Diekirch cross 8.02.2015 r.

05~23

Nie mogę się doliczyć po raz który biegałem w Diekirch… pierwszy raz byłem zdaje się w 2002 roku, zająłem wtedy 16-ste lub 17-ste miejsce. W 2006 i 2007 byłem 5-ty, a w moim najlepszym sezonie 2012 roku przybiegłem na 9-tym miejscu.

Dzisiaj byłem 4-ty J Trochę szkoda, że tak blisko podium, a jednak poza nim, jednak i tak jestem zadowolony. Czytaj więcej…

Kategorie:Aktualności, zawody

obóz w Kenii – duży krok w przód

3 tygodnie treningu upłynęły szybko. Czas pakować torbę i wracać…IMG_9073 (Medium)

Jak to było? Czytaj więcej…

Kategorie:Aktualności, trening

jeszcze tydzień

Kolejne dni obozu biegną całkiem nieźle, choć lekko nie jest. Mam już za sobą kolejne 2 dobre treningi.

IMG_2180 (Medium)Dzisiaj w Japonii mieszkaniec Iten Nowozelandczyk Zene Robertson w swoim debiucie w półmaratonie pobiegł 59:47, zajął 2 miejsce, jednak z tym samym czasem co zwycięzca. więcej o biegu

Pokazuje to, że biali mogą z powodzeniem walczyć z Afryką! Okazuje się, że to właśnie trening na wysokości daje przewagę w biegach długich. Teorie o długości achillesów, masie ciała i inne pomysły powala dzisiejszy start Zene. Mam nadzieję, że bracia powalczą za jakiś czas również w Maratonie, szczególnie liczę na drugiego z braci, który moim zdaniem jest bardziej typem maratończyka. Widzieliśmy się w Iten już 2 razy, sympatyczny biegacz z daleka pierwszy pozdrawia. Czytaj więcej…

Kategorie:Aktualności, trening

Kenia po 10 dniach

Styczeń 29th, 2015 5 comments

2014_01_28_Tombach (9) (Small)Trening w Kenii nabiera z wolna tempa. Pierwszy tydzień bazował na wybieganiach i przebieżkach. Na terenach wokół Iten warunki do biegania są wymagające. Na 23 kilometrowej trasie łączne przewyższenie 300 metrów w górę i 300 m w dół mówi samo za siebie, a jak dodamy do tego 2400 m n.p.m., to wiadomo, że jest co robić. Czytaj więcej…

Kategorie:Bez kategorii

20-ste przygotowania trwają

Styczeń 19th, 2015 7 comments

bieg monte gordo (Large)W grudniu biegałem mało, trenowałem raz dziennie, głównie były to I zakresy, do tego tylko krótkie II zakresy w łagodnej formie, raz mała zabawa biegowa na 200-tkach, raz na 400-setkach. Tydzień przed biegiem sylwestrowym w Trierze lekkie przetarcie 1 km w 3:00, 2 km w 6:05 i 1 km w 2:50. Cały miesiąc dużo siły ogólnej, w tym jak to mówi Tomek z ARPwave „czołg” w postaci ćwiczeń siły wykonywanych przez leczonego/trenującego połączonej z elektrostymulacją. Nowa metoda treningu współpracująca z bodźcem prądu, potocznie mówiąc włączającego wszystkie włókna ćwiczonych grup mięśniowych z zawrotną częstotliwością (impuls nerwowy jaki wychodzi z urządzenia dochodzi do 500 na sekundę). Brzmi to niewiarygodnie i rzeczywiście jest momentami bardzo ciężko, ale przecież cel uświęca środki. Zdecydowałem się na tę metodę ponieważ z końcem sezonu stopa nie była jeszcze w pełni sprawna. Kuracja miała z założenia przywrócić pełen zakres ruchu, przywrócić właściwy wzorzec ruchowy. Układ ruchu podczas treningu z ARPwave poddany jest takiemu obciążeniu, którego nie spotka w normalnej pracy na treningu, czy zawodach i kiedy podczas leczenia zaadoptuje się i później przyjmie znacznie więcej bez ryzyka przeciążenia. Ból leczy się na zasadzie uruchomienia wszystkich jednostek motorycznych, wtedy chore są odciążone i mogą spokojnie się leczyć, a nie są ciągle poddawane presji (np. stopa leczy się piekielnie ciężko, ponieważ jest używana nie tylko podczas treningu, ale w całym codziennym życiu, zatem nie ma kiedy wypoczywać i goić się). Więcej, o świetnej moim zdaniem metodzie, można poczytać na stronie kliniki www.TechnologieRS.pl Czytaj więcej…

Kategorie:Aktualności, trening

5 lat

Grudzień 30th, 2014 4 comments

Minęło już 5 lat odkąd piszę bloga. Taka okrągła rocznica aż prosi się o małe podsumowanie.

