wyścig z czasem

Wrzesień 19th, 2016 4 comments

14344855_322475051438447_440279448539206034_n-kopiaStart w 5-tym Półmaratonie 2 Mostów w Płocku 11 września był ważnym etapem przygotowań do Maratonu. Było to jednak coś więcej. Zawsze zawody w rodzinnym mieście powodowały u mnie większe emocje, mobilizację, a co najważniejsze „pod kominami” pokonywałem zawodników, z którymi nigdy i nigdzie indziej nie wygrywałem.

Półmaraton 2 Mostów to dodatkowo „moja impreza”. Pisząc „moja” mam na myśli to, że ją od początku współorganizuję. Odpowiadam za kilka spraw w tworzeniu i samym przeprowadzeniu. Główne zadania to biuro zawodów i trasa biegu wraz z punktami odświeżania, które w momencie upału są kluczowe.14233202_322478401438112_2542665755411772885_n

Mimo natłoku spraw związanych z przygotowaniem imprezy musiałem i chciałem pobiec, bo zwykle to najwartościowszy trening jaki mogę zrobić. 3 tygodnie przed Maratonem zwyczajnie muszą wystartować, aby forma szła w odpowiednim kierunku. Mam to już od lat sprawdzone i zawsze się potwierdzało.

Ostatnio pisałem o udanych 3 tygodniach obozu. Zdecydowanie takie były, jednak zaraz po publikacji wpisu zaczęły się „gorsze dni”. Wyszło zmęczenie nie tylko treningiem, ale i długim pobytem na wysokości. Zacząłem czuć się zwyczajnie źle. Nawet krótkie treningi sprawiały trudność, spoczynkowa częstość skurczów serca zaczęła oscylować w granicach 42 ud./min co u mnie sygnalizuje taki stan, jak zapalenie się  żółtej kontrolki w aucie. Nie przejmowałem się tym zbytnio, bo tak już bywało, a do tego wiedziałem, że mam teraz czas na odpoczynek i mogę zrobić kilka luźniejszych dni. Zwyczajnie odpoczynek był nawet zaplanowany.

Od poniedziałku do czwartku po prostu spokojnie biegałem, włączając przebieżki, jedno szybsze rozbieganie. Liczyłem, że piątkowy, zupełny odpoczynek postawi mnie ostatecznie na nogi. Niestety podróż powrotna do Polski była ciężka, choć piękna, bo pociąg jadący do Zurichu przecina przepiękną część Alp. Dalej lot z przesiadką, gdzie na transferze dowiedziałem się, że firma zabezpieczająca ogrodzeniami nasza imprezę, zwyczajnie nie wywiąże się z umowy. Szybkie telefony po innych, nerwowe szukanie na ostatnią chwilę sprawiły, że nie był to niestety dzień odpoczynkowy…

W sobotę przygotowań i walki ciąg dalszy. Nowa sprawa to także przesunięcie startu z 10:00 na 8:30. Decyzja jak najbardziej słuszna, jednak 200 osób pracujących przy imprezie musi to wiedzieć, musi inaczej się przygotować. Wszystkiego należy dopilnować z idealną starannością. W upale każdy błąd organizatora może skutkować poważnymi problemami biegaczy, łącznie ze zdrowotnymi konsekwencjami, a to jak wiadomo jest niedopuszczalne. W końcu w całej tej naszej zabawie z bieganiem chodzi o poprawianie zdrowia! W sobotę nie miałem czas nawet chwilę potruchtać…

W niedzielę wstaję już o 4:00, nie mogę już dłużej spać… Choć wiem, że wszystko będzie przygotowane jak należy, zawsze są emocje, czy rzeczywiście cała machina zadziała i jak pobiegnę, czy nogi najzwyczajniej będą się kręcić…

Dobre śniadanie i wyjazd na trasę. Zadania już wcześniej rozdzielone i wszystko idzie według planu. Czas do rozgrzewki minął momentalnie.

