4SportLAB

Fizjologia człowieka zajmuje się procesami jakie zachodzą w organizmie, a to co się dzieje podczas wysiłku fizycznego, to już wyższa szkoła jazdy.

Prawda jest taka, że to co zachodzi w ciele człowieka pod wpływem ekstremalnego wysiłku fizycznego, w dużej mierze nie jest jeszcze poznane. To trudna i złożona sprawa, ponieważ jednocześnie zachodzi i miesza się ze sobą tysiące procesów mających bezpośrednio lub pośrednio wpływ na wydajność organizmu. Każdy nasz start w zawodach, trening, każdy nawet ruch, to szereg tych procesów, zależnych często od naszych indywidualnych uwarunkowań genetycznych, czy stopnia wytrenowania, a także w jakim kierunku to wytrenowanie szło do tej pory. Pojąć to i wykorzystać w walce sportowej to wielka rezerwa i tę rezerwę ciągle trzeba zgłębiać, żeby podnosić efektywność pracy, a co za tym oczywiście idzie i jest generalnie celem – urywać kolejne sekundy. Jeżeli zrozumiemy choć w pewnym stopniu prawa rządzące fizjologią wysiłku i wykorzystamy je w odpowiednim kierunku, to postęp może być bardzo duży.

Wiadomo nie od dziś, że po sile, wytrzymałość jest cechą wysoce wytrenowalną. Studiując fizjologię na AWF-ie, pisząc swoją pracę magisterską, przesiałem przez sito informacji, to co mi potrzebne i czerpię z tego w codziennych przygotowaniach. Skutek nie jest może klasy światowej, ale ciągle się poprawiam. Jestem przekonany, że w dużej mierze dzięki właśnie tej wiedzy.

Teraz postanowiłem pójść krok w przód i nawiązać współpracę ze specjalistami w zakresie fizjologii wysiłku. Zawodnik nie może wiedzieć wszystkiego, samemu ciągle szukać, jest w końcu młodym człowiekiem. Ja z roku na rok wiem coraz więcej, czasem sobie tak gdybam – ach wiedzieć to, co teraz parę lat temu …, a za dwa lata powiem pewnie to samo.

Czemu służą badania wydolnościowe z maską, czyli pomiarem wentylacji?

Otóż nie da się wyznaczyć bez takiego badania progów – to znaczy przy jakiej częstości skurczów serca/prędkości będzie zwykłe tlenowe wybieganie, kiedy drugi zakres na przemianach mieszanych, a kiedy trzeci zakres treningowy, w którym beztlen ma przeważający udział. Bez tego pomiaru błądzimy w statystycznych wyliczeniach, które często nijak się mają do naszej indywidualności, naszego aktualnego poziomu i obarczone są dużym marginesem błędu. Generalnie błądzimy trenując wyłącznie na tak zwanego nosa. Często podawane 220 – wiek, i później procentowe wartości do poszczególnych progów sprawdzają się nie zawsze, a nawet rzadko.

W 2012 roku, miesiąc po rekordzie życiowym (2:11.20), poddałem się dwóm testom. Pierwszy był to test progresywny (czyli ze zwiększającą się intensywnością) do odmowy pracy, badający maksymalne parametry wydolności organizmu oraz przyrost tych parametrów wraz z czasem i kolejnymi prędkościami. Między innymi VO2max, czyli w fizjologii wiodący wskaźnik poziomu wydolności organizmu. Krótko wyjaśniając: maksymalny pułap pochłaniania tlenu polega na tym na ile potrafimy wykorzystać tlenu, który pochłaniamy z otoczenia. Jest to parametr, który mam od dziecka na wysokim poziomie i to z pewnością moja silna strona. Tym razem wynik to 89 ml/min/kg (przy startowej masie ciała byłoby ponad 90 :). Maksymalne tętno wyniosło tym razem 186, czyli sukcesywnie z roku na rok ten parametr spada, wraz z poziomem wytrenowania – to akurat dobra nowina, bo serce szuka w ten sposób adaptacji. Zbadaliśmy również mleczany na poszczególnych stopniach wysiłku, co obok wartości częstości skurczów serca w treningu najłatwiej wykorzystać do pośredniego szacowania wysiłku fizycznego, planowania obciążeń i skracania/wydłużania /intensyfikowania treningu w czasie jego trwania. Te parametry mierzy się później bardzo łatwo, szczególnie częstość skurczów serca.

