roztrenowanie i regeneracja

Listopad 16th, 2016 Brak komentarzy

krioBieżący rok był dla mnie bardzo trudny zarówno fizycznie jak psychicznie. Dwa wymagające Maratony, w obu niespełnione nadzieje. Wspominałem już o tym wielokrotnie. Gra toczy się jednak dalej. Mam tak duży niedosyt, że chciałbym już mocno trenować. Udowodnić, że stać mnie na dużo więcej.

Wiem jednak, że muszę wykazać się cierpliwością i szczególną starannością – jeszcze większą niż do tej pory, bo mój organizm tego zwyczajnie wymaga.

Nie tylko praca treningowa decyduje o wyniku sportowym – to wiemy. Często potrafimy doskonale trenować, podnosić swoje możliwości wysiłkowe. Jednak gorzej bywa z niezbędną składową, a mianowicie z odpoczynkiem. Jeśli o nim zapomnimy, jeśli jest go zbyt mało, to w pewnej chwili przychodzi regres. Zapaść lub słabszy okres wywołany właśnie przemęczeniem.

Liczy się nie tylko odpoczynek pomiędzy poszczególnymi treningami, odpowiedni odstęp między trudnymi sesjami, ale także o okres przejściowy, który jest najlepszym czasem również na leczenie kontuzji, a także zabezpieczanie się przed ich nawrotami.

Warto wtedy przejść usystematyzowaną odnowę biologiczną znaną nam trochę z leczenia sanatoryjnego. Ja właśnie taki proceder prowadzę w obecnej chwili, a przed i po nim biegam bardzo łagodnie. Czytaj więcej…

Kategorie:Aktualności

Jesienne przełaje

Październik 31st, 2016 8 comments

Maraton w Turynie kosztował mnie fizycznie bardzo dużo. Przez pierwsze 2 tygodnie czułem się bardzo zmęczony. Całe szczęście było to normalne lizanie ran, a nie leczenie kontuzji. Bolało wszystko po trochu. Tym razem najbardziej 4-głowe. Cieszę się, że udało się opanować problem słabiutkich łydek, które zarówno zeszłą jesienią, jak tegoroczną wiosną były najsłabszym ogniwem. Poza sprawami mięśniowymi, byłem ogólnie przemęczony, ciągle senny, zwyczajnie słaby.soczewka-i-airnord Czytaj więcej…

Kategorie:Aktualności, zawody

Turyn Maraton

Październik 4th, 2016 7 comments

turyn-maraton-2016-4Analizy biegu Maratońskiego nie można zamykać w sztywnych ramach czasowych np. między dwoma ostatnimi startami, czy po ostatnim roztrenowaniu. Na wynik rzutuje zwykle dużo dłuższa historia. Ważne jest z jakiego poziomu fizycznego i psychicznego zaczynaliśmy przygotowania, ile one trwały i tak naprawdę na końcu, jak się one udały. Czytaj więcej…

Ekscytująca niepewność

Wrzesień 26th, 2016 5 comments

14484871_1118196394928355_5103252455092714339_nOstatni etap przed docelowym startem każdych przygotowań niesie ze sobą wiele emocji. Blisko pół roku przygotowań, a tak naprawdę to przecież całe lata treningu, które mają wpływ na to, co stanie się za chwilę…

Mógłbym powiedzieć, że co to dla mnie jakiś kolejny Maraton??? Przecież już po Igrzyskach. Jednak emocje są zawsze podobne. Ponownie robiłem wszystko co możliwe, aby być optymalnie przygotowanym, aby te kolejne już przygotowania i start w Maratonie były tymi najlepszymi, nie szczędząc sił i środków. Mimo trudności, które są niestety zawsze.