7:40, a jest już naprawdę ciepło, choć lekkie podmuchy wiatru chłodzą atmosferę. Chłodzę się przed biegiem kostkami lodu pod czapką. Starterem jest sam Prezydent Płocka Pan Andrzej Nowakowski. Ruszamy dosyć spokojnie. Trasa prowadzi początkowo dość mocno z górki. Pierwszy kilometr 2:56, następny na moście, cały lekko w dół jest jeszcze mocniej. Biegnę z dwoma Kenijczykami i Ukraińcem. Zaczynam jednak puszczać, bo czuję, że jest szalenie mocno. Odstaję na przynajmniej 30-40 m, a na drugim kilometrze stoper pokazuje 2:48. Myślę sobie, że to jest zdecydowanie za szybko. Muszę biegać swoim tempem. Niestety oznacza to, że będę walczył sam. Przede mną grupka, która będzie się wspierać – nie jest to dobre rozwiązanie. Z drugiej strony wiem doskonale jak trudna jest trasa, że temperatura za chwilę mocno wzrośnie i być może rywale zapłacą za tak mocny początek.

Po niespełna 3 km wbiegamy na wał powodziowy, a tam susza zmieniła twardą zwykle drogę w piaszczyste podłoże, które nie daje stabilności biegu. Wiem, że powinno to dodatkowo zadziałać na moją korzyść. 5 km mam w 15:01, a więc jest bardzo mocno. 6-ty kilometr lekko pod górkę, zaczynam jeszcze bardziej tracić dystans do rywali. Z jednej strony należy biec rozsądnie, na swoje możliwości, z drugiej strony nie mogę tracić kontaktu, bo Półmaraton, to wcale nie taki długi dystans i nie da się odrobić zbyt dużej straty.

Na 9-tym kilometrze czeka 500-metrowy podbieg. Bardzo stromy (większy niż słynna warszawska Agrykola). 10 km przy ZOO w 31:10, a więc zwalniam mocno, choć już nie ustępuję grupce przede mną.14289869_322475034771782_884149339545823786_o Biegnę ich tempem. Kolejne kilometry z górki i jest poniżej 3:00/km. Biegnie się lekko – jest dobrze! Mam nadzieję, że będę teraz odrabiał, nóż mogę dogonię rywali. Wał idzie ciężko, widzę, że jeden Kenijczyk zaczyna odstawać. Dodaje mi to skrzydeł, gonię… 15 km w niezłym czasie 15:30 ostatnie 5 km. Jednak dalej jest coraz ciężej, mimo że przewaga nad 3-cim zmalała. Na 17 km wypijam żel z kofeiną. Mam nadzieję, że to mnie pobudzi, że na podbiegu jeszcze odrobię. Niestety na takich odcinkach ciężko konkurować z rywalami z Kenii. Wiem jakie mają tam tereny, że takie górki mają na co dzień, że dźwiganie ponad 10 kilogramów mniej robi swoje… Niestety na 20-stym kilometrze jest podobnie jak było na 15-stym. Ostatni kilometr znowu bardzo ciężki, dalej kostka Starego Miasta. 14222092_151478355301720_5186674240311999774_n

Dobiegam 4-ty z czasem 1:07:15. Zwycięzca ma lekko poniżej 1:06. Nie przegrywam wiele, ale zdecydowanie. Biegłem ciągle w pewnym kontakcie, ciągle widziałem rywali przed sobą, ale pościgałem się jakby tylko „na radar”.14332920_151478368635052_3880018337710693349_nOdziwo po biegu czuję się świetnie. Nie jestem wyczerpany upałem, czy „zniszczony” mięśniowo. To świetny prognostyk. Prztarłem się, co było najważniejsze, wszedłem na inny poziom, czego nie uzyskałbym na treningu.  Dodatkowo wygraliśmy drużynowo, co bardzo cieszy. To mój pierwszy od 3 maja start, a właśnie udziały w wyścgach budują mnie najbardziej.14355686_322482008104418_1665215252979517924_n

Chciałbym w tym miejscu podziękować pracownikom wydziału Sportu Płockiego Ratusza, którzy wkładają w imprezę co roku wiele serca, Wolontariuszom, którzy dzielnie wspierali biegaczy i wszystkim zaangażowanym w wydarzenie. Myślę, że był to bardzo dobry bieg!

