo ciasno. Ostatecznie skończyłem 2 s. za moim wspomnianym „cieniem”, którym jest zresztą stałym bywalcem Iten, skąd się znamy. Na finiszu zmroziło mnie kompletnie, odszedł mi bardzo lekko.

Moja pozycja to 11 miejsce z czasem 31.04. Wyniki pewnie będą niebawem na stronie biegu. Widziałem je tylko przelotnie na telebimie. Zwycięzca z Etiopii miał 30.29,  Łukasz 30.41.

Cały bieg w moim wykonaniu przypominał trochę ostatnie 10 km w Maratonie. Może przesadziłem – ostatnie 8 km tego biegu i Maratonu. Nie czuję się oczywiście tak wykończony, ale dzisiaj przyjemności z rywalizacji nie było – tylko ciężka walka.

Nie próbuję się przed sobą specjalnie tłumaczyć. Miałem za cel dobrze pobiec, jednak z perspektywą jeszcze lepszej formy za jakiś czas. Nie wyszło. Cieszę się z tego, że zdrowie jest, nic mi nie dokucza, prezentuję ciągle przyzwoity europejski poziom. Gdybym przed tym startem zupełnie wypoczął, przecież na 2 tygodnie i 10 dni przed tymi zawodami miałem mocne starty, szczególnie ten ostatni w Ramstein, nie jeździł na żadne obozy, to prawdopodobnie pobiegłbym lepiej. Tego jednak wiedzieć nigdy nie będziemy i nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem.

Jestem trochę zawiedziony, ale to dla mnie taka sportowa złość, z którą wiem z doświadczenia, że lepiej się trenuje do kolejnych celów. Taki niedosyt i uczucie, że trzeba ciągle sobie coś udowadniać i jeszcze mocniej i mądrzej trenować, jest dużo lepsze niż zakończenie sezonu w zbyt dużej pewności siebie.

Mam pomysł jak biegać szybciej. Przede mną najlepsze lata kariery jeśli chodzi o wiek, doświadczenie i ogólnie możliwości organizmu. Postaram się najbliższy czas przeżyć jak najlepiej, żeby po tym wszystkim powiedzieć sobie, że zrobiłem wszystko co mogłem.

Teraz nalałem sobie do wanny wody z wszystkim szamponikami z hotelowej łazienki i idę się wygrzać, a jutro rano do domu 🙂

 

Kategorie:Aktualności, zawody