NIKE
Od 2005 roku biegam w sprzęcie firmy Nike. Najpierw jako Trener Ścieżek Biegowych, następnie jako zawodnik Klub Biegacza Sporting Międzyzdroje i Trener Ścieżek Biegowych. Przez te lata miałem okazję używania wielu rodzajów produktów Nike: buty treningowe, startowe, ubrania na każdą porę roku i pogodę, wraz z całą gamą najnowocześniejszych, sprzyjających biegaczowi systemów w tym Nike+
Jestem w pełni przekonany, że posiadam najlepszy sprzęt biegowy na świecie. Poniżej kilka recenzji moich ulubionych produktów – polecam i zapraszam!
Być odpornym na warunki atmosferyczne – bezcenne
Więcej o świetnych produktach na jesienne bieganie znaleźć można w artykule na bieganie.pl – polecam!
Nike+ SportWatch GPS – już niebawem premiera
Już niebawem debiut nowego produktu Nike – Nike+ SportWatch GPS
Na pierwszy rzut oka wygląda fantastycznie.
Jego wielką zaletą, poza jedyną w swoim rodzaju platformą Nike+, będzie jego wielkość. Będzie to ogromny krok w kierunku ergonomii. Koledzy śmiali się, że na dotychczasowych modelach GPS można oglądać TV. Ten jest mały i lekki.
System GPS został stworzony przy współpracy firmy TomTom, natomiast monitoring pracy serca jest kompatybilny m.in. z urządzeniami Polara, co powinno zagwarantować perfekcyjne działanie.
Już nie mogę się doczekać, kiedy dostanę go w swoje ręce, a właściwie na rękę
Nike Zoom Streak 3
Biegacz nie potrzebuje wiele, szczególnie podczas zawodów. Wystarczą dobre buty, które nie będą przeszkadzać i lekki strój startowy, który nie będzie obcierał lub krępował ruchów.
Z butami jest czasem większy problem. Należy je starannie dobrać, gdyż w maratonie ziarenko piasku w pewnym momencie staje się głazem.
Nike Zoom Streak 3 jest butem typowo startowy, choć wygląda rewelacyjnie, nie ma zbędnych bajerów, wyjmowanych wkładek itp. Typowy do biegów długich dla osób, którym zależy przede wszystkim na wyniku. Ja po serii treningów i przebiegniętych 2 maratonach oceniam Zoom Streaki 3 jako najlepsze buty startowe jakie do tej pory miałem na nogach.
Dwa pierwsze moje maratony biegałem w poczciwych i solidnych Marthonerach. Zoom Streak jest w moim odczuciu butem bardziej miękkim i plastycznym. Małym minusem dla mnie jest szerokość podeszwy, która przy mojej wąskiej stopie zmusza do mocnego wiązania sznurówek. Cholewka praktycznie schodzi się na wysokości sznurowań, jednak to na szczęście w ogóle nie przeszkadza.
Kolejnym atutem buta, jest jego przyczepność. Biegałem po mokrym asfalcie, po ostrych zakrętach przy minusowej temperaturze z prędkością powyżej 20km/h, a nie było odczucia, że stopa w jakimkolwiek momencie ucieka. Podobne spostrzeżenia mieli znajomi, którzy również biegali w Streakach.
Na 2 miesiące przed wiedeńskim maratonem testowałem je i przyzwyczajał nogi. Na maraton zamówiłem jednak nowe, gdyż po wielu treningach zbiegane startówki już tak dobrze nie amortyzują, co mogłoby okazać się zgubne na decydujących kilometrach docelowego startu. Oczywiście kiedy nawet jedna sekunda ma znaczenie – dla mnie ma
Drugi duży test Zoom Streaki 3 przeszły w Barcelonie. Przy upale i gorącym asfalcie spisały się świetnie – ani nawet jednego pęcherza, czy uszkodzonego paznokcia.
Mój pierwszy model Nike Zoom Streak 3 ze stycznia 2009 mam teraz jako but treningowy. Jest w super stanie. Cienka siateczka jest bardzo wytrzymała. Przetrzymała nawet bieg po plaży w Jarosławcu, gdzie ok. 8 kilometrów biegłem po plaży.
Są to buty z segmentu – biegnę i nie myślę o butach, tylko o walce.
Mam nadzieję, że moje spostrzeżenia pomogą szukającym we właściwym doborze obuwia dla siebie.
Moje pierwsze Zoom Streak 3 zakupiłem w bardzo dobrej cenie w sklepie internetowym Run4Fun. Znajduję się tam szerszy opis buta. Polecam!
