Home > zawody > Bieg Soczewki 10.10.2010 r.

Bieg Soczewki 10.10.2010 r.

Kopnął mnie niezły zaszczyt. Pierwszy raz znalazłem się na plakacie w roli głównej 🙂

Zapraszam na bieg do malowniczej Soczewki koło Płocka. 11-kilometrowa trasa prowadzi wokół jeziora, leśnymi duktami. Jest to kameralna impreza, jednak zawsze świetnie organizowana (to już XXX edycja). Mam do niej wielki sentyment, bo tam stawiałem swoje pierwsze biegowe kroki.

Podczas imprezy będzie można skorzystać z testowania profesjonalnego obuwia biegowego firmy Nike. Między innymi do wypożyczenia będą Nike Zoom Streak 3 które szczerze polecam!

Przy okazji przyjazdu na zawody koniecznie należy zwiedzić moje rodzinne miasto. Najbardziej interesujące jest Wzgórze Tumskie i Katedra Płocka – niezapomniany widok szczególnie po zmroku od strony Wisły.

więcej informacji i formularz rejestracyjny znajdują się pod następującym linkiem (kliknij tutaj)

Ja oczywiście też startuję!

regulamin Soczewka 2010

mapka dojazdu do Soczewki:


Be Sociable, Share!
Kategorie:zawody
  1. mala_jedna
    Wrzesień 30th, 2010 at 20:44 | #1

    :)))))))) zanotowałam.. pomyślimy nad tym..:)

  2. Październik 1st, 2010 at 19:20 | #2

    Nie ma co myśleć – spakować torbę i w drogę! Całym projektem kieruje mój brat Przemek, a ja troszkę pomagam. Będzie fajnie!

  3. Październik 9th, 2010 at 09:49 | #3

    Pogoda zapowiada się piękna, kolorowe lasy Soczewki czekają !
    Do zobaczenia na miejscu 🙂

  4. Październik 10th, 2010 at 22:01 | #4

    Było naprawdę fajnie – Arek spokojnie możesz być pogodynkiem 🙂
    Bieg ułożył się bardo ciekawie. Początek był mocny, ponieważ próbowałem się z rywalem z Białorusi, który mimo mocnego tempo, które narzuciłem od początku, nie miał zamiaru odpuścić. W sobotę mierzyliśmy trasę kółkiem policyjnym, więc wiedziałem na czym stoję. Pierwszy kilometr 2:58, 2km 2:58, 3km 3:00 i dopiero na 4 km – 3:02 (na trudnym odcinku) zaczyna puszczać. Szedłem na wyniszczenie, wiedziałem, że nie dam rady do końca utrzymać takiego tempo po leśnych, czasem krętych i sypkich ścieżkach. Liczyłem, że lepiej to zniosę. 5 kilometr w 3:05, ale z podbiegami i jestem już sam. Po 6 kilometrze miałem już dużą przewagę, którą dowiozłem do końca. Ja nie musiałem już utrzymywać tempa i mogłem zwolnić na 3:10/km, tymczasem za moimi plecami zaczęła się toczyć walka o drugie miejsce. Białorusin tak osłabł, że rozsądnie biegnący od początku Kamil Poczwardowski dogonił go i wyprzedził na 800m do mety.
    Tego dnia naprawdę czułem się bardzo dobrze. U mnie działa też czynnik gospodarza i własnych kibiców(WIELKIE, WIELKIE DZIĘKI!!!). Zawsze w Płocku biega mi się wyśmienicie!

  1. Brak jeszcze trackbacków