Należałoby zacząć od tego, dlaczego właściwie powstał: Czytaj więcej…

Kategorie:Aktualności

Nowy sezon trwa :)

Grudzień 9th, 2014 3 comments

Mało ostatnio pisałem. Trzeba przed nowym sezonem uporządkować wiele spraw…

od 11.11 przez 10 dni robiłem tylko solanki i borowiny, czasem saunę i oczywiście roztrenowanie – zero biegania. Później pojechałem do Zakopanego na TatraRunning, pochodziłem po górach, odpocząłem psychicznie od codziennych spraw, rozpocząłem zabiegi krioterapii, które trwały przez 9 dni. W sumie nie biegałem 19 dni, teraz już przez 10 dni same rozbiegania + przebieżki, dużo siły ogólnej w tym nowość na TRXsie (daje nieźle popalić). Zrobiłem też 2 biegi w II zakresie intensywności, tylko 10 kilometrówki – tak na wprowadzenie.

Ponadto codziennie jeżdżę do Konstancina na nową terapię, żeby doleczyć do końca stopę. Polega na stosowaniu specjalnych prądów, połączonych z ćwiczeniami. Generalnie terapia czasem przerażająca, ale zaczynają pojawiać się obiecujące efekty :)

Dzisiaj 18 km po 3:55 na trasie leśnej w Kampinosie. Czuję, że żyję…

Życzę wszystkim udanych zimowych przygotowań i takiej radości z biegania, jaką ja mam teraz!

 

Kategorie:Aktualności, trening

VII Praska Dycha

Październik 18th, 2014 Brak komentarzy

baner2

Minął blisko tydzień od Maratonu w Eindhoven, 4 dni nawet nogą nie ruszyłem. Było jakuzi, suchy masaż, w piątek 30 minut truchtu. Dużo odpoczynku. Nogi niestety bolą jak nigdy. We wtorek nie mogłem spać, bo jak się przekręcałem, to się budziłem…

Cały stan rzeczy nie jest jednak taki zły, bo wszystko boli po trochu. Nie przebija się przez to żadna kontuzja. Czytaj więcej…

Kategorie:Aktualności, zawody

Eindhoven Marathon

Październik 12th, 2014 8 comments

Jestem już po biegu. Dobiegłem 10-ty, wynik bardzo słaby, bo w granicach 2:18. Na Wojskowych Mistrzostwach Świata zająłem jednak 3 miejsce. Drużynowo wygraliśmy! Marcin Chabowski zdobył złoto z wynikiem ok 2:15, Heniu Szost był drugi z 2:16.

Fantastycznie pobiegły dziewczyny. Iwona Lewandowska wygrała cały Maraton w wynikiem ok. 2:28:30, trzecia była Olga Kalendarova-Ochal z 2:32 z mały, a po wielu latach przerwy Monika Stefanowicz (Drybulska) 2:32.2? – to pokazuje, że po latach przerwy i różnych problemów można wrócić na wysoki poziom – wszyscy szczególnie się z tego cieszą!

Za wcześnie jeszcze na wnioski, ale zawiodło przygotowanie mięśniowe. Znowu oszukiwałem się, że mimo przerw, małego objętościowo treningu dam radę się przygotować. Starczyło do 25 kilometra, później odcięło łydki i było po biegu. Z każdym kilometrem biegłem coraz wolniej. Biegłem jak na szczudłach, trochę jak podczas debiutu maratońskiego w Dębnie w 2009 roku.

Początek trasy prowadziłem w żołnierzach, biegłem swoim równym tempem w granicy 3:10, po 17 km dogonili mnie Heniu z Marcinem. Do 28 trzymałem chłopaków, dalej walczyłem sam. Tempo spadło do 3:25-3:30. Na nic więcej nie było mnie stać. Na 2 kilometry do mety trenerzy krzyczeli, że mam przewagę. Za licznymi zakrętami nie było widać goniących. Przez cały Maraton biegłem albo pierwszy albo trzeci i nikogo za sobą nie widziałem, jakie było moje zdziwienie, kiedy na 400 metrów do mety dogonił mnie Francuz, klasyfikowany również w kategorii wojskowych. Jakby poraził mnie prąd. Zaczął się ostry finisz. Nie wiem jak szybko biegłem, ale to było dosłownie w trupa.

Nigdy nie byłem mocny na finiszu, tym razem walczyłem na maksa, nie było nawet chwili zawahania – walka jakby o wszystko. Ruszyłem nie na 100%, bo byłby to samobój, ale na przynajmniej 98. Na ostatnich 100 metrach był już absolutny maks. Wygrałem 3-4 metry.

Ten cały rok jest dla mnie fatalny, biegam dużo wolniej niż niegdyś. Czuję bezsilność, ciągle trapią mnie kontuzje. Przebłyski formy pojawiają się od czasu, nic z tego jednak nie wynika…

Mam 33 lata, jeszcze powinienem biegać na wyższym poziomie. Nie poddaję się, będę jeszcze próbował, choć przychodzi mi to coraz ciężej.

Kategorie:zawody

ostatnie dni przed Eindhoven

Październik 8th, 2014 6 comments

eindvovenOstatnie dni przed Maratonem to zawsze trochę podsumowanie tego, co udało się wytrenować i ustawianie realnych planów taktycznych. Z tym nie było tak trudno od początku przygody z Maratonem. Czytaj więcej…

Kategorie:Aktualności