——
Tu z kolei buty treningowe (zużyłem już takich w ciągu roku 3 pary i 2 kolejne męczę aktualnie)

Według mnie to świetny but treningowy. Mimo wyglądu buta półstatowego, to typowy treningowiec. Posiada znakomite właściwości amortyzacyjne, czasami aż za duże, żeby w nich szybko pobiegać (już prędkości około 3:00/km realizuje się w nich dosyć trudno). Tak ma jednak być.
Lunarglide był moim wybawieniem, ponieważ w 2008 r. i na początku 2009 miałem problemy z rozcięgnem podeszwowym, przez co nie mogłem biegać w zbyt miękkich butach. Ani świetne Vomero ani Asics Nimbus nie spełniały moich oczekiwań. Potrzebowałem buta dosyć twardego, a do tego skutecznie amortyzującego i chroniącego obciążony setkami kilometrów organizm. Lunarglide okazał się tym złotym środkiem. Jak dotąd w 3 parach przebiegłem ponad 4 tysiące kilometrów. Teraz mam czwartą i piątą parę.
Więcej o Lunarglide poczytać można pod następującym linkiem
Waga tych butów to zaledwie 93 g, czyli połowę tego co klasycznych kolcy lekkoatletycznych.
Jeśli myślisz, że są dlatego mało trwałe, to zobacz zdjęcia za mojej galerii Olszyna 2009. Miałem wkręty 12 mm, a trasa nie prowadziła tylko przez bagna, ale również przez drewniane mostki i twarde żużlowe odcinki. Buty wytrzymały i ja też:) Myślę, że zdecydowanie pomogły mi podczas tego pamiętnego dla mnie wyścigu. Błoto się nie trzymało, a woda szybko wyciekała. Szacuję, że dźwigałem do 120 g na nodze, a konkurencja przynajmniej 2 razy więcej. Na trudnej 10km trasie z pewnością miało to znaczenie.
Zoom Victory przetestowałem również na bieżni podczas biegu na 1500m i 3000m z przeszkodami. Sprawdziły się idealnie.
Do dłuższych dystansów polecam but z inną budową podeszwy, a mianowicie jeszcze lżejszy model Zoom Matumbo, który jest typowym długodystansowcem (5-10km). Zbudowany jest z miękkiej pianki pod piętą, jego profil jest bardziej płaski niż Victory oraz ma tylko 4 zalane tytanowe wkręty, na czym zaoszczędzono kolejne gramy.
Przed obozom w Zakopanem dostałem fajny prezent – bluzę typu long sleeve uszytą z materiału zawierającego dużą domieszkę wełny. Na początku zdziwiłem się, że z wełny robi się ubrania dla pocących się na potęgę biegaczy. Pierwsze wrażenie było takie, że chodziłem w niej przez kilka dni, bo jest tak przyjemna dla ciała, że nawet zastanawiałem się, czy nie wezmę jej do chodzenia na co dzień.
Jednak kiedy założyłem ją jako pierwszą warstwę na trening (ze zrozumiałych powodów) okazało się, że w zimne dni sprawdza się świetnie. Na nią lekka koszulka oraz wind stopper i minus 12 nie groźne.
Nie wiedziałem, że można tak polubić bluzę, a jednak. Spośród kilku tego typu jakie miałem przyjemność używać, ta jest zdecydowanie najlepsza.
Jej największym atutem jest wysoki kołnierzyk, nieoceniony na zimowe dni oraz rękawy wyposażone w dodatkowe kieszenie-rękawiczki, które w każdym momencie można naciągnąć na zmarznięte dłonie.
Cena jest jaka jest, ale z pewnością warto!

But typowy do użycia w trudnym terenie. Nie straszna mu wilgoć, ponieważ jest stworzony z nieprzemakalnej cholewki Gore Tex, która mimo użycia tego materiału zachowuje komfortowe właściwości wewnątrz buta. Podeszwa jest typowo trailowa, tzn. wygląda jak opona zimowa, duże miękkie wypustki zapewniają dużo większą przyczepność na lodzie, błocie, pisku niż zwykła podeszwa.
Poza tymi zaletami but jest bardzo sztywny i daje wrażenie toporności, jednak taki właśnie musi być, gdyż jest przeznaczony w trudny teren.
Polecam do biegania przez cała zimę, w warunkach dużej wilgoci oraz w góry o każdej porze roku.
Takie obuwie chroni też przed przeciążeniami kręgosłupa. Kiedy biegam po śliskiej nawierzchni wszystkie poślizgi i wstrząsy amortyzowałem kręgosłupem i mięśniami tułowia, skąd pojawiały się u mnie zimowe problemy właśnie z kręgosłupem zwłaszcza w odcinku lędźwiowym. Kayotee chroni przed takimi kontuzjami.
Już wkrótce kolejne recenzje ciekawych produktów.
Więcej informacji o sprzęcie Biegowym Nike znaleźć można m.in. na stronach: www.nikerunning.com