Już za niespełna tydzień ma stanąć  na starcie w koszulce z Orzełkiem. Ciarki przechodzą po plecach na samą myśl! Emocje jak najbardziej pozytywne. Kolejna rozdział fascynujący książki właśnie się rozpoczyna :)

Czytaj więcej…

wyścig z czasem

Wrzesień 19th, 2016 4 comments

14344855_322475051438447_440279448539206034_n-kopiaStart w 5-tym Półmaratonie 2 Mostów w Płocku 11 września był ważnym etapem przygotowań do Maratonu. Było to jednak coś więcej. Zawsze zawody w rodzinnym mieście powodowały u mnie większe emocje, mobilizację, a co najważniejsze „pod kominami” pokonywałem zawodników, z którymi nigdy i nigdzie indziej nie wygrywałem.

Półmaraton 2 Mostów to dodatkowo „moja impreza”. Pisząc „moja” mam na myśli to, że ją od początku współorganizuję. Odpowiadam za kilka spraw w tworzeniu i samym przeprowadzeniu. Główne zadania to biuro zawodów i trasa biegu wraz z punktami odświeżania, które w momencie upału są kluczowe.14233202_322478401438112_2542665755411772885_n

Mimo natłoku spraw związanych z przygotowaniem imprezy musiałem i chciałem pobiec, bo zwykle to najwartościowszy trening jaki mogę zrobić. 3 tygodnie przed Maratonem zwyczajnie muszą wystartować, aby forma szła w odpowiednim kierunku. Mam to już od lat sprawdzone i zawsze się potwierdzało.

Ostatnio pisałem o udanych 3 tygodniach obozu. Zdecydowanie takie były, jednak zaraz po publikacji wpisu zaczęły się „gorsze dni”. Wyszło zmęczenie nie tylko treningiem, ale i długim pobytem na wysokości. Zacząłem czuć się zwyczajnie źle. Nawet krótkie treningi sprawiały trudność, spoczynkowa częstość skurczów serca zaczęła oscylować w granicach 42 ud./min co u mnie sygnalizuje taki stan, jak zapalenie się  żółtej kontrolki w aucie. Nie przejmowałem się tym zbytnio, bo tak już bywało, a do tego wiedziałem, że mam teraz czas na odpoczynek i mogę zrobić kilka luźniejszych dni. Zwyczajnie odpoczynek był nawet zaplanowany.

Od poniedziałku do czwartku po prostu spokojnie biegałem, włączając przebieżki, jedno szybsze rozbieganie. Liczyłem, że piątkowy, zupełny odpoczynek postawi mnie ostatecznie na nogi. Niestety podróż powrotna do Polski była ciężka, choć piękna, bo pociąg jadący do Zurichu przecina przepiękną część Alp. Dalej lot z przesiadką, gdzie na transferze dowiedziałem się, że firma zabezpieczająca ogrodzeniami nasza imprezę, zwyczajnie nie wywiąże się z umowy. Szybkie telefony po innych, nerwowe szukanie na ostatnią chwilę sprawiły, że nie był to niestety dzień odpoczynkowy…

W sobotę przygotowań i walki ciąg dalszy. Nowa sprawa to także przesunięcie startu z 10:00 na 8:30. Decyzja jak najbardziej słuszna, jednak 200 osób pracujących przy imprezie musi to wiedzieć, musi inaczej się przygotować. Wszystkiego należy dopilnować z idealną starannością. W upale każdy błąd organizatora może skutkować poważnymi problemami biegaczy, łącznie ze zdrowotnymi konsekwencjami, a to jak wiadomo jest niedopuszczalne. W końcu w całej tej naszej zabawie z bieganiem chodzi o poprawianie zdrowia! W sobotę nie miałem czas nawet chwilę potruchtać…

W niedzielę wstaję już o 4:00, nie mogę już dłużej spać… Choć wiem, że wszystko będzie przygotowane jak należy, zawsze są emocje, czy rzeczywiście cała machina zadziała i jak pobiegnę, czy nogi najzwyczajniej będą się kręcić…

Dobre śniadanie i wyjazd na trasę. Zadania już wcześniej rozdzielone i wszystko idzie według planu. Czas do rozgrzewki minął momentalnie.