14291797_322479924771293_961658901284862252_n

Po biegu 3 dni jak koszmar. Nogi jak z ołowiu, dosłownie jak „obite kijem”. Pomaga Szczepan Figat masażem powięziowym, po którym niestety trzeba 2 doby biegać mało i spokojnie. W czwartek biegam 19 km po 3:34 w lesie HR 150 LA 1,1 mmol/l – wydolnościowo staję na nogi. W piątek interwałowo szybkie 20 x 1 minuta. Po masaż, sobota 2 razy luźno, niedziela 30 km po 3:32 HR średnie 151, więc rewelacyjnie, choć nogi nie płynęły… Cały tył zmęczony, napięty, golenie bez energii. Potrzebuję dużo odpoczynku i regeneracji…

W poniedziałek liczbą dnia jest zdecydowanie 36. Tyle uderzeń na minutę w spoczynku. Świadczy to o super wydolności. Do 3 miesięcy ledwie schodziłem poniżej 40. Widać, że forma stuka do drzwi. Czy zdążę, czy ten wyścig z czasem uda się wygrać?

Jutro wielkie wyzwanie – długie tempo. Ostatnie w tych przygotowaniach. Wiem, muszę teraz zachować spokój, ale nie jest to łatwe – to taki swego rodzaju test. Po tym treningu będzie wiadomo, na co mnie stać za niespełna 2 tygodnie w Turynie. Wierzę, że będzie dobrze :)

WTC 15.09 Listy Startowe z programem minutowym

Wrzesień 15th, 2016 Brak komentarzy

logo-wtc-2016Witajcie

W załączeniu znajdują się listy startowe i program minutowy na dzisiejszy mityng, wystarczy, że będziecie 40 minut przed swoim biegiem, żeby odebrać numer startowy i rozgrzać się do biegu.

Powodzenia!

[LINK] Listy-startowe-dystanse

Kategorie:Bez kategorii

Warsaw Track Cup Finał

Wrzesień 14th, 2016 1 komentarz

0w5a8329Jak pewnie wiecie, poza wyczynowym bieganiem zajmuję się organizacją imprez biegowych. Oczywiście w wymiarze, na ile pozwala mi czas. W tym roku były to Półmaratony Grudziądz-Rulewo śladami Bronka Malinowskiego, Dwóch Mostów w Płocku i 3 edycje Warsaw Track Cup. Cała tegoroczna zabawa już jutro się kończy, finałową edycją Warsaw Track Cup.

W załączeniu znajduje się tabela z wynikami zbiorczymi z 2 edycji (czerwcowej i sierpniowej)

a także ranking dystansów 800 m, 1500 m i 3000 m wyniki-po-2-edycjach[LINK]

Wszelkie uwagi prosimy kierować na adres email: biuro@runningconsulting.pl

Powodzenia w 3 edycji 15.09.2016 r.!

RAMOWY PLAN IMPREZY:
18.04-21.14 Godziny działania Biura Zawodów
18.34 Start I serii na 3000 m (następnie kolejne serie od II do V)
20.04 Start I serii na 1500 m (następnie kolejne serie od II do III)
20.34 Start I serii na 800 m (następnie kolejne serie od II do VIII)
21.04 Start I serii sztafet 4X400 m (następnie kolejne serie od II do III)
21.34 Ceremonia zakończenia imprezy i podsumowanie wyników

Program minutowy z podziałem na serie ukaże się do południa 15 września

Kategorie:Aktualności, zawody

3 tygodnie w Alpach

Wrzesień 4th, 2016 9 comments

Livigno 2016 (1)Jestem już w Alpach 3 tygodnie. Pierwsze 8 dni było tradycyjnie spokojnych, z czego 2 tylko marszowe, dzięki czemu miałem okazję podnieść głowę i pooglądać widoki :). Lekko, ale objętościowo: podbiegi, szybsza 18-stka, znowu dłuższe bieganie, trochę przebieżek, siłownia. Teren raczej płaski, choć liczne pofalowania, jak to w górach, robią swoje.