Drugiego dnia robiliśmy test MLSS, czyli próbę na wyznaczonych pierwszego dnia intensywnościach (na 3 poziomach 85%, 90% i 95% VO2max), celem lepszego ustawienia intensywności treningowych na najbliższe okres treningowe i generalnie dla potwierdzenia poprzedniego testu na dłuższych odcinkach czasowych z zadaną intensywnością.

Zaletą badań, na które się zdecydowałem, jest nowoczesność i dogodna logistyka wykonywanych prób. 4SportLab oferuje aparaturę bezprzewodową, pozwalającą na próby w warunkach walki sportowej biegacza, czyli nie na kręcących się rolkach bieżni mechanicznej, ale na stadionie lekkoatletycznym, a nawet na asfaltowej drodze, gdzie najczęściej maratończyk wykonuje swoją zasadniczą pracę i gdzie biega Maraton. Bieganie na bieżni stadionu ma tylko tą jedyną słabość wobec bieżni mechanicznej, że na tej drugiej można narzucić prędkość, natomiast „w terenie” zawodnik musi mieć wyczucie i powinien odpowiednio – stopniowo przyspieszać wg. wcześniejszych założeń. Moja próba wykonywana była na stadionie Agrykoli w Warszawie, ale mogliśmy to zrobić tam, gdzie tylko byśmy chcieli. Moje progi, kiedy wchodzę w beztlen, są już tak wysoko, że druga próba kosztowała mnie w tej chwili zbyt dużo, następnym razem musimy to troszkę skorygować.

Może wszystko to wygląda to dosyć skomplikowanie, jednak po teście dostaje się piękny wydruk z intensywnościami w jakich należy się poruszać podczas odpowiednich jednostek treningowych. Opis jest jasny i czytelny, nawet dla osób nie mających styczności z podobnymi próbami. Wystarczy realizować zadane założenia, patrzeć na swój pulsometr lub przestrzegać sugerowanych prędkości. Jednym słowem mieć wszystko pod kontrolą i mieć pewność, że trenuje się optymalnie.

Ja swoje testy powtórzę jeszcze w tym roku w okresie przed BPSem, a cel: poprawić to, co w moim przypadku obnażył test. Jest nad czym pracować.

Więcej informacji o podobnych próbach oraz badanych zawodnikach znaleźć można na www.4sportlab.pl oraz na profilu Facebook (http://www.facebook.com/twoj.4SportLAB).

 

For Sport Lab bada nie tylko czołowych polskich wyczynowców wielu dyscyplin, ale także wszystkich, którzy chcą w sposób świadomy podnosić swoją wydolność. Polecam!

  1. Dariusz
    Wrzesień 14th, 2012 at 20:07 | #1

    Właśnie zrobiłem sobie testy wydolnościowe i czytam jak je interpretować, znalazłem tekst m .in: (…)Dla osób studiujących podręczniki o treningu nazwisko Ngugi znane jest być może tylko z faktu, że był on zawodnikiem o najwyższym u biegacza zmierzonym VO2max (85 ml/kg/min, tyle samo co u Dave Bedfrorda). (…) tekst tutaj: http://www.bieganie.pl/?cat=34&id=1557&show=1 a u Ciebie wynik 89 🙂 – więc albo technika pomiaru była inna albo … nie wiem 🙂

  1. Brak jeszcze trackbacków