7:40, a jest już naprawdę ciepło, choć lekkie podmuchy wiatru chłodzą atmosferę. Chłodzę się przed biegiem kostkami lodu pod czapką. Starterem jest sam Prezydent Płocka Pan Andrzej Nowakowski. Ruszamy dosyć spokojnie. Trasa prowadzi początkowo dość mocno z górki. Pierwszy kilometr 2:56, następny na moście, cały lekko w dół jest jeszcze mocniej. Biegnę z dwoma Kenijczykami i Ukraińcem. Zaczynam jednak puszczać, bo czuję, że jest szalenie mocno. Odstaję na przynajmniej 30-40 m, a na drugim kilometrze stoper pokazuje 2:48. Myślę sobie, że to jest zdecydowanie za szybko. Muszę biegać swoim tempem. Niestety oznacza to, że będę walczył sam. Przede mną grupka, która będzie się wspierać – nie jest to dobre rozwiązanie. Z drugiej strony wiem doskonale jak trudna jest trasa, że temperatura za chwilę mocno wzrośnie i być może rywale zapłacą za tak mocny początek.

Po niespełna 3 km wbiegamy na wał powodziowy, a tam susza zmieniła twardą zwykle drogę w piaszczyste podłoże, które nie daje stabilności biegu. Wiem, że powinno to dodatkowo zadziałać na moją korzyść. 5 km mam w 15:01, a więc jest bardzo mocno. 6-ty kilometr lekko pod górkę, zaczynam jeszcze bardziej tracić dystans do rywali. Z jednej strony należy biec rozsądnie, na swoje możliwości, z drugiej strony nie mogę tracić kontaktu, bo Półmaraton, to wcale nie taki długi dystans i nie da się odrobić zbyt dużej straty.

Na 9-tym kilometrze czeka 500-metrowy podbieg. Bardzo stromy (większy niż słynna warszawska Agrykola). 10 km przy ZOO w 31:10, a więc zwalniam mocno, choć już nie ustępuję grupce przede mną.14289869_322475034771782_884149339545823786_o Biegnę ich tempem. Kolejne kilometry z górki i jest poniżej 3:00/km. Biegnie się lekko – jest dobrze! Mam nadzieję, że będę teraz odrabiał, nóż mogę dogonię rywali. Wał idzie ciężko, widzę, że jeden Kenijczyk zaczyna odstawać. Dodaje mi to skrzydeł, gonię… 15 km w niezłym czasie 15:30 ostatnie 5 km. Jednak dalej jest coraz ciężej, mimo że przewaga nad 3-cim zmalała. Na 17 km wypijam żel z kofeiną. Mam nadzieję, że to mnie pobudzi, że na podbiegu jeszcze odrobię. Niestety na takich odcinkach ciężko konkurować z rywalami z Kenii. Wiem jakie mają tam tereny, że takie górki mają na co dzień, że dźwiganie ponad 10 kilogramów mniej robi swoje… Niestety na 20-stym kilometrze jest podobnie jak było na 15-stym. Ostatni kilometr znowu bardzo ciężki, dalej kostka Starego Miasta. 14222092_151478355301720_5186674240311999774_n

Dobiegam 4-ty z czasem 1:07:15. Zwycięzca ma lekko poniżej 1:06. Nie przegrywam wiele, ale zdecydowanie. Biegłem ciągle w pewnym kontakcie, ciągle widziałem rywali przed sobą, ale pościgałem się jakby tylko „na radar”.14332920_151478368635052_3880018337710693349_nOdziwo po biegu czuję się świetnie. Nie jestem wyczerpany upałem, czy „zniszczony” mięśniowo. To świetny prognostyk. Prztarłem się, co było najważniejsze, wszedłem na inny poziom, czego nie uzyskałbym na treningu.  Dodatkowo wygraliśmy drużynowo, co bardzo cieszy. To mój pierwszy od 3 maja start, a właśnie udziały w wyścgach budują mnie najbardziej.14355686_322482008104418_1665215252979517924_n

Chciałbym w tym miejscu podziękować pracownikom wydziału Sportu Płockiego Ratusza, którzy wkładają w imprezę co roku wiele serca, Wolontariuszom, którzy dzielnie wspierali biegaczy i wszystkim zaangażowanym w wydarzenie. Myślę, że był to bardzo dobry bieg!