W Livigno pogoda była doskonała, może nawet momentami aż za ciepło. Mieszkaliśmy na blisko 1860 m n.p.m, główna biegowa trasa do jeziora schodzi do 1816 m. Ciągnie się na wielu kilometrach, jednak te w miarę płaskie, do szybszego biegania na ok. 7 km, więc biegam zazwyczaj wahadłowo – ogólnie jest genialnie! Jak widać na zdjęciu obok są 2 ścieżki. Jedna marszowo-biegowa, druga dla rowerzystów. Szybko  biegałem tą dla rowerzystów, co nikomu nie przeszkadzało, podobnie jak włoscy chodziarze, czy biegacze poruszający się w tempie rowerzystów. Są też trawiasto-ziemne pasy pomiędzy alejkami, dla oszczędzania układu ruchu i ok 2 kilometrowa szutrowa, szeroka, płaska półka wzdłuż jeziora. W Livigno jak najbardziej można przygotować się do Maratonu.

Widoki wokół przepiękne. 2-krotnie wybrałem się w wyższe partie gór, ale bardzo spokojnie. Zdobyłem Monte Vago, szczyt na 3080 m n.p.m górujący nad doliną Livigno. Coś niesamowitego. Staje się na 3-tysięczniku, a gdzie wzrok sięga mnóstwo szczytów podobnej wysokości. W tym wyższe lodowce jak Bernina, cudowne jeziora i oczywiście dla mnie „spaczonego” wyczynowca, rozrzedzone powietrze, które buduje moją wydolność – raj :) Czytaj więcej…

i po Igrzyskach

Wrzesień 1st, 2016 4 comments

Flaga OlimpijskaPonownie byliśmy świadkami fantastycznej imprezy sportowej – Igrzysk Olimpijskich. Przeżywaliśmy je na różny sposób. Podziwialiśmy ceremonię otwarcia, kibicowaliśmy swoim rodakom, oglądaliśmy tylko wybrane – ulubione dyscypliny lub konkurencje, cieszyliśmy się sukcesami, czasem frustrowaliśmy słabszymi występami. Dywagowaliśmy na temat taktyki, pomyłek sędziów, dziwnych regulaminów – tradycyjnie, jak to kibice.

Ja przeżywałem je w tym roku podobnie jak w latach ubiegłych z wielkim zainteresowaniem nawet jeździectwo, gimnastykę, piłkę nożną kobiet. Wszystko z wielkim niedosytem, że nie mogłem reprezentować mojej Ojczyzny, pocieszając się jednak, że zrobiłem wszystko co w mojej mocy, aby zakwalifikować się i dzielnie walczyć w najlepszej możliwej formie. Z dużym przekonaniem, że wszyscy którzy brali udział w kwalifikacjach pośrednio również tworzą sport olimpijski podnosząc poziom sportowy swoich konkurencji.

Teraz przepraszam za być może przesadny patos i pisanie o rzeczach oczywistych, ale okoliczność mam wrażenie, że są odpowiednie. Czytaj więcej…

Kategorie:Aktualności

obóz jak marzenie :)

Sierpień 14th, 2016 11 comments

Znowu jestem w Sant Moritz. Miejsce jak w raju. Trasy biegowe idealne. Zostaję tu i w Livigno na blisko 4 tygodnie, żeby szlifować formę do jesiennego Maratonu (Turyn 2 października).

IMG_3962Takie widoki dookoła, aż chce się zatrzymać i zwyczajnie popatrzeć

W tym samym miejscu trenowali nasi Maratończycy, którzy dzisiaj i w przyszłą niedzielę startują w Rio de Janeiro. Czytaj więcej…

Kategorie:Aktualności

bilans lipca

Sierpień 7th, 2016 Brak komentarzy

FullSizeRender_1Już 7 sierpnia, a ja podsumowuję lipiec… Ostatecznie to może i dobrze, że dopiero teraz, bo wiem, że poszedłem w tym okresie właściwą drogą. Czytaj więcej…

Trenuj jak ja, trenuj ze mną!