14291797_322479924771293_961658901284862252_n

Po biegu 3 dni jak koszmar. Nogi jak z ołowiu, dosłownie jak „obite kijem”. Pomaga Szczepan Figat masażem powięziowym, po którym niestety trzeba 2 doby biegać mało i spokojnie. W czwartek biegam 19 km po 3:34 w lesie HR 150 LA 1,1 mmol/l – wydolnościowo staję na nogi. W piątek interwałowo szybkie 20 x 1 minuta. Po masaż, sobota 2 razy luźno, niedziela 30 km po 3:32 HR średnie 151, więc rewelacyjnie, choć nogi nie płynęły… Cały tył zmęczony, napięty, golenie bez energii. Potrzebuję dużo odpoczynku i regeneracji…

W poniedziałek liczbą dnia jest zdecydowanie 36. Tyle uderzeń na minutę w spoczynku. Świadczy to o super wydolności. Do 3 miesięcy ledwie schodziłem poniżej 40. Widać, że forma stuka do drzwi. Czy zdążę, czy ten wyścig z czasem uda się wygrać?

Jutro wielkie wyzwanie – długie tempo. Ostatnie w tych przygotowaniach. Wiem, muszę teraz zachować spokój, ale nie jest to łatwe – to taki swego rodzaju test. Po tym treningu będzie wiadomo, na co mnie stać za niespełna 2 tygodnie w Turynie. Wierzę, że będzie dobrze :)

WTC 15.09 Listy Startowe z programem minutowym

Wrzesień 15th, 2016 Brak komentarzy

logo-wtc-2016Witajcie

W załączeniu znajdują się listy startowe i program minutowy na dzisiejszy mityng, wystarczy, że będziecie 40 minut przed swoim biegiem, żeby odebrać numer startowy i rozgrzać się do biegu.

Powodzenia!

[LINK] Listy-startowe-dystanse

Kategorie:Bez kategorii

Warsaw Track Cup Finał

Wrzesień 14th, 2016 1 komentarz

0w5a8329Jak pewnie wiecie, poza wyczynowym bieganiem zajmuję się organizacją imprez biegowych. Oczywiście w wymiarze, na ile pozwala mi czas. W tym roku były to Półmaratony Grudziądz-Rulewo śladami Bronka Malinowskiego, Dwóch Mostów w Płocku i 3 edycje Warsaw Track Cup. Cała tegoroczna zabawa już jutro się kończy, finałową edycją Warsaw Track Cup.

W załączeniu znajduje się tabela z wynikami zbiorczymi z 2 edycji (czerwcowej i sierpniowej)

a także ranking dystansów 800 m, 1500 m i 3000 m wyniki-po-2-edycjach[LINK]

Wszelkie uwagi prosimy kierować na adres email: biuro@runningconsulting.pl

Powodzenia w 3 edycji 15.09.2016 r.!

RAMOWY PLAN IMPREZY:
18.04-21.14 Godziny działania Biura Zawodów
18.34 Start I serii na 3000 m (następnie kolejne serie od II do V)
20.04 Start I serii na 1500 m (następnie kolejne serie od II do III)
20.34 Start I serii na 800 m (następnie kolejne serie od II do VIII)
21.04 Start I serii sztafet 4X400 m (następnie kolejne serie od II do III)
21.34 Ceremonia zakończenia imprezy i podsumowanie wyników

Program minutowy z podziałem na serie ukaże się do południa 15 września

Kategorie:Aktualności, zawody

3 tygodnie w Alpach

Wrzesień 4th, 2016 12 comments

Livigno 2016 (1)Jestem już w Alpach 3 tygodnie. Pierwsze 8 dni było tradycyjnie spokojnych, z czego 2 tylko marszowe, dzięki czemu miałem okazję podnieść głowę i pooglądać widoki :). Lekko, ale objętościowo: podbiegi, szybsza 18-stka, znowu dłuższe bieganie, trochę przebieżek, siłownia. Teren raczej płaski, choć liczne pofalowania, jak to w górach, robią swoje.