Lipiec 26th, 2016 9 comments

Znacie mnie jako niepoddającego się biegacza, poznajcie jako Trenera, który zadba o Wasze sukcesy!

Zapraszam Was na platformę treningową i-Sport, która jest jedyna tego typu forma usługi sportowej  w Polsce. Wśród multi-dyscyplinowej możliwości wyboru jest oczywiście bieganie, a tam mojego autorstwa plany treningowe,  odpowiednio przeszkolona Kadra Trenerska, dostęp do filmów instruktażowych z zakresu technik biegania, ćwiczeń doskonalących umiejętności, doboru sprzętu, Twój indywidualny plan dietetyczny i wiele innych.

I-Sport to profesjonalny trener, dietetyk i asystent sportowy w jednej osobie. Możesz być z nim w stałym kontakcie telefonicznym, napisać do niego na platformie treningowej oraz połączyć się z nim za pomocą aplikacji mobilnej i-Sport. Jeszcze nigdy realizacja postanowień, aktywność sportowa i zdrowy styl życia nie były tak proste. Z i-Sport poprawisz swoje wyniki i przygotujesz się do zawodów – możesz nie tylko biegać, ale też jeździć na rowerze, pływać, uprawiać triathlon lub fitness.

Clipboard01

Zakres usługi dla zawodnika:

  1. Osobisty trener w nieograniczonym wymiarze kontaktu
  2. Plan treningowy dopasowany do indywidualnych celów sportowych
  3. Dieta na każdy dzień dopasowana do planu treningowego
  4. Materiały video uzupełniające plan treningowy (technika, rozciąganie, stabilizacja itp.)
  5. Dostęp do platformy internetowej w wersji desktop i mobile
  6. Aplikacja mobilna i-Sport zintegrowana z platforma desktop

Wszystko to za bardzo rozsądną cenę!

Czytaj więcej…

Wskoczyć na wyższy poziom

13177217_1088486697861706_1809684985257327882_nOd kilku już lat uczestniczę jako trener w obozach biegowych Tatra Running. Mam dzięki tamu przyjemność przekazywać zdobytą przez lata wiedzę. Tym razem okazja doskonała – trenujemy w górach o wysokości ok. 1800 m n.p.m., górach, w których w naszych organizmach dzieje się rewolucja. Zachodzą zmiany, które pozwalają podnieść wydolność organizmu na znacznie, ale to znacznie wyższy poziom. Oczywiście jeśli zrobimy to umiejętnie.

Zapraszam więc serdecznie do włoskiego Livigno między 20, a 28 sierpnia!

Wszelkie szczegóły znajdziecie na Obóz biegowy w Livigno

Natomiast informacje o treningu w górach i jego efektach znajdziesz TUTAJ.

Biegamy :)

Lipiec 14th, 2016 3 comments

FullSizeRenderPo miesięcznej przerwie na rehabilitację rozcięgna podeszwowego, wracam do treningu :)

jak pisałem wcześniej rozcięgno to „marna” kontuzja, ponieważ struktura jest mało ukrwiona, trudno się goi, a do tego musimy się przemieszczać, toteż ciągle je podrażniamy.

Leczenie urazów zajmuje każdego dnia dwukrotnie więcej czasu niż nawet wymagający trening biegowy, do tego dochodzi frustracja, która powoduje, że czas rekonwalescencji jest okresem smutnym, dłużącym się i generalnie męczącym, choć teoretycznie powinno się odpoczywać…

Do leczenia zaangażowałem poważne siły. Byłem w Bieruniu w doskonałej klinice Galen Ortopedia, wcześniej USG u Dr Bienia w Warszawie. Oczywiście Szczepan z Fizjoperfekt, Magda Wierzbicka i jako przyspieszenie powrotu do zdrowia Technologiers Tomasza Gawrona (ARP Wave). Czytaj więcej…

Kategorie:Aktualności, trening