W Livigno pogoda była doskonała, może nawet momentami aż za ciepło. Mieszkaliśmy na blisko 1860 m n.p.m, główna biegowa trasa do jeziora schodzi do 1816 m. Ciągnie się na wielu kilometrach, jednak te w miarę płaskie, do szybszego biegania na ok. 7 km, więc biegam zazwyczaj wahadłowo – ogólnie jest genialnie! Jak widać na zdjęciu obok są 2 ścieżki. Jedna marszowo-biegowa, druga dla rowerzystów. Szybko  biegałem tą dla rowerzystów, co nikomu nie przeszkadzało, podobnie jak włoscy chodziarze, czy biegacze poruszający się w tempie rowerzystów. Są też trawiasto-ziemne pasy pomiędzy alejkami, dla oszczędzania układu ruchu i ok 2 kilometrowa szutrowa, szeroka, płaska półka wzdłuż jeziora. W Livigno jak najbardziej można przygotować się do Maratonu.

Widoki wokół przepiękne. 2-krotnie wybrałem się w wyższe partie gór, ale bardzo spokojnie. Zdobyłem Monte Vago, szczyt na 3080 m n.p.m górujący nad doliną Livigno. Coś niesamowitego. Staje się na 3-tysięczniku, a gdzie wzrok sięga mnóstwo szczytów podobnej wysokości. W tym wyższe lodowce jak Bernina, cudowne jeziora i oczywiście dla mnie „spaczonego” wyczynowca, rozrzedzone powietrze, które buduje moją wydolność – raj :) Czytaj więcej…

i po Igrzyskach

Wrzesień 1st, 2016 4 comments

Flaga OlimpijskaPonownie byliśmy świadkami fantastycznej imprezy sportowej – Igrzysk Olimpijskich. Przeżywaliśmy je na różny sposób. Podziwialiśmy ceremonię otwarcia, kibicowaliśmy swoim rodakom, oglądaliśmy tylko wybrane – ulubione dyscypliny lub konkurencje, cieszyliśmy się sukcesami, czasem frustrowaliśmy słabszymi występami. Dywagowaliśmy na temat taktyki, pomyłek sędziów, dziwnych regulaminów – tradycyjnie, jak to kibice.

Ja przeżywałem je w tym roku podobnie jak w latach ubiegłych z wielkim zainteresowaniem nawet jeździectwo, gimnastykę, piłkę nożną kobiet. Wszystko z wielkim niedosytem, że nie mogłem reprezentować mojej Ojczyzny, pocieszając się jednak, że zrobiłem wszystko co w mojej mocy, aby zakwalifikować się i dzielnie walczyć w najlepszej możliwej formie. Z dużym przekonaniem, że wszyscy którzy brali udział w kwalifikacjach pośrednio również tworzą sport olimpijski podnosząc poziom sportowy swoich konkurencji.

Teraz przepraszam za być może przesadny patos i pisanie o rzeczach oczywistych, ale okoliczność mam wrażenie, że są odpowiednie. Czytaj więcej…

Kategorie:Aktualności

obóz jak marzenie :)

Sierpień 14th, 2016 11 comments

Znowu jestem w Sant Moritz. Miejsce jak w raju. Trasy biegowe idealne. Zostaję tu i w Livigno na blisko 4 tygodnie, żeby szlifować formę do jesiennego Maratonu (Turyn 2 października).

IMG_3962Takie widoki dookoła, aż chce się zatrzymać i zwyczajnie popatrzeć

W tym samym miejscu trenowali nasi Maratończycy, którzy dzisiaj i w przyszłą niedzielę startują w Rio de Janeiro. Czytaj więcej…

Kategorie:Aktualności